„Dobry trener, ale z jedną wadą – nie ma wyników”

Śp. Kazimierz Górski, najwybitniejszy trener piłkarski w historii naszego kraju, nie miał prawa znać warsztatu szkoleniowego byłego reprezentanta kraju, który właśnie został zwolniony ze Śląska Wrocław. Pan Kazimierz zmarł w 2006 roku, zaś Jan Urban objął warszawską Legię kilkanaście miesięcy później. Tytułowy cytat wypowiedziany niegdyś przez Górskiego jak ulał jednak pasuje do tego, który właśnie został bezrobotnym.

Można się dziwić i narzekać na mało profesjonalne bądź krótkowzroczne podejście władz wrocławskiego klubu. Jan Urban przepracował z drużyną całą zimę, a po dwóch porażkach na wiosnę zostaje zwolniony. W efekcie nowego szkoleniowca nie można rozliczać z własnej pracy, bo pracuje na przygotowanym przez kogoś innego organizmie. Gdyby zrobiono to przed nowym rokiem, można było mieć nadzieję na faktyczny impuls i przynajmniej udawać, że patrzymy dalej niż najbliższe trzy-cztery mecze. Teraz zwolnienie szkoleniowca równoznaczne jest z wywieszeniem białej flagi, sygnałem: odpuszczamy ten sezon.

Sympatyczny trener z niesympatycznymi wynikami

Trudno się jednak, mimo wszystko, decyzji o zwolnieniu Urbana dziwić. Byłego piłkarza Górnika Zabrze czy Osasuny Pampeluna nie da się nie lubić. To bardzo miły i otwarty człowiek, z poczuciem humoru, a na dodatek świetny piłkarz w przeszłości, który dwukrotnie znalazł drogę do siatki Realu Madryt na Santiago Bernabeu. Ale jeśli oddzielić grubą kreską jego pracę trenerską i ocenić tylko czas spędzony na ławce ze stoperem na szyi – trzeba uznać to za porażkę.


Minęło już ponad dziesięć lat od trenerskiego debiutu w Polsce, a Urban pracował w pięciu klubach Ekstraklasy, więc jakieś wnioski można wyciągnąć. Przede wszystkim – podczas żadnej z dość długich przygód (średnio pracował ponad sezon, 47.5 meczu/klub) nie wykręcił średniej powyżej dwóch punktów. To duży wynik, ale jeśli pracujesz ponad pięć lat w dwóch najlepszych wówczas klubach w lidze, czyli Legii i Lechu, to można było tego wymagać. Stanisław Czerczesow miał 2.14, a Henning Berg 2.02.

Został dwukrotnie zwolniony ze stołecznego klubu, raz – po niespełna roku pracy – z poznańskiego Lecha. Okazało się jasne, że jeśli ma wrócić na ligowy szczyt i ponownie bić się o mistrzostwo Polski, musi osiągnąć coś z drużynami środka bądź dołu tabeli. Od razu miał solidny handicap, bo zaczął od drużyny permanentnie walczącej o tytuł. Jak radził sobie w miejscach, gdzie nie wszystko było podporządkowane tylko i wyłącznie wygranej każdego meczu, a w związku z tym także presja nie była tak ogromna?

Na górze (zwiędłe) róże, na dole…

Z Legii trafił do Polonii Bytom, gdzie wytrzymał tylko pięć spotkań. Przegrał minimalnie z Lechem i Legią, w trzech następnych meczach dwukrotnie zwyciężył i raz zremisował. Odszedł, bo nie dogadał się z władzami bytomskiego klubu. Nawet nie tyle finansowo, co przyszłościowo. Nie widział sensu pracy w klubie, który nie myśli długofalowo. – Bardzo ważnym aspektem rozmów był stadion i brak określonych planów miasta z nim związanych. Nie miałem zamiaru go mamić i czarować. Rozstaliśmy się w zgodzie, może do nas kiedyś wróci, gdy Polonia będzie w lepszej sytuacji… – mówił ówczesny prezes Polonii, Damian Bartyla. Niedawno gruchnęła wiadomość, że klub z Bytomia zniknął z piłkarskiej mapy Polski.


Urban potrzebował stabilizacji, a idealnym miejscem do tego było Zagłębie Lubin. Z nowym stadionem, dużymi pieniędzmi, ambitnymi planami dotyczącymi rozwoju młodzieży. Wszystko było perfekcyjne, zabrakło jednego – wyników. Plany długofalowe brzmią zawsze dobrze, ale trzeba jakoś wypośrodkować przyszłość z teraźniejszością. Jeśli nie ma rezultatów codziennej pracy, opowieści o przyszłości można włożyć między bajki. Średnia punktów Urbana w Zagłębiu: 1.16. 25 meczów, w tym 10 porażek i 8 remisów.

Pomimo tego w Legii znów mu zaufano. Najpierw dostał 90 meczów, za drugim razem 80. I śmiało można powiedzieć, że to za mało, bo został zwolniony jako lider Ekstraklasy. Chwilę wcześniej zdobył dublet: mistrzostwo (drugie z rzędu!) oraz Puchar Polski. Chociaż wyniki wyprzedziły rzeczywisty obraz drużyny, która nie funkcjonowała najlepiej, ale broniły ją rezultaty. Albo inaczej: wydawało się, że ją bronią.

W Śląsku miał wiele, jeśli nie wszystko

Lech Poznań to nieudany rok: brak sukcesów, brak progresu i ulga po nieuchronnym zwolnieniu. 57-krotny mistrz Polski dostał jednak nową misję: budowa wielkiego Śląska Wrocław, a przynajmniej tak to wyglądało w momencie zatrudnienia. Były głośne transfery, miał wejść bogaty inwestor. Marcin Robak, Jakub Kosecki, Arkadiusz Piech, Michał Chrapek, Robert Pich – to uznane w Ekstraklasie nazwiska i wielu trenerów dałoby sporo, żeby pozyskać ich w jednym okienku transferowym do swojej drużyny.


Dość powiedzieć, że notował gorsze wyniki od Mariusza Rumaka, Daniela Levy’ego czy Tadeusza Pawłowskiego. Ten ostatni zastąpi go zresztą na stanowisku trenera, ale będzie trenerem tymczasowym. Dyrektor sportowy Adam Matysek, który przyprowadził do Wrocławia tyleż dobrych, co przepłaconych zawodników również pożegnał się z pracą.

Co teraz z byłym już trenerem Śląska? Jeśli chce kontynuować pracę trenerską, rozsądnie byłoby coś wygrać. Nawet, jeśli oznacza to kolejny spadek w hierarchii – tak już jest, kiedy zaczynasz od góry. Być może warto np. przejąć jakiś klub pierwszej ligi i awansować z nim do elity? Napisaliśmy „jeśli chce kontynuować”, bowiem Urban jest kolejnym przykładem świetnego piłkarza, który niekoniecznie musi być dobrym trenerem. Jak w tej ripoście Arrigo Sacchiego. Kiedy zapytano twórcę wielkiego Milanu z przełomu lat 80. i 90., czy w pracy szkoleniowej nie przeszkadza mu fakt, że nigdy nie był profesjonalnym piłkarzem, ten odpowiedział: „Nie wiedziałem, że dżokej wcześniej musi być koniem”. Czasem nie pomaga nawet to, że w przeszłości takowym był.

Bartłomiej Stańdo

25 lutego 2018 r. | godzina 15:30 | Śląsk Wrocław – Górnik Zabrze
Wygra Śląsk: 2.3
Remis: 3.35
Wygra Górnik: 2.9
Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem