Ekstraklasa: Czy Lechia udźwignie brzemię lidera?

W końcu grają na miarę oczekiwań i swoich możliwości. O aspiracjach Lechii mówi się od czasu, kiedy w Gdańsku pojawił się właściciel z pełnym portfelem i ambicjami. Początki, jak to zazwyczaj bywa w takich przypadkach, nie były łatwe – trenerskie niewypały i tabuny przepłacanych, niepotrzebnych nikomu zawodników.

To wydaje się być już odległym wspomnieniem. Za sterami stanął Piotr Nowak, pod rządami którego wykrystalizowała się ekipa piłkarzy, którzy zdają się być realną siłą w naszej Ekstraklasie. I nie są to puste słowa – dzisiaj Lechia Gdańsk, zdetronizowana przez Jagiellonię Białystok, ma szansę wskoczyć ponownie na ligowy fotel lidera.

Po porażce z warszawską Legią wszystko znowu zdaje się wracać na właściwe tory. W pięciu kolejnych spotkaniach gdańszczanie wywalczyli jedenaście punktów, czyli jak łatwo policzyć trzykrotnie wygrywali, a dwukrotnie dzielili się punktami z przeciwnikiem. O ich sile i zdobyczach punktowych decydowała w tych pojedynkach ofensywa, bo niestety dla nich w każdym z nich tracili bramki.

To właśnie ten blok wydaje się być największą siłą Lechii. Po pierwsze Piotr Nowak to trener, który lubi ustawiać swój zespół ofensywnie, po drugie ma świetnych wykonawców swoich zamysłów taktycznych. Kuświk, bracia Paixao, Krasić, Wolski czy Peszko to paczka, która potencjałem i umiejętnościami dorównuje nawet zawodnikom warszawskiej Legii.

flavio-marco-paixao-lechia-wisla-krakow-laczy-nas-pasja

W ekstraklasowej czołówce jest ciasno. Przed dzisiejszym meczem prowadzi Jaga, Lechia jest druga z taką samą ilością punktów, tuż za nimi plasuje się nieoczekiwanie Termalica, a piąty bieg włączyli ligowi faworyci – Legia i Lech, którzy wygrywają wszystkie swoje ostatnie pojedynki. Jeżeli gdańszczanie marzą o liderowaniu, to muszą dzisiaj nie przegrać meczu z Górnikiem Łęczna.

Zadanie wydaje się łatwe z dwóch powodów. Po pierwsze grają na własnym boisku, a póki co przed własną publicznością są najlepiej punktującą drużyną w lidze. Z sześciu na osiem pojedynków wychodzili zwycięsko, raz remisowali i raz musieli pogodzić się z porażką. Po drugie do Gdańska przyjeżdża czerwona latarnia Ekstraklasy, Łęczna, która nie zdobyła punktu od trzech kolejek.

Zapowiada się łatwe do zdobycia trzy punkty. Oby tylko zawodnicy Nowaka nie zlekceważyli rywala, bo jak wiemy często bywa to gwoździem do trumny w takich pojedynkach. Gdańszczanie powinni jednak mieć w głowach to, że grupa pościgowa jest bardzo mocna i zbliża się do nich niebezpiecznie szybko. Jeśli nie odpuszczą tego meczu, to powinniśmy być dzisiaj świadkami prawdziwego pogromu.

Komentarze