Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.
Możemy narzekać, możemy mówić, że poziom rozgrywek Ekstraklasy jest niski, że kopiemy się po czołach w europejskiej trzeciej lidze. Na pewno nikt jednak nie powie, że na krajowych boiskach można się nudzić, że rywalizacja jest przewidywalna, że brakuje ciekawych zwrotów akcji. Ekstraklasa w ciągu kilku dni potrafi staną na głowie, co dobitnie pokazały dwa ostatnie dni.

Każdy to powie, Wisełka rządzi w Krakowie

O derbach Krakowa pisaliśmy na gorąco TUTAJ. Kibice Białej Gwiazdy po prostu musieli mieć wątpliwości przed wczorajszym meczem. Ich lokalny rywal w ostatnich tygodniach zanotował progres, natomiast Wiślacy mieli za sobą serię słabszych wyników, w dodatku w niedzielę klub zakończył współpracę z Kiko Ramirezem, a drużynę w najważniejszym meczu sezonu poprowadził Radosław Sobolewski. W pierwszej połowie na stadionie przy Kałuży toczyła się wyrównana walka i nic nie zapowiadało nokautu ze strony gości. Po pierwszym trafieniu Marcina Wasilewskiego zespół Michała Probierza już się nie podniósł. Dwa gole do szatni, trzeci zaraz po wznowieniu gry, przerwanie meczu na kilka minut… Cracovia po raz kolejny pokazała, że nie potrafi radzić sobie z presją, a Wisła udowodniła, że jak mało kto umie podnieść się w momentach, kiedy stawka jest znacznie większa, niż tylko trzy punkty do ligowej tabeli. Wyjazdowe 4:1 to totalne upokorzenie największego rywala, a Biała Gwiazda pokazała w dodatku, że po drobnych korektach w składzie, dysponując takim samym materiałem ludzkim, jest w stanie grać efektownie i efektywnie. Fakt jest niezaprzeczalny – w trudnym momencie krakowianie odnieśli najwyższe i najbardziej wartościowe zwycięstwo tego sezonu. Już czekamy na ostatni mecz Wisły w tym roku, przy Reymonta z Zagłębiem.

Piłkarze Wisły mieli powody do radości – wyjazdowa wygrana 4:1 w derbach to najbardziej okazałe zwycięstwo tego sezonu!/ fot. PressFocus

A Pasy? Ciężko powiedzieć, co w tej chwili dzieje się w głowach Michała Probierza i Janusza Filipiaka. Czy ten związek wytrzyma tak trudną próbę? Czy może głowa trenera spadnie jeszcze w 2017 roku? Czekamy na rozwój wydarzeń.

Efekt nowej miotły

Ze zmianami na stanowisku trenera nie czekano w Nowym Sączu, w rezultacie czego w Płocku mieliśmy do czynienia z bardzo interesującym widowiskiem. Na efekt nowej miotły w ekipie „Sączersów” trzeba było czekać dokładnie …85 sekund, bo tyle zajęło gościom otworzenie wyniku w wyjazdowym spotkaniu. Po połowie godziny gry Nafciarze prowadzili 2:1, ale w 36 minucie znów był remis 2:2, a kibice zastanawiali się, jak wysokim rezultatem zakończy się to spotkanie dwóch prezentujących radosny futbol drużyn. Niestety, gole w tym meczu już nie padły, chociaż gospodarze mogli, a nawet powinni sięgnąć po komplet punktów. Jeśli drużynę Jerzego Brzęczka oceniać tylko za styl, to naprawdę jej gra mogła się podobać. Piłkarską jesień płocczanie zakończą meczem z mistrzem Polski w stolicy i wcale nie jadą tam na straconej pozycji, tym bardziej, że defensywę Legii przetrzebiły zawieszenia za kartki. Sandecja natomiast podejmie u siebie (czyli w Niecieczy…) Lechię Gdańsk. Sandecja nie wygrała spotkania w Ekstraklasie od …17 września, czyli od trzech miesięcy. Ale właśnie w takich sytuacjach pomocną dłoń wyciągają zazwyczaj gdańszczanie…

Szkoda, że strzelanie w Płocku zakończyło się po 36 minutach, ale emocji na pewno nie brakowało / fot. PressFocus

Jeśli się przełamać, to na Lechii

Tą teorię potwierdziła wczoraj szczecińska Pogoń, która sięgnęła po pierwsze od…18 SIERPNIA zwycięstwo! W ogóle był to jej dopiero trzeci wygrany mecz ligowy w tym sezonie. W poprzednich rozgrywkach na Lechii najłatwiej było się przełamać, zapraszając ją na własny stadion, ponieważ Biało-zieloni na wyjazdach grali fatalnie. Teraz prezentują się równie beznadziejnie na zgliszczach „Twierdzy Gdańsk”, a komu wydawało się, że słabszego meczu przed własną publicznością niż z Koroną (1:5) zagrać po prostu się nie da, musiał swoje poglądy mocno zrewidować po wczorajszej klęsce z Portowcami. Aż dziwne, że Lechia zdobyła honorowego gola, bo był to jedyny celny strzał gospodarzy w całym spotkaniu, jeden z dwóch oddanych w ogóle. Pogoń i tak zamknie rok jako czerwona latarnia ligi, ponieważ traci do reszty stawki aż 5 oczek i nawet przy ewentualnym zwycięstwie w ostatniej kolejce wyżej już nie podskoczy. A że zagra z będącą w sztosie Arką, o punkty nie będzie łatwo. Natomiast jeśli lechiści mentalnie nie powrócą ze świątecznej przerwy, na którą ewidentnie przedwcześnie się wybrali, nie wróżymy im powodzenia w meczu z Sandecją. Ta na pewno zwietrzy szansę – wiadomo, jeśli przełamywać się, to tylko z Lechią…

Zadyszka dwóch rewelacji

Jeszcze we wtorek w TYM ARTYKULE chwaliliśmy dwie rewelacje bieżącego sezonu: Górnik Zabrze oraz Koronę Kielce za świetne przygotowanie motoryczne do rozgrywek Ekstraklasy. I tego samego dnia obie doznały dotkliwych porażek, chociaż odniesionych w odmiennym stylu. Górnik stracił gola w Gdyni w meczu ze wspomnianą już, będącą ostatnio na fali Arką w 3 minucie doliczonego czasu gry.

Walka do ostatnich minut i gol strzelony w doliczonym czasie gry – Arka sięgnęła po komplet punktów w meczu z Górnikiem Zabrze / fot. PressFocus

Złocisto-krwiści natomiast zostali zmasakrowani w Białymstoku 1:5, co oznacza, że w dwóch ostatnich kolejkach stracili aż osiem bramek.

– Dla nas przerwa zimowa przyszłą o tydzień za późno – mówił na pomeczowej konferencji prasowej opiekun Korony, Gino Lettieri.

I trudno nie przyznać mu racji. Trudną piłkarską jesień oraz walkę na dwóch frontach kielczanie przypłacili plagą kontuzji i na finiszu najnormalniej w świecie zabrakło im rezerw i oddechu. Jagiellonia natomiast konsekwentnie punktuje i stosuje zasadę „ciszej jedziesz, dalej zajedziesz”. Ekipy Ireneusza Mamrota nikt specjalnie nie chwali ani za styl, ani za wyniki, natomiast przed ostatnią kolejką w tym roku wicemistrz kraju traci zaledwie dwa oczka do liderującej Legii. Jaga ma szansę rzutem na taśmę wskoczyć jeszcze wyżej w klasyfikacji rozgrywek niż zajmowane aktualnie trzecie (przy tej samej liczbie punktów co drugi Górnik) miejsce, ponieważ już jutro zmierzy się we Wrocławiu z rozbitym mentalnie Śląskiem. Śląskiem, który tym meczem pożegna się z trenerem Janem Urbanem…

Jeszcze tyle może się wydarzyć!!

Jan Urban zakończy jutro swoją przygodę z ekipą Śląska. Kto na jego miejsce? Całkiem poważnie rozważa się kandydatury trenerów, którzy dopiero co wypadli z Ekstraklasowej karuzeli, czyli Piotra Stokowca i Radosława Mroczkowskiego… O zakończenie rundy najwyraźniej błagają już Górnik i Cracovia, które…zagrają przeciwko sobie.

Atmosfera w Cracovii po porażce w derbach musi być fatalna. Czy PAsy zdobęda punkty w meczu z Górnikiem? Czy Michał Probierz zachowa posadę? / fot. PressFocus

Świetną passę ma ostatnio Arka Gdynia, która zajmuje 5 lokatę w tabeli, a w sobotę zagra z Pogonią, która właśnie odbiła się od dna. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego do Szczecina z pewnością wybiorą się z chęcią rewanżu za pierwszą rundę spotkań, ponieważ przed własną publicznością ulegli temu rywalowi i to wysoko, 0:3. Czy za ciosem pójdzie Wisła, która zmierzy się z Zagłębiem? Czy Korona wykrzesa jeszcze siły na mecz z Piastem, który grając w dziesiątkę tak dzielnie walczył z Legią? Tak wiele pytań, tak mało czasu… I możemy się założyć, że ci wszyscy, którzy na co dzień tak narzekają na Ekstraklasę, w poniedziałek po ostatnim gwizdu sędziego w meczu Górnika z Cracovią uświadomią sobie, że oto czeka nas prawie dwumiesięczna rozłąka z naszą krajową elitą i westchną ze smutkiem. Koszula bliższa ciału, ciasna, ale własna. Ehhh…

*

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.