Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Dwadzieścia piłek, 30 milionów? Bezcenny magik z Bułgarii

Największym hitem zbliżającej się kolejki Premier League będzie starcie Manchesteru United z Tottenhamem Hotspur. Oba kluby łączy postać genialnego Bułgara, który swoim transferem sprzed dziewięciu lat, kiedy zamienił White Hart Lane na Old Trafford, rozwścieczył do czerwoności fanów „Kogutów”. Obecnie piłkarską emeryturę Bułgar spędza w indyjskim klubie o nazwie rodem z rozgrywek na orliku, Kerala

Największym hitem zbliżającej się kolejki Premier League będzie starcie Manchesteru United z Tottenhamem Hotspur. Oba kluby łączy postać genialnego Bułgara, który swoim transferem sprzed dziewięciu lat, kiedy zamienił White Hart Lane na Old Trafford, rozwścieczył do czerwoności fanów „Kogutów”. Obecnie piłkarską emeryturę Bułgar spędza w indyjskim klubie o nazwie rodem z rozgrywek na orliku, Kerala Blasters FC.

Wcześniej przez niemal okrągły rok nie mógł znaleźć żadnego pracodawcy. Wydawało się, że tacy jak on będą grali do czterdziestki. Że ulatniająca się dynamika, szybkość czy zwrotność i tak nie wpłyną na jego grę, bo nigdy nie był typem boiskowego pracusia. Gdybyśmy zobaczyli go pierwszy raz w życiu i wiedzieli tylko to, że jest Bułgarem – nazwalibyśmy go Stojanow, nie Berbatow.

– Trochę jakby zupełnie przy okazji grał w piłkę i zarabiał za to chore pieniądze – trafnie scharakteryzował go Taco Hemingway, ale dla polskiego rapera to właśnie Bułgar był najlepszym piłkarzem w historii.

Zaczynał w CSKA Sofia, którą dziewiętnaście lat temu kosztował dwadzieścia par butów piłkarskich. Dla takich jak on wymyślono powiedzenie „one touch, thank you very much”. Może nie harował jak Makelele i nie miał szybkości Usaina Bolta, ale piłka kleiła się do jego stóp tak, jakby producentem noszonych przez niego butów była Kropelka. Jego były kolega z drużyny, Jamie O’Hara, opowiedział kiedyś fajną historię z treningu: – Bardzo mocno krzyczałem do niego, żeby mi podał piłkę, chociaż stałem kilkadziesiąt metrów dalej, a on był odwrócony plecami. Zagrał mi dosłownie co do centymetra, chociaż… nawet się nie odwrócił! Po treningu podszedł do mnie i powiedział: „Wiem, gdzie jesteś. Nie musisz tak wrzeszczeć”.

Berbatow był zupełnym przeciwieństwem chociażby urodzonego na spalonym Inzaghiego. – Nie cieszę się z bramek, gdy stoję bezczynnie, a piłka odbija się od mojego kolana i trafia do siatki. Muszę grać w piłkę i czuć ją moimi stopami, mieć wszystko pod kontrolą. To sprawia, że czuję się piłkarzem – powiedział kiedyś bułgarski magik.

Urlop? Zamiast do Miami czy Paryża, zawsze wolał jechać do swojej matki i spać na kanapie. – Mógłby podróżować po całym świecie, ale powiedział mi, że woli Bułgarię od Barbados – potwierdziła mama napastnika. To wiadomości od niej były pierwszą rzeczą, jaką sprawdzał w szatni po strzeleniu bramki.

Dla Martina Jola, który w 2006 roku sprowadzał go do Tottenhamu, odrzucał oferty Juventusu oraz Fiorentiny i wybrał Fulham. Obu panów łączy pasja do sztuki. Holenderski menedżer przyznał kiedyś, że posiada ponad 350 obrazów z Nowego Jorku, Kanady czy Wiednia, a w Londynie planował otworzyć własną galerię. Nieprzypadkowo to właśnie on najlepiej dogadywał się z piłkarzem, który z reguły starał się izolować od reszty. – W Martinie Jolu widziałem swojego dziadka. Był wielkim gościem i myślisz, że jest twardym gościem, ale w środku tkwi w nim trochę dziecka. Miałem z nim świetne relacje. Bułgarski elegant stawia na United – zdradził w niedawnym wywiadzie dla ESPN.

Wygrał ostatnie trofeum, jakie stoi w gablocie klubowego budynku Spurs, czyli Puchar Ligi z 2008 roku. Fani go lubili, śpiewali dla niego piosenki, czego „Berba”… z całego serca nienawidził. – Kiedy słyszałem, że o mnie śpiewają, myślałem sobie: co jest, do cholery? Nie lubię zwracać na siebie uwagi. Wielu piłkarzy lubi, ale ja się czułem zmieszany i mówiłem w myślach: proszę, zamknijcie się wreszcie. Nie wiem, dlaczego się tak czułem, ale nie pozwalałem nawet mojej rodzinie przychodzić na stadion. Nawet tacie! Gdy oglądali mecz w TV nie czułem tej presji, jaką niosłaby za sobą ich obecność i świadomość, że mnie oglądają – szczerze przyznał napastnik.

Ta presja osiągnęła niebotyczne rozmiary, kiedy zdecydował się opuścić Tottenham i dołączyć do Manchesteru United. Choć bardzo blisko był dołączenia do lokalnego rywala, bowiem prezes Tottenhamu Daniel Levy prowadził negocjacje z Manchesterem City. „Obywatele” oferowali mu więcej pieniędzy, ale wtedy…

– Dowiedziałem się, że chce mnie sir Alex Ferguson. Nagle zacząłem zachowywać się jak koń, który ma klapki na oczach. Nic innego niż Old Trafford mnie nie obchodziło. Manchester City płacił więcej, dawał wyższy kontrakt, ale miał słabszą drużynę, a historia klubu nie mogła się równać tą z United – stwierdził Berbatow.

Bułgarski napastnik w ekipie Czerwonych Diabłów rozegrał 149 spotkań i zdobył 56 bramek, zaś dla Tottenhamu strzelił 27 goli w 70 występach. – Kiedy stałem w tunelu jako piłkarz Manchesteru United, to widziałem Ronaldo, Rooneya, Giggsa, Scholesa, Neville’a, Vidicia, Ferdinanda, Evrę, Edwina van der Sara. Powiedziałem sobie: „Berba, mój przyjacielu, musisz cieszyć się tym momentem już zawsze”. Później spojrzałem na rywali. Oni już byli pokonani.

Pytanie, czy „Czerwone Diabły” nadal działają tak na wszystkich rywali? Tottenham nie ma powodów, by przed meczem trząść się ze strachu. Spurs mają tyle samo punktów przed tym spotkaniem, a w grupie Ligi Mistrzów ich plecy ogląda Real Madryt i Borussia Dortmund. Ostatni mecz z Liverpoolem wygrali pewnie i wysoko 4:1. Piłkarze Jose Mourinho natomiast woleliby o ósmej serii gier jak najszybciej zapomnieć, bo porażka 1:2 z beniaminkiem Huddersfield chluby czerwono-biało-czarnym nie przynosi. Zmazanie tej plamy będzie dla „Czerwonych Diabłów” w sobotnie popołudnie na Old Trafford celem nadrzędnym.

Wygra Manchester United – kurs LVbet: 2.11
Powyżej 2.5 gola – kurs LVbet: 2.14
Obie drużyny strzelą gole – kurs LVbet: 1.85
Wygra Tottenham – kurs LVbet: 3.75

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.