Dominatorzy Ligi Europy powalczą o ósemkę Ligi Mistrzów

Pamiętacie czasy, gdy Sevilla wygrywała trzykrotnie z rzędu Ligę Europy, prawda? Dziwne by było, gdybyście nie pamiętali, bo to wydarzenia, które miały miejsce całkiem niedawno. Ekipa z Andaluzji w roku 2014, 2015 i 2016 była najlepsza w turnieju, który przez wiele ekip traktowany był z przymrużeniem oka. Przed rokiem trofeum zdobył kto inny niż Sevilla. Wiecie o kim mowa? O Manchesterze United. Dziś obie ekipy zmierzą się ze sobą w 1/8 Ligi Mistrzów.

Sytuacja w obu przypadkach jest o tyle inna, gdyż dla Sevilli wygrywanie Ligi Europy było czymś wyjątkowym w historii klubu, bo o ile od wielu lat wszyscy wiedzą, że to drużyna solidna i prezentującą jeden z najciekawszych stylów gry w Europie, o tyle gdy przychodzi do ostatecznych rozstrzygnięć, to najczęściej w Hiszpanii nie są w stanie zwyciężyć ani z Realem, ani z Barceloną. United natomiast wygrywając „trofeum drugiej kategorii” traktował to jako nagrodę pocieszenia. Fajną, motywującą do dalszej pracy, budującą morale zespołu, ale z pewnością stawianą w hierarchii ambicji każdego z piłkarzy Czerwonych Diabłów na dalszym planie i mającą być tylko etapem w drodze na szczyt, czyli po zwycięstwo w Lidze Mistrzów.

Mieliśmy wrażenie po trzech z rzędu wygranych finałach przez Sevillę, że to w końcu ekipa, która może namieszać w Lidze Mistrzów. Podobną drogą poszło Atletico Madryt, które Ligę Europy wygrywało w sezonach 2009/2010 i 2011/2012 i chwilę później dwukrotnie medlowało się w finale Champions League. Zdumieni wtedy postawą drużyny Unaia Emery’ego patrzyliśmy z zaciekawieniem na to, co Andaluzyjczycy zdołają pokazać, gdy przyjdzie im rywalizować z zespołami ze ścisłej światowej czołówki. I co? Po wyjściu z grupy Hiszpanie trafili na Leicester, z którym w pierwszym meczu u siebie prowadzili 2:0. Sęk w tym, że Anglicy zdołali zdobyć gola na wyjeździe, co było kapitalną zaliczką w konfrontacji rewanżowej. Na King Power Stadium Vardy i spółka wygrali 2:0 i odesłali Sevillę z kwitkiem. Miało być pięknie jak nigdy, wyszło jak zawsze.

Ciekawi jesteśmy czy dziś będzie podobnie i Sevilla po raz kolejny pokaże, że nie dorosła jeszcze do grania z takimi zespołami jak Manchester United. Zgoda – Czerwone Diabły są do ugryzienia, to nie jest zespół, który wygrywa wszystko jak leci, ale mają w swoim składzie wielu piłkarzy, którzy z pewnością widzieli już trochę w meczach o poważną stawkę. Mało tego – mają na ławce trenerskiej gościa, który dwukrotnie wygrywał Ligę Mistrzów, a przed rokiem zdołał doprowadzić swój zespół do zwycięstwa w Lidze Europy.

Sevilla nie gra w lidze hiszpańskiej źle, plasuje się na piątym miejscu w tabeli i ma tylko 7 oczek straty do Valencii, która jest rewelacją tego sezonu. Co ważne przed dzisiejszym starciem – na Ramon Sanchez Pizjuan Andaluzyjczycy radzą sobie bardzo przyzwoicie – 7 zwycięstw, 3 remisy i tylko jedna porażka. Dodatkowo motywujące dla Sevilli może być to, że nie tak dawno temu awansowali do finału Pucharu Króla. I mimo że nie będą faworytem w starciu z Barceloną, to i tak na ten moment drużyna prowadzona przez Monetellę rozgrywa dobry sezon.

Sandro ma być sporym wzmocnieniem Sevilli w nadchodzących meczach Ligi Mistrzów

Manchester natomiast niedawno przegrał wyraźnie z Tottenhamem 0:2, chwilę później pokonał Huddersfield, by przegrać z Newcastle. W ostatni weekend United wygrali w Pucharze Anglii, ale ich dyspozycja wydaje się być niewiadomą. Jeżeli Czerwone Diabły będa miały swój dzień – zgoda, powinni to wygrać. Gdy jednak źle wejdą w spotkanie, to może być różnie. Ważna informacja dla wszystkich – w Premier League Czerwone Diabły wygrywają tylko co drugie spotkanie wyjazdowe. Na ten moment 7 zwycięstw, 3 remisy i 4 porażki. Ostatnie dwa mecze w delegacjach to dwa przegrane boje.

Wygrałem Ligę Mistrzów z bardzo młodym zespołem Porto. Wielu z tamtych zawodników grało wówczas w Champions League po raz pierwszy w karierze. Później odniosłem sukces z Interem, który był zupełnym przeciwieństwem. Mieliśmy wielu graczy powyżej 30. roku życia z bogatym doświadczeniem związanym z grą na najwyższym poziomie. Myślę, że ten skład jest gdzieś pośrodku. Mamy niektórych piłkarzy z doświadczeniem, innym go brakuje. Zwykle mówię, że marzenie związane z grą w Lidze Mistrzów rozpoczyna się od ćwierćfinałów. 1/8 finału wciąż oznacza długą drogę do przebycia. W ćwierćfinałach drużyny, które nie są uważane za faworytów, czyli na przykład my, uświadamiają sobie, iż wszystko jest możliwe. W tej chwili musimy się skupić tylko na bardzo trudnym przeciwniku. Pierwszy mecz o niczym nie decyduje, lecz jest niezwykle istotny.

To słowa wypowiedziane podczas przedmeczowej konferencji przez Jose Mourinho. Jeżeli faktycznie taki był zamysł Portugalczyka, by wymieszać doświadczenie z młodością, to tak wygląda dziś zespół United. Pytanie, czy ta ekipa już gotowa jest, by namieszać wśród najlepszych drużyn w Europie. Sevilla ma być tylko przedsmakiem tego, na co czekają wszyscy kibice United.

21 luty 2018 | Sevilla – Manchester United.

Zwycięstwo Sevilli: 2,9

Remis: 3,2

Zwycięstwo Manchesteru: 2,55

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem