Dziś poznamy największego przegranego sezonu

Bez względu na ostateczny wynik dwumeczu, bez różnicy na to, kto pożegna się dziś z Ligą Mistrzów, bez cienia wątpliwości to dziś poznamy największego przegranego sezonu 2017/2018. W Paryżu lub Madrycie nastąpi natomiast ciąg zmian, których ostateczny rezultat jest bardzo trudny do przewidzenia.

Już w 1/8 finału Champions League los skojarzył ze sobą obrońcę tytułu sprzed roku, Real Madryt, oraz króla letniego okienka transferowego, dysponującego nieograniczonym w zasadzie budżetem wicemistrza Francji, PSG. Dla jednej i drugiej ekipy odpadnięcie już na tak wczesnym szczeblu rywalizacji byłoby katastrofą.

Wszystkie grzechy Zidane’a

Trudno wyobrazić sobie lepiej rozpoczętą karierę trenerską niż w przypadku Zidane’a. Z drugiej strony, nie każdy ma szansę poprowadzić od razu największy klub na świecie, ale wiadomo, Francuz zasłużył sobie na to swoją piłkarską legendą, którą tworzył przecież między innymi także w zespole Królewskich.

Początek pracy w Realu Zidane miał wymarzony, ale ten sezon jest na razie nieudany. Ostatnia nadzieja w Lidze Mistrzów /fot. Cyfrasport

Gdy przejmował drużynę z rąk Rafy Beniteza, nikt nie oczekiwał cudów, natomiast on niespełna pół roku później wygrał Champions League, a sezon ligowy uratował na ostatniej prostej, zdobywając wicemistrzostwo Hiszpanii. Po kolejnym sezonie był już najlepszy zarówno na krajowym jak i europejskim podwórku. Tak naprawdę trudno powiedzieć, czy Zidane jest dobrym strategiem, wnikliwym psychologiem czy wytrawnym taktykiem. Prowadząc taką drużynę jak Real warsztat trenerski schodzi nieco na drugi plan, ważniejsze jest co innego. Po pierwsze, potrafić zmotywować podopiecznych, po drugie, dbać o to, żeby wszyscy w drużynie byli zadowoleni, ewentualnie ograniczyć wahania nastroju wśród jednostek. I to Francuzowi udawało się wyśmienicie.

Przede wszystkim piłkarze czuli ogromny respekt przed szkoleniowcem, który jako piłkarz zdobył wszystko. Poza tym Zidane, wiedząc dokładnie, jak funkcjonuje szatnia w wielkim klubie, dawał grać wszystkim, a system rotacyjny funkcjonował u niego perfekcyjnie. Do czasu.

W letnim okienku transferowym Zizou, wraz z prezesem Fiorentino Perezem trochę przekombinowali. Klub pozbył się kilku wartościowych piłkarzy i zainwestował w młodość, jednocześnie zamykając ten okres z bilansem ponad 80 milionów euro na plus. Mimo, że odeszli jedynie piłkarze rezerwowi oraz tacy, którzy w systemie rotacyjnym grali w ich mniemaniu zbyt mało, młodzi w podobnym stopniu nie potrafili naciskać i stymulować do pracy starych mistrzów, a sami okazali się sportowo zbyt słabi.

Zidane zbyt lekką ręką pozbył się takich piłkarzy, jak Alvaro Morata, James Rodriguez czy Pepe / fot. Pressfocus

Francuz przekalkulował, a teraz odbija się to na wynikach. W La Liga Królewscy dawno temu stracili szansę na mistrzostwo, do drugiego w tabeli Atletico tracą już 7 punktów, a w Pucharze Króla skompromitowali się w dwumeczu z Leganes. Co jakiś czas notują niewytłumaczalne wpadki. Została im już tylko Liga Mistrzów i w pierwszym meczu z PSG Cristino Ronaldo i spółka zdołali się zmobilizować na tyle, że na Santiago Bernabeu pokonali paryżan 3:1. Teraz na wyjeździe muszą dokończyć dzieła. W przeciwnym wypadku tytuł największego przegranego sezonu będzie można przyznać im już na trzy miesiące przed jego zakończeniem.

Wszystkie grzechy Emery’ego

Hiszpański szkoleniowiec do stolicy Francji udawał się w glorii twórcy sukcesów Sevilli. Na stanowisku trenera zmienił Laurenta Blanca, który co prawda potrafił kompletnie zdominować krajowe podwórko, ale na dobre nie zbliżył się nawet do Pucharu Mistrzów, którego tak obsesyjnie pragną katarscy szejkowie. Emery na arenie międzynarodowej zaliczył natomiast hattricka, trzykrotnie wygrywając mniej prestiżowe rozgrywki kontynentalne. Szkoleniowiec, zaledwie o rok starszy od Zidane’a, już w pierwszym sezonie rozczarował swoich pracodawców, bo tak należy określić wzbogacenie klubowej gabloty zaledwie o Puchar Francji. Nie dość, że z Ligi Mistrzów PSG odpadło w dwumeczu z Barceloną już w 1/8 finału, mimo wygranej na własnym boisku 4:0, to jeszcze na krajowym podwórku dało się zdystansować rewelacyjnej ekipie Monaco. Po „remontadzie” Blaugrany mówiono o braku mentalności zwycięzcy u Hiszpana oraz tchórzliwej, kunktatorskiej taktyce zastosowanej w rewanżu. Najwidoczniej 46-latek nie uczy się na błędach, bo identycznie było dwa tygodnie temu w Madrycie, gdy Emery podciął skrzydła swojej własnej, atakującej i efektownie grającej drużynie defensywnymi zmianami. W dodatku na tydzień przed rewanżem urazu nabawił się Neymar, którego Hiszpan mógł, a nawet powinien zdjąć z boiska podczas Le Classique w momencie, gdy losy meczu były już rozstrzygnięte, a gra się zaostrzyła.

Neymar nie doznałby urazu, gdyby Emery zdjął go z boiska. Mecz z Marsylią był już przecież wygramy… / fot. PressFocus

Co więcej, zarzuca mu się, że bezpodstawnie trzyma na ławce rezerwowych będącego w świetnej formie Angela Di Marię. Jeśli PSG na Parc des Princes nie odrobi strat sprzed dwóch tygodni, największego przegranego sezonu będzie można już obwieścić.

Dla kogo rozgrzeszenie, dla kogo pokuta?

Piłkarze PSG, bez Neymara w składzie, będą musieli wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności, jeśli chcą wyeliminować Real i uratować jeszcze sezon, ponieważ mistrzostwo Francji w Paryżu już nikogo nie zadowoli. Z kolei Emery, żeby zachować posadę, musiałby chyba nie tylko wygrać ten dwumecz, ale i całe rozgrywki Ligi Mistrzów. To będzie dla niego setny mecz za sterami Paris Saint-Germain, a skórę uratować może Hiszpanowi…niedoceniany przez niego Di Maria, który w sześciu ostatnich spotkaniach, w których wystąpił, siedem razy wpisał się na listę strzelców. Pytanie, czemu całe spotkanie w Madrycie przesiedział na ławce rezerwowych, nasuwa się samo… Sezon muszą ratować także Królewscy, którym nic innego już do wywalczenia nie pozostało, a klubowe mistrzostwo świata oraz superpuchary kraju i Europy traktują jako trzeciorzędne trofea. Wygranie ich uważają za wątpliwy zaszczyt, podobnie jak miano największego przegranego sezonu…

*

Stawki LV BET na dzisiejsze mecze Ligi Mistrzów:

PSG – Real Madryt | 06.03.2018 | 20.45

Wygra PSG: 1.97

Remis: 3.9

Wygra Real: 3.55

Awans PSG: 3.6

Awans Realu: 1.24

Liverpool – FC Porto | 06.03.2018 | 20.45

Wygrana Liverpoolu: 1.53

Remis: 4.1

Wygrana Porto: 6.7

Pełna oferta LV BET na mecze Ligi Mistrzów po kliknięciu w baner

 

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem