Ekstraklasa: Ruch i Lech na równi pochyłej?

Dla większości z nas to koniec tygodnia ciężkiej pracy i jednocześnie początek kolejnej kolejki Ekstraklasy. Z niecierpliwością wyczekiwany od poniedziałku piątek. Czy może być coś piękniejszego? Chyba nie, zwłaszcza, że trzecia odsłona naszej ligi zaczyna się dwoma niezłymi pojedynkami.

O 18:00 w Gdyni zobaczymy starcie miejscowej Arki z chorzowskim Ruchem. Pierwszy z dzisiejszych meczów powinien dać nam odpowiedź na pytania, czy lanie, jakie sprawiła Arka Wiśle Kraków tydzień temu, to tylko przypadek, czy może beniaminek pozbył się już stresu z pierwszego ligowego meczu i zacznie rozbijać się łokciami na ekstraklasowych salonach. Czy Ruch otrząsnął się już po czterech bramkach, jakie zaaplikowali im piłkarze z Białegostoku?

Żółto – niebieskich wygrana z krakowianami na pewno mocno zbudowała, ale pamiętamy, że wszystkie trzy bramki, jakie im strzelili, padały w dziwnych okolicznościach – rykoszet, błąd Miśkiewicza i kontrowersyjny karny.

Czy dzisiaj będą w stanie powtórzyć wyczyn sprzed tygodnia i rozstrzelają Ruch? Tydzień temu Jagiellonia pokazała, że nie jest to trudny wyczyn. Wbiła chorzowianom aż cztery gole, chociaż Ruch grał w dziewiątkę przez ostatnie pół godziny meczu, to obaj zawodnicy opuścili murawę już przy stanie 1:3. Waldemar Fornalik nie ma zbyt wielu możliwości rotowania w bloku defensywnym, dlatego powtórka bramkowej kanonady jest bardzo możliwa.

arka-wisla-laczy-nas-pasja

Jeżeli w przypadku Ruchu Chorzów możemy zastanawiać się, czy ostatnia porażka nie zwiastuje wskoczenia przez zespół na równię pochyłą, to w przypadku poznańskiego Lecha możemy śmiało powiedzieć, że ten zespół znajduje się na niej od zeszłego sezonu i nie widać nadziei na poprawę.

Powiedzmy, że zeszłoroczne rozgrywki udało się uratować i wskoczyć do grupy mistrzowskiej. Na pewno nie był to szczyt marzeń poznaniaków, ale zawsze mogło być gorzej. Jeśli ktoś miał nadzieję, że nowy sezon zacznie się lepiej, to musi być mocno zawiedziony. Najpierw bezbramkowy remis we Wrocławiu, a potem porażka 0:2 u siebie z Zagłębiem.

Najgorsze jest to, że nawet jeśli Lech wygra w końcu jakieś spotkanie, to z pewnością nie będzie to oznaczało zażegnania kryzysu.

vassiliew-laczy-nas-pasjaMocno niepokojący jest fakt, że poznaniacy znowu nie strzelili bramki i brak skutecznego napastnika zaczyna być ich największym problemem. 

O pierwsze trzy punkty powalczą juz dziś wieczorem. O 20:30 przy Bułgarskiej zmierzą się z Jagiellonią Białystok. O Jadze pisaliśmy kilka zdań wcześniej w kontekście jej ubiegłotygodniowego pojedynku z Ruchem. Takie spotkania jak tamto muszą dawać motywacyjnego kopa. Nie chodzi nawet o sam wynik, ale o to jak zagrali podopieczni Michała Probierza. Kompletnie zdominowali przeciwnika, nie pozwalając mu nawet przez chwilę myśleć, że może uzyskać korzystny wynik. A jeśli na podobnym poziomie zagra Konstantin Vassiljev , to już współczujemy piłkarzom z Poznania. Estończyk z Ruchem rozegrał kapitalne zawody i potwierdził, że jest niekwestionowanym liderem swojej drużyny.

Czy Arka i Jagiellonia podtrzymają formę sprzed tygodnia a Ruch i Lech będą toczyć się na sam dół po równi pochyłej? A może spektakularne przełamanie którejś z tych drużyn? Jak będzie? Na te pytania odpowie nam piątkowa Ekstraklasa!

Komentarze