Piłka nożna: Za słabi na Ligę Mistrzów, za mocni na Ekstraklasę

Twierdzenie, że zajmująca obecnie czwarte miejsce w lidze drużyna, jest na tę ligę za mocna, wydaje się być lekką przesadą, ale każdy, kto ogląda naszą rodzimą Ekstraklasę, widzi, że Legia faktycznie zjada pozostałe ekipy na śniadanie.

Powoli faktem stają się przedsezonowe przypuszczenia, że po awansie do Ligi Mistrzów stołeczny zespół odskoczy pozostałym drużynom w naszym kraju. A zaczęło się nie najlepiej. Pałętanie się w dolnej ósemce, odpadnięcie z Pucharu Polski, oklep od Borussii Dortmund w Champions League, kary od UEFA, katastrofalny Besnik Hasi na ławce trenera i nietrafione na pierwszy rzut oka transfery.

No, ale jeśli jest fatalnie, to może być tylko lepiej. Warszawska Legia rośnie w siłę. Nie personalnie – mentalnie. Trener Magiera powtarza jak mantrę – uczymy się! I kiedy patrzy się na ten zespół, to widać, że nauka nie idzie w las.

Co łączy Śląsk Wrocław, Jagiellonię Białystok i Borussię Dortmund? W ciągu dziesięciu dni te trzy zespoły przyjęły od Legii po cztery bramki. Różnica jest jednak taka, że niemiecki zespół jest kilka półek wyżej i potrafił samemu warszawiakom strzelić dwa razy więcej goli. Ekstraklasowicze zaś wydają się być o jakieś dwie klasy niżej niż stołeczny zespół, bo nawet nie mrugnęli kiedy Wojskowi przejeżdżali się po nich jak walcem.

Wczoraj Legia dała koncert we Wrocławiu. 3:0 po siedmiu minutach, 4:0 do przerwy i dominacja do samego końca. Więcej bramek już nie padło, ale to zasługa tylko i wyłącznie wrocławskiego bramkarza, bo klarownych sytuacji jeszcze kilka podopieczni Magiery mieli.

prijovic-radosc-wroclaw-laczy-nas-pasja

Wynik jest oczywiście najważniejszy, ale warszawscy kibice mają większy powód do radości. W końcu patrzenie na grę ich zespołu nie boli, wręcz przeciwnie, jest ucztą dla oka. Blok ofensywny jest w najwyższej formie. Celowo nie piszemy o konkretnych piłkarzach, bo na uwagę zasługuje fakt, że w gazie są wszyscy. Radović, Prijović, Odjidja – Ofoe i Guilherme nie dość, że są świetni indywidualnie, to jeszcze grają razem i widać, że ta gra sprawia im przyjemność.

Mecze w Lidze Mistrzów zawodnicy warszawskiego zespołu traktują jak lekcje i co najważniejsze, naukę z nich wyciągniętą przekuwają na zwycięstwa na własnym podwórku. A przecież to jeszcze nie koniec. Mistrza Polski czeka za półtora tygodnia ostatni mecz grupowy w Champions League i nie jest to pojedynek o pietruszkę. W ostatniej kolejce zmierzy się ze Sportingiem w Warszawie i jeśli wygra, to na wiosnę powalczy w Lidze Europy, a wiemy, że tam też nauczyć się można sporo.

W tym roku Legii pozostało w Ekstraklasie do rozegrania tylko trzy mecze i nie będzie niespodzianką, jeśli wywalczą dziewięć punktów i rok zakończą na podium. Przy takim potencjale obrona mistrzostwa kraju to zadanie jak najbardziej do wykonania. Jeśli wszystko będzie szło w obecnym kierunku, to Legia rzeczywiście zdominuje polską ligę i chociaż na Ligę Mistrzów są jeszcze za słabi, to za kilka lat kto wie, może nie awans, ale wyjście z grupy będzie dla stołecznej ekipy celem minimum.

Komentarze