Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Do coraz większej grupy dołączy… Maciej Sulęcki?

Miał być coraz mniej eksploatowanym trenerem, który skupi się tylko na pracy z Mateuszem Masternakiem. Minęło trochę czasu, a do byłego mistrza Europy dołączył Artur Szpilka i Izu Ugonoh. Andrzej Gmitruk ma już pod swoimi skrzydłami trzech czołowych polskich pięściarzy. Czy na tym koniec?

Ewa Piątkowska po zdobyciu tytułu mistrzyni świata miała chwilę na złapanie oddechu i znalezienie sobie nowego trenera. Andrzej Gmitruk, który do tej walki ją przygotowywał, dał bowiem sygnał, że dłużej współpracować z nią nie zamierza. Całość owiana była tajemnicą, ale obie strony zdawały się rozstać w pozytywnych stosunkach. Grupa zawodników prowadzonych przez trenera Gmitruka zaczęła się uszczuplać, a przekonali się o tym chociażby Paweł Stępień i Dariusz Sęk, którzy również musieli poszukać sobie nowych opiekunów. Celem było zajęcie się grupą promotorską AG Promotions oraz prowadzenie Mateusza Masternaka.

Nie wszystkim to się podobało, nie wszyscy chcieli pewne sprawy zamiatać pod dywan. Dariusz Sęk w jednym z wywiadów powiedział, że Gmitruk zachował się w stosunku do niego bardzo nieelegancko, stąd pracując już u boku nowego trenera, będzie mógł wskoczyć na wyższy poziom. Oto jego wypowiedź z marca 2017 roku:

 

Andrzej powiedział w jednym z wywiadów, że moje ostatnie walki nie wyglądały tak, jak miały wyglądać. Ale dlaczego tak nie wyglądały? Gdyby trener poświęcił mi 100% czasu, tak jak to powinno być i tak jak mam teraz z trenerami z Radomia lub Pawłem Kłakiem, to wyglądałoby to lepiej. Zresztą – wszyscy zobaczą to już w następnej walce. Andrzej na pewno miał dużo problemów rodzinnych. Ze swoim zdrowiem, do tego jego żona chorowała. Dlatego też ja do niego dużych pretensji nie mam. Jedyne, za co mam pretensję to za to, że nie powiedział mi wcześniej, że nie ma energii ani pomysłu na to, jak dalej prowadzić moją karierę. Nie straciłbym 2016 roku. Ostatnie dwie walki rzeczywiście były bardzo słabe w moim wykonaniu. Było tak jednak dlatego, że te treningi nie wyglądały tak, jak powinny wyglądać. Niech Andrzej powie ci coś o moich sparingpartnerach. Nie miałem sparingpartnerów. Ogarniał mi jakiś amatorów, nigdy nie przyjechał żaden obcokrajowiec. Gdy z Mateuszem Masternakiem ktoś mocniejszy sparował, to ja się do tych zajęć dołączałem. Osobiście sprowadzonego porządnego sparingpartnera dla mnie przed walką nie było nigdy przez wszystkie lata. Poznawałem z czasem realia w boksie, więc nie narzekałem i przygotowywałem się w takich warunkach, jakie wtedy były. Zazwyczaj wyglądało to dobrze, ale w ostatnich walkach już nie było kolorowo. Trzeba było coś zmienić. Mam 30 lat i jeszcze mogę coś w boksie zrobić. Jeżeli ta kariera zostanie poprowadzona dobrze, to ja mam motywację, żeby odnieść sportowy sukces. Jeszcze cztery, może pięć lat mogę pociągnąć przy dobrym zdrowiu.

Skorzystał o tym rzecz jasna sam Masternak, który ma za sobą bardzo udany rok, kiedy to odniósł trzy ważne zwycięstwa. Od kiedy drogi obu panów ponownie się zeszły, czyli od wiosny 2016 roku, Master zrobił wyraźny krok do przodu i całkiem możliwe, że jeszcze w 2018 roku doczeka się mistrzowskiej próby. Brak kolegów na sali na wielu wpłynąłby negatywnie, ale były mistrz Europy potrafił mimo tego doskonale przygotowywać się do kolejnych walk.

Sensacyjna informacja pojawiła się w mediach na początku listopada, że poszukujący trenera Artur Szpilka będzie współpracował z Andrzejem Gmitrukiem. Ten wybór byłby najlogiczniejszy i najprostszy do przewidzenia, gdyby nie wcześniejsze deklaracje AG, że jedynym jego podopiecznym będzie Masternak. W środowisku pojawiło się wiele głosów, które zarzucały brak konsekwencji, a sam Szpilka cieszył się, że tak jego droga się potoczyła. W kilku wywiadach pięściarz podkreślał, że wiele się uczy od Gmitruka i ten ma na niego znakomity wpływ.

Kilka dni temu w internecie pojawiła się informacja, że z Andrzejem Gmitrukiem będzie współpracował Izu Ugonoh. Do poprzednich walk czarnoskóry zawodnik szykował się albo w Gdańsku, albo w Ameryce, a teraz dużo czasu będzie musiał spędzać w Warszawie, bo tutaj na co dzień stacjonuje Gmitruk. Grupa AG liczy już trzy osoby i niewykluczone, że w ciągu kilku najbliższych tygodni powiększy się o jeszcze jednego pięściarza.

O kim mowa? Na razie to moje domysły, ale podejrzewam, że jest temat, aby Maciej Sulęcki ponownie trenował u boku Andrzeja Gmitruka. Miałem przyjemność rozmawiać ze Striczem kilkukrotnie, w tym na początku grudnia podczas ostatniego wywiadu, który pojawił się na naszym portalu. W luźnej rozmowie doszedłem do wniosku, że Sulęcki nie miałby nic przeciwko, żeby faktycznie do kolejnych walk szykować się z duetem trenerskim Andrzej Gmitruk – Paweł Kłak. Z współpracy z obecnym trenerem, czyli Kłakiem, jest bardzo zadowolony, ale czasy, gdy trenował u boku Gmitruka, też wspomina bardzo dobrze. Gdybym miał odczytać to, co chodzi po głowie Sulęckiemu, to mowa o połączeniu młodości i doświadczenia. Odnoszę wrażenie, że jeżeli faktycznie miałoby do takiego ruchu dojść, to AG miałby tylko „koordynować” poczynania swojego nowego-starego podopiecznego. Kłak dalej byłby pierwszym trenerem, ale w najważniejszych elementach przygotowań mógłby uczyć się i podpatrywać starszego kolegę po fachu.

Jedno słowo utkwiło mi w pamięci – doświadczenie. Sulęcki je ma, ale na najwyższym poziomie rywalizował jak do tej pory dwa, może trzy razy. Trener Kłak to przyszłość polskiego boksu, ale wciąż się uczy. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to jeszcze w tym roku Striczu stanie przed szansą powalczenia o tytuł mistrzowski. Do walki tej trzeba przystąpić w pełni gotowym i przygotowanym – pod każdym kątem. Głupio byłoby coś sknocić nie wykorzystując w stu procentach możliwości, które są na wyciągnięcie ręki. Szkoda byłoby w tak ważnym momencie zapłacić tak zwane frycowe za brak doświadczenia.

To spekulacje, domysły, wnioski na podstawie rozmowy, które mogą nie mieć pokrycia w rzeczywistości. Na ten moment Andrzej Gmitruk ma pod swoimi skrzydłami trzech zawodników, a do niedawna miał tylko jednego. Grupa miała się zmniejszać, a bardzo szybko zyskuje na wartości. Pytanie, czy ze sportową korzyścią dla każdego z pięściarzy.

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.