Eduardo wypali? Rosłoń: “To nie 39-latek, który się będzie snuł”

Eduardo da Silva oficjalnie w Legii Warszawa – to z pewnością hit zimowego okienka w Polsce, zanim to jeszcze na dobre zdążyło się otworzyć. Ledwo złapaliśmy za uchwyt i pociągnęliśmy je do siebie, a już przez malutką, trzydniową szparę Dariusz Mioduski wrzucił przez nie wielką transferową bombę. Były snajper Arsenalu i gość, który strzelił 29 bramek w reprezentacji Chorwacji, będzie biegał na ekstraklasowych boiskach.

Niby nie jest już młodzieniaszkiem, ale nie w tacy 35-latkowie podbijali znacznie silniejsze ligi, niż nasza. Jednak, jak zawsze w takich przypadkach, gdy głośne i dobre na papierze nazwisko pojawia się w Ekstraklasie – zapala nam się czerwona lampka. „Wszystko fajnie, ale coś jest nie tak”. Teraz również jest podobnie. Eduardo ostatnio na boisku pojawił się w lipcu, a ostatniego gola zdobył dziewięć miesięcy temu. Nie, nie w lidze. W Campeonato Paraense, czyli mistrzostwach stanu Parane.

W Polsce grał już m.in. podczas Euro2012. Tu walczy o piłkę z Pirlo.

Jak wiele zatrzymała kontuzja?

Fizycznie czuję się świetnie. Jestem pewny, że jeszcze 2-3 lata mogę grać na wysokim poziomie – nie zapomniałem, jak strzela się gole – tak wypowiadał się sam zainteresowany w chorwackich mediach, kiedy był bliski podpisania kontraktu z Rijeką. Do chorwackiego klubu jednak nie trafi, bo jednego z potentatów jego ojczystej ligi ubiegł Dariusz Mioduski i jego chorwacka ekipa, która przekonała byłego gwiazdora Premier League do przeniesienia się na Łazienkowską. Zamiast niego do Rijeki wypożyczony będzie znany z występów w gdańskiej Lechii Antonio Čolak.

– Często jeździłem do Fabiana do Arsenalu, pamiętam Eduardo nawet z jakiegoś meczu na żywo. Facet na pewno miał super wejście do klubu, fenomenalną lewą nogę. Łukasz opowiadał o nim w samych superlatywach, jeśli chodzi o cechy charakteru. Uśmiechnięty, spokojny, pozytywnie nastawiony do życia. Znakomity jeśli chodzi o drybling i finisz akcji. Zobaczymy, czy to będzie po dość długiej przerwie bez gry piłkarz na miarę Nikolicia czy Ljuboi. Bardziej obstawiałbym tego drugiego – mówi nam Marcin Rosłoń, komentator nc+.

Niemal dziesięć lat temu świetnie zapowiadająca się kariera Eduardo zahamowała. Zrobiła to tak brutalnie, jak tylko było możliwe. Bestialskie wejście zawodnika Birmingham, paskudne złamanie nogi, rok przerwy w grze. Szkoda tym bardziej, że był w naprawdę dobrej formie. W eliminacjach do Euro2008 na 12 spotkań zdobył 10 bramek, blokując przy okazję drogę na austriacko-szwajcarski turniej Anglikom. W ekipie The Gunners również radził sobie znakomicie. Miał cały świat przed sobą, ale ten zawalił mu się 23 lutego na stadionie Kanonierów.

W ligowych siedmiu meczach przed kontuzją zdobył cztery bramki i zaliczył trzy asysty. Wrócił po tej strasznej kontuzji do gry w piłkę, i to w bardzo dobrym stylu: wszedł w końcówce z Evertonem i zapisał się na liście strzelców, a w następnym meczu dołożył asystę. Nigdy jednak nie doszedł na Emirates do takiego poziomu, jaki prezentował wcześniej.

Mimo wszystko, nadal prezentował się przyzwoicie. W Szachtarze, który kupił go za kilka milionów euro, grał cztery lata. 175 meczów, 58 goli, 17 asyst – to nie jest zły wynik. Jeszcze półtora roku temu strzelił bramkę w półfinale Ligi Europy z Sevillą.

Od tamtego momentu jednak gdzieś zagubił formę i przestał grać. Sezon 2016/17 to jedno, wielkie pasmo niepowodzeń. Zarówno jesienią w Doniecku, jak i wiosną w Atletico Paranense. Jesienią 2017 nic się nie zmieniło, a wręcz pogorszyło – od sierpnia włącznie próżno było szukać go na murawie. Miał dość Brazylii, postanowił wrócić do Europy. Padło na Warszawę, a kibiców Ekstraklasy taka decyzja może tylko i wyłącznie cieszyć.

Rozwieje wątpliwości?

Wielu jednak drapie się po głowie, którą kręci z niezadowoleniem. No bo długo nie grał i długo nie strzelał, najmłodszy też już nie jest. Pytanie: czy Igor Anuglo, Marcin Robak czy Marco Paixao to młodzieżowcy?

To nie jest 39-latek, który będzie się snuł po boisku. Zawsze miał szczupłą sylwetkę, to nie był wielki, ciężki facet. Raczej dynamika, przyspieszenie, dobra technika – tacy ludzie bronią się nawet wtedy, gdy już motoryka nie jest taka, jak kilka lat wcześniej – mówi Rosłoń.

Komentator Canal+ potwierdza tym samym teorię mówiącą o tym, że napastnikom dojrzały wiek nie powinien tak przeszkadzać aż tak, jak chociażby skrzydłowym. Kibicom od razu przypomniał się też inny piłkarz z bogatym piłkarskim CV, który pozamiatał Ekstraklasę, chociaż swojego życiorysu futbolowego nie miał aż tak wielkiego jak Eduardo.

– Na konferencjach gada się o wychowanku i odmłodzeniu kadry, ale od początku było wiadomo, że tak naprawdę Romeo Jozak ściągne doświadczonych, dobrych piłkarzy, by latem nie wylecieć – napisał Mateusz Borek na Twitterze, bo Eduardo to nie jedyny transfer warszawskiego klubu tej zimy. Zawitać na Łazienkowską ma m.in. kapitan Dynama Zagrzeb. Wszystkie te ruchy mają związek z trenerem Jozakiem, którzy stara się wykorzystać swoje chorwackie znajomości. To właśnie w barwach Dinama Zagrzeb, z którego odszedł do Premier League, Eduardo strzelił aż 47 goli w jednym sezonie.

– To dla naszej ligi jest fajny bonus. Może Eduardo nie zrobił takiej kariery, jak mógł, ale potencjał miał ogromy. Miał papiery na no, by grać w Premier League przez lata, bo pasował do filozofii Wengera. Odnajdował się dobrze w kontrataku, ale i w ataku pozycyjnym. I przede wszystkim: kończył akcję tak, że nie było co zbierać. Najważniejsze, że nie będzie żadnej bariery językowej. Jest trener, sztab, Vuko. Działa też magia nazwiska, które jest bez wątpienia większe, niż chociażby Vadisa. Odidja-Ofoe grzał ławę w Norwich, a przecież po kuracji odchudzającej był jednym z najlepszych piłkarzy całej ligi i ostatecznie hitem transferowym. Myślę, że podobnie – o ile nie jeszcze lepiej – może być z Eduardo – zakończył Rosłoń.

Czy ta chorwacka bomba odpali w ekstraklasie? Jeśli dopisze zdrowie – ma na to wielkie szanse. Jeśli dopisze przygotowanie motoryczne i profesjonalizm, jest to wręcz pewne jak śmierć i podatki.

Bartłomiej Stańdo

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Komentarze