Ekstraklasa: Piast prezentuje Jadze lidera, Cracovia chce przerwać jedenastoletnią passę

Wiemy już, kto na półmetku rundy zasadniczej i przed reprezentacyjną przerwą zasiada na fotelu lidera Ekstraklasy. Ale zanim sobota dała nam tę odpowiedź, obejrzeliśmy spotkanie, które wyjaśniło, kto będzie na ten moment czerwoną latarnią ligi.

To mało zaszczytne miano należało do wczoraj do Korony Kielce, która jechała do Niecieczy na pojedynek z Termaliką by powalczyć o wyższą lokatę. I poszło nadspodziewanie łatwo, bo w ekipie Słoników kielczanie mieli swoją piątą kolumnę w osobie Plevy.

Ten najpierw sprokurował rzut karny dla gości, przez nich niewykorzystany, ale żeby jeszcze im pomóc po niecałej godzinie gry postanowił opuścić boisko i dać im przewagę liczebną. Korona z prezentu skorzystała i ze stanu 1:1 wyszarpała wynik 3:1. Dzięki zdobytym trzem punktom może być pewna, że po piętnastej kolejce na pewno nie znajdzie się w strefie spadkowej.

W kolejnym spotkaniu Jagiellonia mierzyła się z Piastem, a zwycięstwo windowało ją na pierwszą pozycję w tabeli. To spotkanie najkrócej można opisać zdaniem, że Jaga ten mecz wygrać chciała, gliwiczanie natomiast kompletnie nie.  Podopieczni Michała Probierza grali koncertowo, Piastunki zaś postanowiły im nie przeszkadzać. Pewne 2:0, bramki Romańczuka i Frankowskiego. Jeżeli gola nie musi strzelać Vassiljev, to znaczy, że Jagiellonia miała naprawdę łatwo i chyba dostała już przedwczesny prezent mikołajkowy.

vassiljev-laczy-nas-pasja

Liderowaniem Jagiellonia mogła cieszyć się zaledwie kilka godzin, bo wieczorem swój mecz rozgrywała Lechia Gdańsk. Mogła, ale nie musiała. W Białymstoku czekano na potknięcie zawodników Piotra Nowaka w meczu z Pogonią Szczecin. Gdańszczanie potrzebowali zwycięstwa, a przyjeżdżała do nich ekipa najlepiej radząca sobie w lidze w ostatnich tygodniach.

Lechiści dosyć szybko wyszli na prowadzenie, a pierwszego gola w barwach gdańskiego zespołu zdobył Rafał Wolski. Zapowiadało się, że po raz kolejny trzy punkty zostaną w Gdańsku, ale pod koniec pierwszej połowy goście dostali szansę na strzał z jedenastu metrów. Nie pomógł rzucony we Frączczaka z trybun batonik.

Najlepszy strzelec Pogoni zjadł go, a potem pewnie pokonał Milinkovica – Savica. Chociaż od tamtej pory szczecinianie już tylko się bronili, to Lechia nie była w stanie zmienić wyniku i spadła w tabeli na drugie miejsce.

Dzisiaj obejrzymy trzy spotkania. Najpierw do Wrocławia przyjedzie Zagłębie Lubin. Dla gospodarzy jest to szansa na podtrzymanie passy meczów bez porażki i wygrzebanie się na półmetku z dolnej ósemki. Równolegle pojedynek na dnie, czyli Wisła Kraków – Górnik Łęczna. Stawka niebagatelna – zwycięzca nie zakończy tej kolejki w strefie spadkowej. Na koniec deser, Legia Warszawa – Cracovia. Goście nie wygrali ze stołeczną ekipą od ponad jedenastu lat, a Wojskowi mogą być dodatkowo niesieni falą remisu z Realem Madryt. Nie możemy się już doczekać tego, co się wydarzy.

Komentarze