Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Długofalowa strategia działania po polsku

Już przyzwyczailiśmy się nazywać Piotra Stokowca najdłużej pracującym trenerem w klubie Ekstraklasy, to określenie stała się tak nierozłączne z 45-letnim szkoleniowcem, jakby było jego drugim imieniem. Ale to już koniec związku Miedziowych z miedzianowłosym trenerem. Jego następcą w Lubinie został były reprezentant Polski, Mariusz Lewandowski.

Zacznijmy od tego, jakim klubem na mapie Polski jest Zagłębie. Lubin to nieco ponad 70-tysięczne miasto na Dolnym Śląsku. Znajdująca się tam jedna z największych spółek skarbu państwa, KGHM Polska Miedź, to czołowy producent srebra rafinowanego i miedzi na świecie. Spółka jest głównym sponsorem miejscowego Zagłębia, klubu posiadającego sekcje piłki ręcznej i nożnej. Futbolowe Zagłębie to dwukrotny mistrz kraju, sięgało po ten tytuł w sezonie 1990/91 oraz 2006/07. W tabeli wszechczasów Ekstraklasy zajmuje 10 lokatę. Jeśli chodzi o budżet, chociaż dokładnych danych za rok 2017 brakuje, plasuje się w przedziale między 4 a 7 miejscem, na pewno za Legią Warszawa, Lechem Poznań oraz Lechią Gdańsk. W sezonie 2013/2014 lubinianie spadli z hukiem z Ekstraklasy.

Zagłębie Lubin? Żaden tam potentat, tylko średniak Ekstraklasy / fot. Cyfrasport

Piotr Stokowiec objął Zagłębie w trudnym momencie, kiedy klub był na krawędzi degradacji, 4 kolejki ligowe przed zakończeniem rozgrywek. Miedziowi przegrali trzy z tych spotkań, w czwartym mecz został przerwany przy stanie 3:3 wskutek burd kibiców, ostatecznie wynik zweryfikowano jako walkower, 0:3. Spadek stał się faktem, ale trener dostał szansę na poprowadzenie drużyny w I lidze.

W zespole wiele się zmieniło. W ostatnim meczu Oresta Lenczyka za sterami Zagłębia ponad połowę składu stanowili sowicie nagradzani piłkarze zza granicy. Po spadku wielu z nich opuściło Lubin, a Stokowiec od nowa zaczął kompletować ekipę. Zaczął odważnie czerpać z tamtejszej akademii, jednej z najlepszych w kraju, stawiał na wychowanków, miejscowych chłopaków. Klub szybko, bo już po jednym sezonie pierwszoligowej banicji powrócił do Ekstraklasy i jakby siłą rozpędu, jako beniaminek, wskoczył na podium, zajmując w rozgrywkach 2015/2016 trzecie miejsce. Włodarze widocznie rozochocili się, kiedy Miedziowi dzielnie walczyli w eliminacjach do Ligi Europejskiej, eliminując Partizana Belgrad. Długo byli też w czołówce tabeli i gdyby nie kryzys w drugiej części sezonu (być może to przypadek, ale zbiegło się to w czasie z poważną kontuzją Jarosława Jacha), przez który wypadli z górnej ósemki, pewnie znowu powalczyliby o medal mistrzostw Polski. Potem nastąpiło przebudzenie i Zagłębie w cuglach wygrało grupę spadkową, ale w stolicy polskiej miedzi nikogo to nie zadowoliło. W tym sezonie miało być lepiej.

Klub w letnim okienku transferowym poczynił nieoczywiste ruchy, ściągając między innymi niewiele grających w ostatnich sezonach Bartłomieja Pawłowskiego i Adama Matuszczyka czy nieprzewidywalnego Jakuba Świerczoka. Stokowiec ustawił zespół w mało popularnym w naszej lidze ustawieniu 3-4-3. Po 6 kolejce bieżącego sezonu nad postawą Miedziowych wszyscy piali z zachwytu, kiedy po zwycięstwie 3:0 z Wisłą Kraków ponownie (po 4 kolejce również) rozsiedli się na fotelu lidera. Zachwycano się stylem gry drużyny, taktyką, indywidualnymi wyczynami poszczególnych piłkarzy, odważnym wprowadzaniem do drużyny wychowanków, takich jak 20-letni Filip Jagiełło, a także faktem, że w ekipie jest zaledwie 4 piłkarzy zagranicznych. Nad laurkami nie było końca.

Gdy po 6 kolejkach bieżącego sezonu Zagłębie otwierało tabelę Ekstraklasy, zachwytom nad grą Miedziowych nie było końca…/fot. Cyfrasport

Nie minął kwartał, a Piotra Stokowca nie ma już w klubie. W poniedziałek rano nieoczekiwaną informację podał do wiadomości publicznej dziennikarz Krzysztof Stanowski, wieczorem potwierdziła ją oficjalna strona internetowa klubu.

Szkoleniowiec nie dostał drugiej szansy na wyprowadzenie drużyny z zakrętu, na jakim niewątpliwie się znalazła. Nie miał okazji udowodnić, że z poprzedniego kryzysu potrafił wyciągnąć wnioski, że ma receptę na ponowne odniesienie sukcesu, bo brąz sprzed półtorej roku z pewnością za taki należy uznać. Stokowiec wróci na trenerską karuzelę, na której nie był przez długie 3,5 roku.

I tak się tylko zastanawiam. Czego w zasadzie oczekiwali włodarze klubu od trenera? Włodarze klubu, przypomnijmy, nie największego w Polsce, nie najbardziej utytułowanego, z niewielkiej miejscowości, ze średnim jak na warunki Ekstraklasy budżetem? Mistrzostwa kraju? Zdetronizowania Legii? Kilkanaście miesięcy temu puścili jej za frajer najlepszego obrońcę, Dąbrowskiego, który nie jest w niej nawet podstawowym grajkiem. A może mieli powalczyć z Lechem na polu kwot za sprzedaż wychowanków? Albo pokonać Lechię i Górnika pod względem frekwencji? Tudzież Białą Gwiazdę w liczbie wiernych kibiców? Lub Arkę Gdynia pod względem lajków na facebookowej stronie? O co chodzi?

Piotr Stokowiec wraca na trenerską karuzelę po 3,5 roku…/fot. Cyfrasport

Absolutnie nie mam nic przeciwko Zagłębiu Lubin, wręcz przeciwnie, bardzo podobała mi się postawa drużyny na początku bieżącego sezonu. Nie zmienia to jednak faktu, że na nasze warunki to wciąż jedynie PRZECIĘTNY klub. I oczekiwania względem szkoleniowca, zupełnie nieadekwatne do środków, którymi dysponuje, są najnormalniej w świecie niesprawiedliwe. Alex Ferguson przez trzy pierwsze lata rządów w Manchester United, czyli klubie o nieporównywalnie większej renomie, nie zdobył żadnego trofeum, nie odniósł żadnego sukcesu. Stokowiec przez 3,5 roku pracy z przeciętną drużyną wywalczył awans do Ekstraklasy i zdobył brązowy medal mistrzostw Polski, a podziękowano mu przy pierwszej (no dobra, drugiej) nadarzającej się okazji i wręczono wypowiedzenie. Nie mówię, że jak Sir Alex wyprowadziłby klub na poziom najlepszych na świecie, ale sądzę, że jeśli chodzi o nasze warunki, jego wizja, jego długofalowa praca mogła w przyszłości zaowocować czymś fajnym. Oczywiście zachowując wszelkie proporcje w nawiązaniach do sławnego Szkota.

Wczoraj otworzyliśmy nowy rozdział w historii Zagłębia, w meczu rewanżowym Pucharu Polski z Koroną Kielce Miedziowych poprowadził Mariusz Lewandowski. W debiucie przegrał 0:2. I wiecie co? Jestem jakoś dziwnie przekonany, że 3,5 roku w Lubinie to on nie wytrwa…