Ranking: najlepsi polscy zawodowi pięściarze wszech czasów!

Kto był najlepszym polskim pięściarzem zawodowym w historii? Mieliśmy już w Polsce rozmaite bokserskie rankingi, ale jednego z pewnością jeszcze nie było – wybierającego tego jednego jedynego. Nie z dziś, nie z wczoraj, ale w ogóle –  rankingu czerpiącego z całej historii zawodowego boksu w Polsce.

My zdecydowaliśmy się na taki krok, starając się jak najrzetelniej ocenić rodzime pięściarstwo. Ten ranking jest być może jedynym miejscem, w którym Andrzej Gołota i Tomasz Adamek są w stanie spokojnie spędzić obok siebie dłuższą chwilę, ale to tylko jeden z powodów, dla których warto się z nim zapoznać.

najlepsi bokserzy

10. GRZEGORZ PROKSA

Autor jednego z najbardziej spektakularnych wyjazdowych zwycięstw w historii polskiego boksu. Nie był stawiany w roli faworyta w walce z solidnym Niemcem, Sebastianem Sylvestrem, który raptem parę miesięcy wcześniej dzierżył pas mistrza świata. Polak wygrał łatwo, szybko, niezwykle efektownie. Zwyciężał też w Hiszpanii, Anglii, Irlandii, USA i na Węgrzech. Wszędzie, poza Polską, z którą boleśnie zderzył się u schyłku kariery.

Proksa to świetna kontrola dystansu, ciosy bite w różnych płaszczyznach, ogromna pewność siebie w ringu, ale też prawa rękawica, która najlepiej czuła się w towarzystwie biodra. Styl, który zapiera dech w piersiach w walkach ze słabszymi rywalami, ale wywołuje drżenie serca z tymi lepszymi.

Po pojedynku z Sylvestrem z karierą Polaka było niestety tylko gorzej. Przyszła niespodziewana porażka z przeciętnym Kerry’m Hope’m (pomszczona), spodziewana z Giennadijem Gołowkinem, niespodziewana z mającym najlepsza lata za sobą Sergio Morą i zupełnie niespodziewana z dopiero raczkującym w boksie Sulęckim. Przy korzystnym zbiegu okoliczności „Super G” mógł być mistrzem świata, ale raczej nie piastowałby tej funkcji długo. Byli po prostu lepsi.

najlepsi bokserzy

9. MACIEJ ZEGAN

„Lewy werdykt: Zegan przegrał z Grigorianem” – tymi słowami bez mała 15 lat temu zatytułowała relację z walki Zegana z Arturem Grigorianem „Gazeta Wyborcza”. Blondwłosy Maciej Zegan w ringu, blondwłosy Tomasz Bonin w narożniku i przekrzykujący kilkutysięczną publikę Zbigniew Raubo – któż nie pamięta tych obrazków? No cóż, pewnie większość nie pamięta. Bo obrazek najsilniej skorelowany z tą walką, to świętujący po ostatnim gongu mistrzostwo świata Zegan, który w trakcie pojedynku na bieżąco punktował każdą rundę i wyszło mu pewne zwycięstwo.

Sędziom wyszło inaczej – dwa do remisu wygrał Grigorian. Niemiec miał wtedy rekord 35-0, a takich bilansów się pilnowało (po walce z Zeganem Grigorian wyściubił nos poza Niemcy i gładko przegrał z Acelino Freitasem).

Zegan przystąpił do tej walki bezpośrednio po wygranej z zawodnikiem o rekordzie 1-50-4, nie mając za sobą ani jednej walki zakontraktowanej na dystansie 10 rund – jak widać Andrzej Wasilewski już wtedy potrafił zamienić wodę w dobrą oranżadę. Po walce z Grigorianem „Boom Boom” wygrywał między innymi z Roberto Arrietą (zawodnik, który później bił się jak równy z równym z bardzo mocnym Cesarem Rene Cuencą) oraz byłym pretendentem do tytułu IBF w wadze koguciej, Jesusem Salvadorem Perezem. Drugiej szansy zdobycia pasa MŚ Zegan niestety też nie wykorzystał, przegrywając wyraźnie ze znakomitym Nate’m Campbellem. Potem jego kariera całkowicie się zawaliła.
Niedawno pewien taksówkarz opowiadał mi, że jego syn odnosi wielkie sukcesy w karate i wszystkich nokautuje lewym hakiem na wątrobę. Mówił, że nauczył go tego Zegan.

najlepsi bokserzy

8. MACIEJ SULĘCKI

Kilka lat temu kompletnie nieznany, dziś już pięściarz ścisłej czołówki kategorii super półśredniej. Jeden z nielicznych polskich bokserów, którym z arogancją do twarzy. Bo Sulęcki jak mówi A, to nie robi B. Był sporym underdogiem w walce z Proksą, do której przystępował z kontuzją ręki, ale wygrał w wielkim stylu, znakomicie wykorzystując przewagę warunków fizycznych.

To przed tym starciem Artur Szpilka mówił „Proksa ośmieszy Sulęckigo jak dziecko”, o co „Striczu” miał do niego pretensje, ale szybko mu przeszło.

Przed rywalizacją z „Super G” Sulęcki wspominał o chęci przejścia do kategorii super średniej, ostatecznie… poszedł w dół. W naszpikowanej gwiazdami wadze super półśredniej nie będzie mu łatwo, ale Sulęcki raczej nie z tych, którzy lubią drogę na skróty. Wbrew wielu krytycznym głosom, jest wręcz wzorowo prowadzony przez promotora. Pewnie wygrał z Hugo Centeno Juniorem, z wielkimi problemami natomiast zwyciężył z byłym mistrzem świata zawodowców i amatorów Jackiem Culcayem. Niestety, walka z Niemcem uwidoczniła jego spore wady w sferze obronnej i dziś można mieć spore obawy, czy stać go na walki z topem topów. Co nie zmienia faktu, że jest najlepszym, co dziś oferuje polski boks. Obok Krzysztofa Głowackiego.

najlepsi bokserzy

7. ANDRZEJ GOŁOTA

Pięściarz, który wygrał w życiu wszystko, poza najważniejszymi walkami bokserskimi. Brzmi dziwnie, ale nic, co dotyczy Gołoty, nie brzmi normalnie. Bez wątpienia najbardziej fascynująca postać w historii polskiego boksu. Dla Polaków – bohater narodowy, któremu zawsze dawano drugą szansę, nawet jeśli druga szansa była już ósmą szansą. W końcu nikt w naszym kraju nie potrafił tak milcząco przepraszać jak Andrzej. Dla Amerykanów – przede wszystkim „Faulujący Polak”, z którym nie można było się nudzić. Podjął cztery próby zdobycia mistrzostwa świata – trzy razy poległ, raz zremisował.

Utarło się, że Gołota został dwa razy obrabowany przez sędziów (w walkach z Chrisem Byrdem i Johnem Ruizem), ale to nieprawda. Komentujący starcie z Byrdem w TVN-ie Andrzej Kostyra po ogłoszeniu decyzji skonkludował: „Walka była wyrównana, można ją było punktować minimalnie w jedną lub drugą stronę”.

W pojedynku z Ruizem było podobnie – każdy z trzech potencjalnych werdyktów powinien zostać po prostu przyjęty do wiadomości. Gołota to także, a raczej przede wszystkim, dwie dramatyczne walki z Riddickiem Bowe’m, obie przegrane po ciosach poniżej pasa, na własne życzenie.

Bowe zwłaszcza do pierwszej walki przystąpił nieprzygotowany, ważył najwięcej w karierze, a zapytany przez dziennikarza o powody słabej formy odparł: „A ty byś trenował do walki z bumem?”. Ten bum sprawił mu srogie lanie, podobnie jak Michaelowi Grantowi, i tylko w przypadku „Andrew” bilans tych pojedynków mógł wynosić 0-3.

Bez dwóch zdań nie było i na pewno w najbliższym czasie nie będzie w polskiej wadze ciężkiej kogoś o takim talencie, takich predyspozycjach i takiej charyzmie jak Gołota. Niewykluczone jednak, że ktoś bez tego wszystkiego zostanie mistrzem świata.

najlepsi bokserzy

6. ANDRZEJ FONFARA

Kariera w iście amerykańskim stylu. Od chłopaka, który nie robił na nikim wrażenia w Polsce, do mężczyzny, który rozkochał w sobie Amerykę. Może nie najzdolniejszy, może nieco siermiężny w sposobie boksowania, ale twardy, mocno bijący, skłonny do wymian, z sercem do walki – taki jest, albo niestety był, Fonfara. Pogromca Glena Johnsona (według wielu miał przegrać), Gabriela Campillo (to samo), Julio Cesara Chaveza Juniora (również) i Nathana Cleverly’ego (nie według wielu, ale według sporej części owszem). Jeden z najtrudniejszych rywali, jakich spotkał na swojej drodze znakomity Adonis Stevenson.

Fonfara potrafił wychodzić z sytuacji trudnych, podnosić się po nokdaunach i wygrywać lub przynajmniej dawać wyrównane boje z czołówką wagi półciężkiej. Jako jedyny bokser znokautował Chaveza, wcześniej wygrywając niemal wszystkie rundy.

Stoczył też epicki pojedynek z Cleverly’m. Pokonał pięciu byłych mistrzów świata, ale sam nigdy mistrzem nie został. Po bolesnej porażce w rewanżu ze Stevensonem podjął decyzję o przenosinach do wagi junior-ciężkiej, mimo że karierę zaczynał w super półśredniej. Niestety, wydaje się to bardzo złym posunięciem.

5. KRZYSZTOF GŁOWACKI

Jeden z dwóch najlepszych obecnie polskich bokserów. Powszechnie uważany za skromnego i cichego, ale pisząc szczerze – po prostu słaby medialnie. Za to w ringu bardzo dobry. Przerwał wieloletnią dominację na tronie federacji WBO Marco Hucka, nokautując go efektownie na gali w Newark. Pół roku później potrafił pokonać dwóch przeciwników na raz – chorobę i Steve’a Cunninghama. Pas oddał Ołeksandrowi Usykowi, ale patrząc, gdzie dziś jest Ukrainiec – i za tamten występ można go chwalić.

Głowacki jest zawodnikiem uniwersalnym, mocno bije z lewej ręki i ma charakter mistrza. Problemem jest to, że „Główkę” nic nie boli tylko wtedy, gdy śpi.

Ogromne problemy z kontuzjami mocno hamują jego karierę. Mimo wszystko ścisła czołówka wagi cruiser (BoxRec klasyfikuje go aktualnie na trzecim miejscu), na pewno wielki nieobecny turnieju „WBSS”. Nie lubi udzielać wywiadów, był zdecydowanie najsłabszym punktem dokumentu „Droga do PBN 7”. Nie do końca chyba rozumie, że wszystko, czego nie robi poza ringiem, odbija się potem na pensji za walkę. Aktualnie jedyny polski mistrz świata, choć tylko tymczasowy.

 

4. BENNY GOLDBERG

Polak żydowskiego pochodzenia, „Waleczna szczęka”, mocno bijący mańkut z wagi koguciej. Najlepszy zawodowy pięściarz z Warszawy, choć wychowany w Detroit. Do Ameryki wyjechał w wieku dwóch lat, tam nauczył się walczyć. Znakomity amator, a potem zawodowiec. Między 1937 a 1946 rokiem stoczył ponad 40 walk, z których wygrał zdecydowaną większość. Pierwszy pogromca fenomenalnego Manuela Ortiza (raz  z nim przegrał i była to akurat walka o tytuł). Na amatorskim ringu wygrał z kolei i mistrzem olimpijskim, Jackiem Wilsonem. Nigdy nie został mistrzem świata, bo w czasach, w których walczył, liczba pasów przypadających na jedną kategorię wagową nie przekraczała – jak obecnie – liczby wartościowych bokserów.

3. KRZYSZTOF WŁODARCZYK

Świetny technicznie zawodnik, obdarzony bardzo mocnym ciosem z obu rak, ale niestety – straszny nudziarz. Do dziś nie zdarzyło się, by telewizja transmitująca jego walki uczciwie poinformowała, że pierwsze 5 rund będzie rozgrzewką Polaka.

Gdyby się jednak zmienił – otworzył w obronie, zadawał więcej ciosów, po prostu więcej ryzykował – pewnie nie byłby tak dobry. A dobry był w swoim czasie bardzo. Po zaledwie 11 walkach pojechał do Włoch i będąc skazywany na porażkę znokautował faworyta gospodarzy, Vincenzo Rossitto. Minęło półtora roku, a „Diablo” był już w Niemczech, z nie najlepszymi zamiarami wobec kolejnego niepokonanego boksera – Pavla Melkomiana (przegrał, ale w problematycznych okolicznościach).

Wyjazdów było w jego karierze wiele, co zawsze w oczekiwaniu na uznanie podkreśla jego promotor, ale po prawdzie wynikały one z tego, że w Polsce nie mógł liczyć na sowity zarobek. Pięciu wysokiej klasy bokserom zabrał „0” z rekordu. Kontrowersyjnie wygrał ze Stevem Cunninghamem, zdobywając pas IBF, był też mistrzem WBC, kiedy w Atlas Arenie odprawił z kwitkiem Giacobbe Fragomeniego. Jego walka z Rachimem Czachkijewem była jedną z najlepszych w historii naszego zawodowego boksu. Potrafił sponiewierać mistrza olimpijskiego, zadać pierwszą zawodową porażkę świetnemu Cunninghamowi, znokautować twardego jak skała Ismaila Abdoula, ale też przegrać rundę z kelnerem Gaborem Halaszem czy toczyć równy pojedynek z bokserem-hobbystą Jasonem Robinsonem. Taki już urok „Diablo”.

2. TOMASZ ADAMEK

Góral, który góry przenosił. Mistrz świata dwóch kategorii wagowych, pretendent do mistrzostwa w trzeciej. Bardzo dobry bokser, ale i życiowy farciarz. 21 maja 2005 roku kibice przyszli do United Center na walkę Andrzeja Gołoty, a wychodzili z walki Tomasza Adamka.

Dał Polakom to, czego nigdy nie potrafił dać „Andrew”. Został mistrzem świata WBC, wygrywając po dramatycznej walce z twardym, ale boksersko raczej przeciętnym Paulem Briggsem. Tak naprawdę w drodze do wagi ciężkiej miał tylko dwóch rywali z najwyższej półki – Chada Dawsona, który nie dał mu szans, i Steve’a Cunninghama, z którym wygrał po świetnej walce.

Zawsze miał wielkie serce do walki, niesamowity spokój w sobie – sprawiał wrażenie, jakby do ringu wychodził dokładnie wiedząc, co go czeka. Był bardzo dobry w wadze półciężkiej, jeszcze lepszy w wadze cruiser, natomiast na wagę ciężką brakowało mu gabarytów, co pokazało już jego pierwsze poważne starcie w tej kategorii – z Jasonem Estradą. Mimo to był w stanie ogać bardzo mocnego Chrisa Arreolę i zostać poważnym graczem w królewskiej dywizji. Niestety, nie potrafił realnie spojrzeć na swoje szanse w konfrontacji z braćmi – Witalijem i Władimirem – Kliczko, uparcie twierdząc, że są w jego zasięgu. Sportowo – owszem, rozmiarowo – w żadnym wypadku. O zakończeniu kariery myślał już w 2011 roku, po ciężkim laniu od Kliczki, potem nawet kilkukrotnie taką decyzję ogłosił, ale zawsze wracał na ring.  W kontekście bokserskiej emerytury był o tyle konsekwentny, że konsekwentnie zmieniał zdanie. Walczy do dziś, ciągle jest solidnym zawodnikiem, potencjalnie mógłby być nawet mistrzem świata (nie jest gorszy od Bermane’a Stiverne’a, Charlesa Martina czy Manuela Charra), ale z najlepszymi nie ma czego szukać.


1. DARIUSZ MICHALCZEWSKI

Polski Niemiec, niemiecki Polak – jak komu wygodniej. Przed większością walk odgrywano mu niemiecki hymn, ale potrafił u szczytu popularności pójść do największej niemieckiej stacji telewizyjnej i powiedzieć: „Koniec z tym”. Jedyny Polak, który ma szansę wejść do bokserskiej Galerii Sław. Mistrzostwo świata WBO zdobył w 1994 roku i nie oddał go przez ponad dziewięć lat.

Pokonując Virgilla Hilla trzy lata później został mistrzem aż trzech federacji, czego nigdy nie dokonał żaden inny Polak.

Znokautował świetnego Montela Griffina, cenionego Derricka Harmona, dwukrotnie twardego Richarda Halla. Ostatnie 14 wygranych w karierze zanotował przed czasem. Według wielu miał najlepszy lewy prosty w historii polskiego boksu. Jego walka z Royem Jonesem Juniorem (do której nigdy nie doszło) byłaby jedną z największych w dziejach wagi półciężkiej. W swoim czasie mówili o niej wszyscy. Michalczewski chciał w poniedziałek, Roy w środę, czyli dzień po zmianie planów Michalczewskiego – tak to mniej więcej wyglądało. Dziś „Tiger” niewiele boksu ogląda, ale i tak mu się on nie podoba. Szczery gość – zapytany w telewizji o swoje zdanie na temat walki brązowego medalisty olimpijskiego Wiaczesława Głazkowa ze zwycięzcą turnieju Prizefighter Torem Hamerem, uczciwie odparł: „Nie znam chłopaków”. Karierę zakończył mu Fabrice Tiozzo, rewanżując się za porażkę w Mistrzostwach Europy juniorów poniesioną… 19 lat wcześniej. Potem przegrywał już wyłącznie dyskusje polityczne.

Przygotował: Marcin Piechota

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem