Ekstraklasa ma swojego Firmino? Co za forma!

Tacy piłkarze często bywają niedoceniani, a jeszcze częściej o ich klasie trudno przekonać się na pierwszy i drugi rzut oka. Jesus Imaz podbija Ekstraklasę, choć to nie było od początku oczywiste.

Wolny, bez przyspieszenia, bez siły i warunków fizycznych. Irytująco niedokładny. Przerażająco niechlujny. Każde jego zagranie zdawało się być zilustrowaniem kompletnej niechęci do gry. Sprawiał wrażenie, jakby ktoś obudził go o trzeciej w nocy, kazał założyć strój, zawiązać korki i biegać za piłką po murawie. No i ciągle ten sam schemat rozegrania akcji, na tzw. „dwa kontakty”: przyjął-stracił.

Tak można scharakteryzować początki Roberto Firmino w Liverpoolu, ale szybko trzeba było zmienić o nim zdanie. Z Imazem było tak samo.

Obecnie nikt chyba nie pasuje do taktyki Jurgena Kloppa bardziej niż brazylijski piłkarz. Niemiecki trener wyciska z Firmino maksimum, niczym z owoców pracownik produkcji w hurtowni soków. Trudno się dziwić, dlaczego akurat jemu – nadal nie będącemu piłkarskim wcieleniem Usaina Bolta, ani nawet Miłosza Przybeckiego – zaufał tak bezgranicznie.

– Długi czas był jednym z najbardziej niedocenianych graczy w Premier League, choć jego gra tyłem do bramki, umiejętność stwarzania sytuacji kolegom z drużyny czy praca bez piłki czyniła go jednym z najlepszych graczy atakujących w lidze – pisał o nim legendarny obrońca The Reds, Jamie Carragher.

Gra na jednen kontakt, nieprawdopodobna skuteczność i trafność w podejmowaniu decyzji – tego nie da się wycenić ani zmierzyć. Głowa i technika w parze nawet z przeciętnymi warunkami i szybkością wystarczy, by być absolutnie nieprzeciętnym. Wie o tym doskonale Jesus Imaz, który nie tylko ma bardzo podobny styl gry, ale też nim błyszczał w Wiśle Kraków, zasłużył na transfer gotówkowy do Jagiellonii Białystok i imponował w tym sezonie, miał za sobą słabiutki początek.

Zanim stworzył bardzo groźny duet z Carlitosem, a po odejściu rodaka jeszcze groźniejszy ze Zdenkiem Ondraszkiem, z którym paradoksalnie rozumiał się lepiej na boisku, a przez wielu był uważany za jednego z najlepszych piłkarzy ligi w rundzie jesiennej – jeszcze za kadencji Kiko Ramireza często zawodził. Tracił piłki, nie imponował szybkością czy mobilnością, podejmował złe decyzje i marnował doskonałe sytuacje.

Teraz? Będzie miał solidne argumenty ten, kto uzna go najlepszym piłkarzem ligi.

Ci, którzy wyśmiali już tytułowe porównanie do Roberto Firmino muszą wziąć pod uwagę, że zdajemy sobie sprawę z różnicy poziomów, półek, klas. Porównując zachowujemy skalę: jak na nasze warunki, poprzez sposób poruszania się na boisku, inteligentne ustawienie, zmysł do gry kombinacyjnej i dużą skuteczność – Imaza można porównać do snajpera najlepszej drużyny w Europie.

Wczoraj skompletował pierwszego hat-tricka w ekstraklasowej historii Jagiellonii Białystok, chociaż przecież w jej barwach w przeszłości występowali m.in. Tomasz Frankowski, Ebi Smolarek czy Kamil Grosicki. Im się nie udało, Imazowi – tak. I to w dodatku w meczu ze swoim byłym klubem, który pozwolił mu wypłynąć na szersze niż trzecioligowe hiszpańskie wody.

Z szacunku dla Wisły i jej kibiców powstrzymywał eskalację radości, chociaż przecież oczywiste jest, że z bramek się cieszył. W piątkowym meczu zdobył nie tylko trzy gole i trzy punkty, nie tylko uznanie byłych kibiców, ale też wszystkich postronnych. W tym roku żaden piłkarz Ekstraklasy nie zdobył większej liczby bramek, a przecież nie tylko wykańczaniem okazji, ale też ich kreowaniem zajmuje się Imaz. Trzeba przyznać, że robi to znakomicie.

Bonus do 1500PLN na start
Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.