Ekstraklasowa wersja „Jak stracić przyjaciół i zrazić do siebie ludzi”

Brytyjski pisarz stara się odnaleźć w bardzo popularnym, nowojorskim magazynie – o tym opowiada komedia z 2008 roku w reżyserii Roberta Weide’a, „Jak stracić przyjaciół i zrazić do siebie ludzi”. Jak to z komediami, szczególnie tymi z typowym, angielskim humorem – jednemu się spodoba, drugiemu nie. O tym filmie nie będą opowiadać latami, więc można je uznać za dzieło przeciętne (poza tym 6.1/10 na filmwebie, heloł!). I tak jest jednak dużo lepsze, niż zachowanie jednego z piłkarzy Ekstraklasy.

Jaroslav Mihalik udzielił bardzo kontrowersyjnego wywiadu „Przeglądowi Sportowemu”. Opowiadał w nim głównie o Januszu Filipiaku i nie były to peany na cześć właściciela „Pasów”. Lubimy czytać takie historie, a nie kolejne strony o wyciąganiu wniosków i skupieniu się już na następnym meczu. Najdroższy piłkarz w historii Cracovii, który świetnie zaprezentował się na rozgrywanym w naszym kraju Euro U-21, kosztował klub z Krakowa niemal milion euro. Pieniądze wyłożył Filipiak, którego Mihalik rozsmarował w rozmowie z PS:

  „Cracovia nigdy nie wydała tyle na zawodnika. Miałem poczucie, że zagrałem dobry mecz przeciwko Polsce i że to może trochę zmienić podejście działaczy. Podczas turnieju napisał do mnie wiadomość trener Michał Probierz. „Spotykamy się w Krakowie. Chcę, żebyś był moim zawodnikiem” – brzmiała. Zaimponował mi. Zobaczyłem, że ceni moje umiejętności. Ale jestem osobą szczerą, więc od razu mu odpisałem, że nie interesuje mnie gra dla Cracovii. Że chcę odejść. Później spotkałem się z trenerem i prezesem. Panu Filipiakowi powiedziałem: „Możecie mnie wykupić, ale jak tylko dostanę ofertę, to chcę odejść”. On stwierdził, że nie ma problemu, bo ma dwie dobre oferty dla mnie. Myślałem, że Cracovia chce ubić interes – wykupić mnie za te 850 tysięcy, a później sprzedać drożej. Niestety, okazało się, że prezes mówił nieprawdę. Usłyszałem, że jednak nie było żadnych ofert. A może on za moimi plecami odmówił innym drużynom, przekazując mi coś zupełnie innego? I teraz jestem tutaj, choć nie chcę. Marzy mi się liga zagraniczna, najlepiej hiszpańska. Nie ukrywam, że prezes Filipiak swoimi działaniami trochę zniechęcił mnie do futbolu” 

Utrata rozumu, skazanie się na Klub Kokosa, nieautoryzowana rozmowa z wylewem frustracji? Możemy to nazwać jak chcemy, ale huk wystrzelonych w oba kolana kul słychać było nie tylko po drugiej stronie Błoń, ale i kraju. – Inteligentny inaczej – napisał na Twitterze Krzysztof Stanowski i trudno było mu nie przyznać racji.

Doszukiwać się jakiejkolwiek logiki lub konsekwencji w jego zachowaniu to jak iść z Don Kichotem na wiatraki. Facet przebywa z „Pasami” na obozie, ma ważny kontrakt i tylko od jego nóg zależy to, czy Cracovia sprzeda go gdzieś ze sporym zyskiem, czy też nie. Jeśli chce odejść – musi „tylko” dobrze grać. Nie jest w więzieniu, z którego musi się za wszelką cenę wydostać, tylko w klubie, który wypuścił już na świat Mateusza Klicha, Denissa Rakkelsa czy Bartosza Kapustkę. Pal licho, czy zrobili oni kariery na miarę potencjału, czy też nie, ale transfer na linii Cracovia-mistrz Anglii nie jest czymś z rodzaju Mission: Impossible.

Piłkarz natomiast opowiada dziennikarzowi w trakcie zagranicznego obozu, że jego właściciel jest „be”, a on tu wcale nie chciał grać. Kibice donoszą, że nic z tym fantem pozytywnego nie robi. Wręcz przeciwnie – zamiast zapieprzać na treningu, zacisnąć zęby i odejść w najbliższym okienku gdziekolwiek – on siedzi w nocnych klubach w grodzie Kraka. I nie próbuje się ukrywać ani robić z tego tajemnicy.

Bezczelnie zachowuje się też wobec kolegów z drużyny. Jak donosi świetnie poinformowany w piłkarskich realiach w Polsce twitterowicz Janekx89, odgrywaną szopką w czasie treningów dążył do rozwiązania kontraktu. Prowokował sztab nawet do rękoczynów, by doszło do zakończenia umowy z winy klubu. Gdyby został pobity przez jednego z trenerów, sprawę miałby wygraną. Ludzie ze sztabu zachowali jednak nerwy na wodzy.

Niewielu jest jednak piłkarzy, z którymi ma dobre relacje. Takowe utrzymuje właściwie jedynie z obcokrajowcami, bo drużyna jego fochów (Mihalik m.in. nie schodził na śniadania) nie zaakceptowała. Jak pisze Janekx89, piłkarz ubzdurał sobie, że zabiegają o niego kluby La Liga.

Nie wiemy, czy sam usłyszał swoje brednie, czy po prostu doradził mu ktoś mądrzejszy – ale trochę zmienił strategię. Na oficjalnym koncie na Instagramie zarzucił Jakubowi Radomskiemu, z którym przeprowadzał wspomniany wyżej wywiad, kłamstwo. – Uważajcie na tego dziennikarza. Nie piszę prawdy w wywiadach. Wszystko, co ktoś mówi, przekręci dla siebie. I jeszcze ci poda rękę na końcu… – napisał Słowak. Jego problem polega na tym, że rozmowa była nagrywana, więc linia obrony „słowo przeciwko słowu” legła tym samym w gruzach.

Co stanie się z niesfornym zawodnikiem? Otrzymać ma najbardziej surową karę finansową w historii klubu. Całego zamieszania można było uniknąć, a przynajmniej tak uważają Słowacy. Jeden ze znajomych kibiców za naszą południową granicą nie ma wątpliwości: – Ci, którzy obserwowali go wcześniej wiedzieli, że stać go na takie zagrywki. Ma bardzo słabą opinię w kraju – mówi nam kibic. Jeśli wie to zwykły obserwator słowackiej piłki, dlaczego nie wiedzieli tego działacze Cracovii?

Jaka liga, taki Aubameyang – można byłoby napisać gdyby nie to, że autentycznie czekamy ze zniecierpliwieniem na start rundy wiosennej naszych przaśnych i jedynych w swoim rodzaju rozgrywek. Brać za wzór idiotyczne zachowanie Mahreza czy Dembele, a później wynieść je na niespotykany wcześniej poziom żenady? Ekstraklasa takimi ananasami stoi. Również dlatego ją kochamy.

10.02.2018 r. | godz. 18:00 | Cracovia Kraków – Śląsk Wrocław

Wygra Cracovia: 2.03
Remis: 3.4
Wygra Śląsk: 3.55