Eksperci brutalnie zgodni: ten piłkarz musi wylecieć z układanki Brzęczka…

Całe szczęście, że w czwartek przyjdzie nam zagrać z zespołem dysponującym tak skromnym potencjałem, jak Łotwa, bo sytuacja w obozie reprezentacji Polski niespodziewanie zrobiła się kłopotliwie zawiła. Poza niezawodnym w klubie i czekającym na bramki w kadrze Robertem Lewandowskim, poważne problemy z grą i skutecznością mają zarówno Krzysztof Piątek, jak i Arkadiusz Milik. Eksperci i komentatorzy mają jeden pomysł, jak tę sytuację rozwiązać…

Sytuacja w futbolu zmienia się dynamicznie. Pół roku temu opinia publiczna naciskała na Jerzego Brzęczka, by ten wystawiał dwójkę napastników, wszak nie można marnować potencjału, jaki drzemie w szalejących w Serie A Miliku i Piątku. Dziś trudno się zdecydować, który znalazł się w gorszym położeniu. O napastniku Milanu powiedziano i napisano już wszystko. Nawet nieautoryzowaną biografię o arcytrudnym do zaakceptowania dzisiaj tytule: „Być jak Krzysztof Piątek. Historia piłkarskiego geniusza”. Najnowszy rozdział owej historii on sam najchętniej pewnie by wyrzucił do kosza. Doszliśmy do momentu, w którym chyba już warto mieć nadzieje na strategiczne zmiany w Milanie – wszak Polak pod batutą Marco Giampaolo wygląda fatalnie. Anemicznie, bez życia, bez goli – chyba że dostaje okazję do wykorzystania rzutu karnego.

Jest światełko w tunelu. La Gazzetta dello Sport podaje, że posada Giampaolo wisi na włosku, a na ofertę Milanu czeka pracujący ostatnio we Fiorentinie, a wcześniej w Interze Stefano Pioli. Natomiast, nawet jeśli do tej zmiany dojdzie, na klubowe odrodzenie Piątka trzeba będzie poczekać.

Mówiąc o Arkadiuszu Miliku niestety wpadamy z deszczu pod rynnę. Dość powiedzieć, że w siedmiu meczach bieżącego sezonu napastnik reprezentacji Polski nie tylko nie zdobył bramki, ale rozegrał zaledwie 89 minut. W dwóch ostatnich spotkaniach Serie A nie podniósł się z ławki. W weekend, przeciwko Torino, pierwszym do wejścia okazał się Fernando Llorente. Dzisiejsze „Calciomercato” przynosi informacje o tym, że negocjacje kontraktowe z Polakiem zostały wstrzymane i bardzo możliwe, że w zimowym oknie transferowym Milik zostanie wskazany jako kandydat do odejścia.

Wydaje się, że nie ma z tej sytuacji wyjścia idealnego. Wrócić do ustawienia z jednym napastnikiem, przeciwko takiemu rywalowi jak Łotwa, wręcz nie wypada. Zatem zagrać na przełamanie – pytanie czy Piątka, czy jednak Milika?

Co ciekawe, komentatorzy i eksperci są w tym temacie dość zgodni. Mateusz Borek od miesięcy powtarza, że obok Lewandowskiego musi grać Milik, bo zwyczajnie ta dwójka dużo lepiej się ze sobą rozumie. Powtórzył tę opinię w poniedziałkowej „Misji Futbol” w Onecie.

– Jeśli chodzi o kwestię formy, to rzucasz monetą. Obaj, Milik i Piątek, są w podobnej sytuacji, dlatego musimy na to spojrzeć trochę inaczej. Z nikim Lewandowski nie grał w kadrze tak, jak z Milikiem, a dodatkowo Arek miał wielki wpływ na to, jak z lewej strony radził sobie Kamil Grosicki – analogiczną opinię w „Sekcji piłkarskiej” Sport.pl wyraził dziennikarz Eleven Sports, Mateusz Święcicki.

Roman Kołtoń jest zdania, że należy wykorzystać widywane coraz częściej w klubie ofensywne inklinacje ofensywne Grzegorza Krychowiaka i również wyjść na Łotwę bez Piątka. Koncepcji, jak widać, jest kilka. Trudno jednak znaleźć taką, w której eksperci widzieliby napastnika Milanu gdzieś indziej niż wśród rezerwowych. Bardzo znamienne!

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem