Przez pierwsze dziewięć minut meczu z Rakowem Częstochowa piłkarze Lecha Poznań - grając u siebie! - nawet nie wyszli z własnej połowy. Okazało się jednak, że to złe miłego początki. Tak, jak goście "siedli" wysokim pressingiem na gospodarzy od pierwszego gwizdka, tak później "siedli" tak w ogóle, oddając inicjatywę i punkty lechitom.

Dlaczego oglądaliśmy tak dwie różne postawy Rakowa Częstochowa przy Bułgaskiej? Czy to wynikało z braku sił, czy też może innej taktyki? Ta jednak musiała brać pod uwagę, że całe spotkanie wysokim pressingiem trudno jest rozegrać, a mimo to zaledwie kwadrans bardzo odważnej i dobrej postawy to spory niedosyt. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, a tu Marek Papszun zabrał kibicom pachnące danie i sprzątnął zastawę, zanim ci zdążyli przywitać się ze sztućcami.

Piękny był zapach tego, co Raków zaczął pichcić na sobotnią kolację, ale później pachniało już tylko kolejnymi bramkami dla Lecha.

Nic tego nie zapowiadało w pierwszej fazie spotkania, ale było ono zdominowane przez Lecha. Wizualnie momentami mogli się podobać goście, którzy dość płynnie przechodzili z obrony do ataku, ale gdy przychodziło do konkretów: Lech miał do powiedzenia zdecydowanie więcej. Pod względem liczb i dogodnych sytuacji to była deklasacja. „Kolejorz” oddał 20 strzałów, Raków – tylko pięć. W celnych uderzeniach było osiem do jednego. Przepaść.

Co z tego, że zawodnicy z Częstochowy przebiegli znacznie więcej kilometrów (116 do 109), skoro robili to za piłką, a nie przy niej? Posiadanie: 61% do 39% dla gospodarzy, którzy wymienili też 1,5 razy więcej podań, a mimo to mieli większy odsetek tych celnych. Czasem nie wychodziło, czasem było to rwane, czasem nieprzemyślane – ale kiedy „Kolejorz” przejął inicjatywę, nie oddał jej do samego końca.

Na bramkę czekał jednak dość długo. Liczyć musiał na błąd bramkarza Rakowa, który minął z piłką przy piąstkowaniu i faulował Gytkjaera. Ten pewnym uderzeniem z 11. metrów otworzył wynik meczu.

W drużynie gospodarzy podobać się mogli zwłaszcza młodzi Polacy. Grający na „dziesiątce” Jakub Marchwiński szybko może sprawić, że przy Bułgarskiej zapomną o Darko Jevticiu. Pełnoletni od niespełna miesiąca piłkarz ma luz w grze, a jego pewność siebie ma solidne fundamenty w postaci nienagannej techniki. Ona pozwala mu zakładać siatki rywalom, dryblować i zachwycać kibiców. Choć show skradł mu inny młokos…

https://twitter.com/_Ekstraklasa_/status/1226215279040090112

Dla takich bramek kibice przychodzą na stadiony. Cudowne, przepiękne uderzenie Jakuba Modera była wisienką na torcie dobrej gry Lecha w drugiej części. W tej z niezłej strony pokazał się też Kamil Jóźwiak, który nie tylko asystował przy trafieniu Tymoteusza Puchacza, ale też kilka razy szarpnął w ofensywie. Rakowowi brakowało jakości, stawiania kropki nad „i”, a przede wszystkim – takiego tempa, jak w pierwszych minutach. Te z początku spotkania to zdecydowanie za mało, by wywieźć punkty z Bułgarskiej.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem