Dortmund na dwójce, ale dojeżdża do celu

Na ostatniej prostej sezonu nie można się zatrzymywać. Zwłaszcza, jeśli samemu się goni lidera, który odjechał na cztery punkty. Borussia Dortmund tego nie zrobiła, choć w Wolfsburgu wyraźnie oszczędzała paliwo na bezpośrednie starcie z Bayernem Monachium.

Jeśli mielibyśmy jednym słowem odpowiedzieć na pytanie, co najbardziej różniło Borussię Dortmund i VfL Wolfsburg w 27. kolejce tego sezonu Bundesligi, bez wahania odpowiedzielibyśmy: skuteczność. I to w zasadzie nie tylko w sobotnie popołudnie.

Przed tym spotkaniem tzw. xG („expected goals”, czyli „gole oczekiwane”) w Wolfsburgu wynosiło 36.7. „Wilki” zdobyły zaś w tym sezonie 36 goli. Można więc powiedzieć, że strzelali przeciętnie tyle, ile sobie stworzyli sytuacji. Ni mniej, ni więcej. Ich skuteczność była w normie.

Borussia Dortmund skuteczność tak z Wolfsburgiem, jak i w całym sezonie ma ponadprzeciętną.

Potwierdziło się to, że BVB potrafi grać jak z nut, gdy akurat jej się chce. Dzięki temu stwarza sobie sporo sytuacji, a jeszcze lepiej je wykorzystuje. 72 bramki drużyny Luciena Favre’a przy „zaledwie” 46.8 xG to wynik, który robi wrażenie i sprawia, że można nazwać BVB zespołem z chirurgiczną precyzją. Nieprzypadkowo to jedyny klub w lidze, który ma aż trzech piłkarzy z dwucyfrowym dorobkiem bramkowym (Haaland 10, Reus 11, Sancho 14).

W meczu z Wolfsburgiem żaden z tej trójki swojego konta strzeleckiego nie wzbogacił, ale dla żółto-czarnych to nie problem. W sumie w barwach BVB bramki zdobywało przecież w tym sezonie aż 17 piłkarzy! Jeśli nie Haaland, który był bardzo uważnie pilnowany przez defensorów gospodarzy, jeśli nie Sancho, który znów zaczął na ławce – to po raz kolejny z fenomenalnej strony pokazali się wahadłowi. Guerreiro mecz otworzył, a Hakimi go zamknął.

W przeciwieństwie do Wolfsburga, w którym Steffen mógł wykorzystać chaos w szeregach Dortmundu tuż po przerwie i zejściu Hummelsa, ale w sytuacji sam na sam trafił w poprzeczkę. Zamiast remisu – mieliśmy podwyższenie wyniku. Pozamiatane. Chociaż tempo Borussii niekiedy naprawdę osiągało przyzwoite rozmiary, tak przez lwią część spotkania było raczej usypiające.

Cel: nie zwiększyć straty punktowej do Bayernu Monachium został zrealizowany. Nawet jeśli najmniejszym nakładem sił.

Z jednej strony trudno się dziwić – już w środku tygodnia wielki mecz z Bayernem. Z drugiej, jego znaczenie mocno by spadło, gdyby Borussia straciła punkty z VfL. A mogła to zrobić. Gdy przyspieszała, to oglądało się ją z dużą dozą przyjemności. Gdy jednak zwalniała, a wręcz oddawała inicjatywę i pole gry, mogła skończyć marnie. Zdała się na skuteczność „Wilków”, a że te były dość łaskawe…

Jak wypadł Łukasz Piszczek? Nie zachwycił, ale też trudno się do niego przyczepić. Jego występ obrazuje w pewien sposób sytuacja z końcówki. „Piszczu” stracił wypuszczoną za daleko przez siebie piłkę, ale wrócił, dogonił rywala i zablokował jego dośrodkowanie. Poprawny, dość pewny, choć nie unikający błędów. W zasadzie: jak cała Borussia.

Niepokonany w ostatnich siedmiu meczach Wolfsburg w meczu z rywalem z czołówki oblał swój test. Borussia natomiast wygrała dziewiąty z ostatnich dziesięciu meczów. Ten jeden przegrany też wstydu jej nie przynosi. W dobrym i szalonym meczu, w dodatku wyjazdowym, ciut lepszy okazał się Bayer Leverkusen (3:4). Forma BVB w 2020 roku jest więc imponująca, co tylko podgrzewa i tak już gorącą atmosferę przed Der Klassikerem. Rozgrywany na samym finiszu może okazać się starciem o mistrzostwo Niemiec…

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem