Ekstraklasa: Pojedynki czołówki w cieniu hitu Legia – Lech

Co by się nie stało i jak dobrze nie zagraliby dzisiaj ekstraklasowicze, to i tak jesteśmy przekonani, że całe piłkarskie środowisko żyć będzie i mówić tylko o wczorajszym pojedynku Legii i Lecha, a właściwie o jego końcowych minutach.

Takich kolejek w sezonie jest niewiele i aż szkoda, że kilka naprawdę dobrych spotkań przejdzie niezauważonych. Wczoraj obejrzeliśmy rewelacyjne dziewięć minut w Płocku, kiedy to najpierw goście z Łęcznej objęli prowadzenie w osiemdziesiątej piątej minucie, kilka chwil potem wyrównali gospodarze, a w ostatniej akcji spotkania fatalnie interweniował Kiełpin, który piłkę wrzucaną z rzutu rożnego skierował do własnej bramki.

Chwilę potem rozpoczęło się spotkanie Śląska Wrocław i Cracovii. Oglądając ten mecz nie nudziliśmy się ani chwili. Najpierw pokaz siły dali gospodarze, którzy dzięki dwóm trafieniom Grajciara prowadzili, a potem do odrabiania strat ruszyli goście. Pasom udało się ostatecznie doprowadzić do remisu po bramce Covilo i rzucie karnym w doliczonym czasie gry wykorzystanym przez Dąbrowskiego. W ten sposób Śląsk dalej pozostaje jedyną ekipą, która w tym sezonie nie wygrała na własnym boisku, a Cracovia jedyną, której nie udało się tego dokonać na wyjeździe.

Tak rozochoceni zasiedliśmy do obejrzenia szlagieru Legia – Lech. No i początek kompletnie nas zawiódł. Kiedy wydawało się, że to będzie najsłabszy sobotni mecz, najpierw prowadzenie Wojskowym dał Nikolić, a w samej końcówce obie drużyny odpaliły fajerwerki. W dziewięćdziesiątej minucie sędzia Marciniak wskazał na wapno w polu karnym Legionistów, a jedenastkę skutecznie wyegzekwował Robak.

hamalainen-laczy-nas-pasja

Kolejne minuty to emocje pozasportowe. Szarpanina pomiędzy obiema ekipami, zawodnikami, rezerwowymi i całymi sztabami, zakończona żółtymi kartkami dla Kownackiego i Malarza oraz czerwienią dla siedzącego na ławce Buricia.

Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się remisem i kolejnymi przepychankami, w dziewięćdziesiątej trzeciej minucie Legia zaatakowała i gola strzelił Hamalainen. Były zawodnik Lecha był jednak na spalonym, co wzbudza jeszcze większe kontrowersje po tym meczu. Komentowany on będzie jeszcze bardzo długo.

Dzisiaj zagra czołówka tabeli, ale boimy się, że mecze te przejdą bez echa. A przecież najpierw zagra lider tabeli, Lechia Gdańsk, z wicemistrzem kraju – Piastem Gliwice. Zaraz potem będziemy świadkami starcia drugiej i czwartej drużyny, czyli Jagiellonii Białystok i Zagłębia Lubin. Czysto teoretycznie więc powinniśmy być świadkami dwóch naprawdę dobrych pojedynków. Oby działo się na tyle dużo, by choć na chwilę wszyscy zapomnieli o wczorajszym hicie kolejki.

Komentarze