Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Dlaczego Polacy nie potrafią latać ?

Dziś rozpoczną, albo i nie rozpoczną się, ale o tym za chwilę, 25. Mistrzostwa Świata w lotach narciarskich. Na co przed startem trzydniowej imprezy mogą liczyć Polacy? Na niewiele. I prawdę mówiąc, najlepiej, gdyby zawody te omijali szerokim łukiem, ponieważ w ponad półwiecznej historii tych zmagań wywalczyli tylko…jeden, jedyny medal.

Polacy nie potrafią latać!

Dlaczego Polscy skoczkowie nie radzą sobie na mamutach? Odpowiedz jest z jednej strony bardzo prosta, z drugiej – w tym przypadku to uproszczenie jest chyba jak najbardziej wskazane. Po prostu w kraju nad Wisłą nie ma skoczni mamucich. Koniec, kropka. W lotach brylują nacje, które takie skocznie posiadają. Na świecie takich obiektów jest tylko kilka, dlatego Mistrzostwa Świata w Lotach rozgrywane są w cyklu dwuletnim w pięciu miejscowościach. W tym roku w niemieckim Oberstdorfie, a poza tym w austriackim Bad Mittendorf, czeskim Harrachovie, norweskim Vikersund oraz na najsłynniejszej chyba, słoweńskiej Letalnicy, czyli w Planicy. Poza tym impreza ta nigdy nie była rozgrywana w innych miejscach. Zamknięty krąg pięciu skoczni. Więcej po prostu nie ma.

Ktoś powie, że przecież nikt nie zabroni polskim Orłom trenować na tych obiektach, że wygrywali tam przedstawiciele innych nacji, bo i Japończycy, i Finowie, i Szwajcarzy. To wszystko prawda, zresztą Kamil Stoch w zawodach kończących poprzedni sezon, ustanowił rekord długości skoku na Velikance w Słowenii. Na dzień dzisiejszy najlepszy wynik, także jeśli chodzi o skok Polaka w ogóle, wynosi 251,5 metra.

Nie zmienia to jednak faktu, że ani Kamil, ani przed nim Adam Małysz nigdy nie stanęli na podium Mistrzostw Świata w lotach. Jedynym reprezentantem naszego kraju, który tego dokonał, był w roku…1979 Piotr Fijas, właśnie na słoweńskiej Letalnicy. Ani wcześniej, ani później, ani indywidualnie, ani drużynowo, żadnemu Polakowi się to nie udało. Wniosek wynika z tego taki, że żeby dobrze latać, trzeba się z tym…urodzić. Najlepiej radzą sobie bowiem reprezentanci nacji, które na ogromnych skoczniach mają szansę trenować od małego. A u nas, póki co, budowy mamuta w planach nie ma.

Nie tracić z oczu nadrzędnego celu

Zresztą, możliwość zdobycia medalu podczas Mistrzostw Świata w lotach, nie powinna przesłonić celu nadrzędnego na ten sezon, jakim są Igrzyska Olimpijskie w Pjongczang. Występ na Turnieju Czterech Skoczni, na który pierwszy szczyt formy zaplanował trener polskiej kadry Stefan Horngacher, pokazał, że Kamil Stoch (a także Dawid Kubacki – reszta kadry w mniejszym wymiarze) potrafi świetnie przygotować się na imprezę docelową. Wszak TCS, w którym nasz skoczek z Zębu wygrał wszystkie cztery konkursy, to oprócz zawodów olimpijskich w Korei najważniejszy start w tym sezonie. Nie ma sensu więc porywać się z motyką na słońce, a do takiego czynu należałoby porównać chęć powalczenia o sukces na imprezie, na której naszym najnormalniej w świecie nie idzie, co ma dość mocne potwierdzenie w faktach i historii. W tekście o przygotowywaniu szczytu formy na Igrzyska (cały artykuł TUTAJ) jeden z naszych ekspertów mówił, że optymalną formę fizyczną można utrzymywać nawet do sześciu tygodni (czyli mniej więcej tyle, ile mija od Turnieju Czterech Skoczni do konkursów w Pjongczang). Drugi natomiast wspominał, że optymalną formę można zbudować w ciągu czterech tygodni, a przy świetnej bazie fizycznej i odpowiednim doświadczeniu skoczka – nawet szybciej. Igrzyska Olimpijskie to dla skoczków absolutnie najważniejszy start cyklu czteroletniego, a Kamil Stoch dokładnie wie, jak sięgnąć po upragnione złoto, ponieważ dokonał tego dwukrotnie w Soczi. Nie wiemy, którą formę przygotowań zastosował Stefan Horngacher, ale słabszy występ Polaków w poprzedni weekend w Bad Mittendorf bardzo nas…ucieszył. Niech Biało-czerwoni, skoncentrowani na najważniejszym celu, nie oglądają się na mniejsze stacje przystankowe. Wówczas w Korei na pewno będzie dobrze i indywidualnie i drużynowo.

Złoto w drużynie na Igrzyskach? Marzymy o tym… / fot. Cyfrasport

Kwestia (nie)bezpieczeństwa

Pozostaje jeszcze kwestia bezpieczeństwa. Blisko ćwierćkilometrowe skoki podczas niestabilnej pogody to po prostu niesłychanie niebezpieczna sprawa. Można sobie zrobić krzywdę, upaść, złapać kontuzję i wówczas z Igrzysk nici. Na wczorajsze eliminacje i dzisiejsze dwie pierwsze serie konkursowe zapowiadano skrajnie niepomyślne warunki pogodowe. Zresztą potwierdziło się to w czwartek, kiedy kwalifikacje najpierw przekładano, a koniec końców – przesunięto na dziś, na godzinę 14,30. Jak się to mówi – „wiało jak na Uralu”. Wyglądało to mniej więcej tak…

O tym, że na mamucie ryzykuje się swoim życiem i zdrowiem nie trzeba chyba nikogo przekonywać. O tym, że można przez to stracić najważniejszą imprezę czterolecia, a nawet zakończyć karierę świadczy przykład Thomasa Morgensterna, który w 2014 roku w Kulm doznał groźnie wyglądającego wypadku. Niesłychane jest to, że Austriak, który jeszcze przez kilka dni po tym upadku cierpiał na utratę pamięci, do Soczi ostatecznie pojechał, a nawet wywalczył tam srebro w konkursie drużynowym. Kilka tygodni później zakończył jednak bogatą w sukcesy karierę. A wszystko zaczęło się tak…

O co walczymy?

Walczymy przede wszystkim, żeby zawody zakończyć cali i zdrowi. Wynik jest mniej istotny. Jeśli chodzi o szanse Polaków, to chyba mimo wszystko najbardziej liczylibyśmy na Kamila Stocha oraz naszą drużynę. Czy jednak nasz lider będzie się spinał na mniej ważną imprezę, mając w perspektywie obronę olimpijskiego złota? Wątpię. Latać lubi i potrafi też nieobliczalny Piotr Żyła, który jak na razie w tym sezonie nie błyszczy formą. Może nasz szalony reprezentant odpali właśnie w Oberstdorfie? Przypominamy, że klasyfikacja końcowa rywalizacji indywidualnej zostanie wyłoniona na podstawie łącznej liczby punktów, zdobytych przez skoczków w czterech próbach (po dwie w piątek i sobotę). W niedzielę – konkurs drużynowy!

Najdłuższe w karierze skoki reprezentantów Polski:
Kamil Stoch – 251.5 (Planica, 25 marca 2017)
Piotr Żyła – 245,5 (Vikersund, 18 marca 2017)
Maciej Kot – 244,5 (Vikersund, 18 marca 2017)
Dawid Kubacki 232 (Vikersund, 19 marca 2017)
Stefan Hula 218 (Bad Mittendorf, 13 stycznia 2018)

*

Stawki LV BET na indywidualne Mistrzostwa Świata w lotach narciarskich:

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.