Dlaczego Lech nie zostanie mistrzem Polski?

No właśnie, dlaczego? Nawet nie zaczęliśmy jeszcze analizować mocnych i słabych stron Kolejorza, ale gdzieś tam podświadomie, podskórnie czujemy, że to nie zespół w Poznania zostanie mistrzem Polski sezonu 2017/2018. Niby Lech jest w czołówce, niby w trwającym okienku transferowym wzmocnił się, a nie osłabił, niby Legii, czyli największemu rywalowi w walce o tytuł sprawił już w tym sezonie okrutny łomot, ale… no jakoś nie możemy sobie tego wyobrazić. Czy słusznie ?

Pierwsze mecze rundy wiosennej mają już za sobą najgroźniejsi rywale Lecha w walce o mistrzowską koronę: Legia i Górnik. Jagiellonia, która legitymuje się takim samym jak Kolejorz bilansem punktowym zagra jutro. Jak wiadomo, Legia uratowała komplet punktów w 8 minucie doliczonego czasu gry, Górnik natomiast poległ w wymianie ciosów z Wisłą w Płocku. Pierwszą przeszkodą na drodze podopiecznych Nenada Bjelicy będzie natomiast Arka Gdynia, która zagra dziś w roli gospodarza. O Żółto-niebieskich pisaliśmy niedawno TUTAJ. Wynik spotkania zaprzyjaźnionych klubów będzie miał duży wpływ na przebieg całej wiosennej kampanii w wykonaniu zespołu ze stolicy Wielkopolski.

Plusy dodatnie

Jak mawia klasyk „ważne, żeby plusy nie przesłoniły minusów”, ale najpierw skupimy się na atutach poznaniaków. Przede wszystkim Lech bardzo dobrze prezentuje się na swoim boisku, w tym sezonie nie przegrał tam jeszcze meczu, a tylko trzech rywali zdołało wywieźć stamtąd po punkcie. Sztandarowym przykładem było chociażby rozbicie w proch i pył warszawskiej Legii, która z bagażem trzech bramek straconych i pustym kontem po stronie zysków wracała z Wielkopolski do domu. Ale to nie wszystko, bo wrażenie zrobiły też chociażby zwycięstwa nad Piastem Gliwice 5:1 czy wygrana 3:0 z …dzisiejszym rywalem, Arką Gdynia. I mimo tego, że nawet przed własną, średnio blisko 20-tysięczną publicznością Lech nie zawsze zachwycał, to gra u siebie była i zapewne dalej będzie ogromnym atutem drużyny z Poznania. Sęk w tym, że Legia w Warszawie rodzi sobie…jeszcze lepiej.

Gra przed własną publicznością to olbrzymi atut Kolejorza / fot. Cyfrasport

Zimowe transfery? Także na plus, z małym „ale”. Klub pozbył się grających mało albo wcale Lasse Nielsena i Denissa Rakelsa, a także irytującego chyba wszystkich napastnika, który nie strzelał goli, czyli Nicki-Bille Nielsena. Wspomnianym „ale” jest tutaj odejście Abdula Azziza Tetteha. Ghanijczyk grał często na pograniczu przepisów, niejednokrotnie je przekraczając, ale to między innymi dzięki jego czarnej robocie, agresywnym odbiorom i walce w środku pola Lech ma najlepszy bilans obronny w Ekstraklasie. Wiadomo, że nie zawsze był pierwszym wyborem Nenada Bjelicy, że zmieniał się na pozycji numer 6 z Łukaszem Trałką, ale obecnie Polak jest jedynym defensywnym pomocnikiem w kadrze Kolejorza. Być może poznaniacy planują ściągnąć kogoś na miejsce Tetteha, bo mimo wszystko nie wydaje nam się, żeby mógł go zastąpić ściągnięty z wypożyczenia do norweskiego FK Haugesund 21-letni Jakub Serafin. A jeśli Trałka, piłkarz mający 33 wiosny na karku dozna jakiegoś urazu, kłopot gotowy.

Poza tym wzmocnienia wyglądają na rozsądne i realne. Do Moenchelgladbach nie trafił ostatecznie Robert Gumny, ale nikt w Poznaniu z tego powodu płakał nie będzie, bo „Guma” po sezonie pewnie będzie wart jeszcze więcej, tym bardziej, że na prawej bronie nie ma dla niego zbyt wielu alternatyw. Do mocnego już środka obrony dołączył Norweg Thomas Rogne. Rywalizację na lewej obronie ma wzmocnić ściągnięty z Jagiellonii Piotr Tomasik. W ataku o miejsce w składzie z bramkostrzelnym Gytkjaer’em walczyć będą: Ukrainiec Chobłenko z Czernomorca oraz Bośniak Elvir Koljić. Jeśli uda się załatać dziurę w środku pomocy, skład Lecha na wiosnę na pewno będzie mocniejszy, niż jesienią.

Wzmocnienia wyglądają rozsądnie, w dodatku w klubie pozostał prawy obrońca, Robert Gumny /fot. Cyfrasport

Atutem Lecha wydaje się też mimo wszystko trener Bjelica. Od kiedy objął drużynę, ta punktuje ze średnią skutecznością 1.89 punktu na mecz. To bardzo dobry wynik. Jesienią Lech stracił najmniej bramek w lidze, aż o cztery mniej niż kolejna w tej klasyfikacji…Arka Gdynia, dzisiejszy rywal Kolejorza. Poznaniacy przegrali też najmniej spotkań, bo tylko trzy, przy pięciu Jagiellonii. Cichym bohaterem formacji obronnej zespołu jest Austriak z bośniackim rodowodem, Emir Dilaver. A podobno to właśnie obroną wygrywa się mistrzowskie tytuły. Czemu więc Lech nie miałby sięgnąć po „majstra”?

Plusy ujemne

O wyrwie w środku pomocy już wspomnieliśmy. Ale o ile ta dziura prawdopodobnie zostanie zasypana, problemy tkwią gdzie indziej.

Wspomnieliśmy o przodownictwie w klasyfikacjach najmniejszej liczby straconych goli i poniesionych porażek. Kolejorz otwiera też inny ranking – najczęściej remisujących zespołów Ekstraklasy. I tutaj już zdecydowanie nie ma się z czego cieszyć, bo wiadomo, że lepiej jeden mecz wygrać, a drugi przegrać, niż oba zremisować. Drugi problem poniekąd łączy się z powyższym – piłkarze Nenada Bjelicy słabo grają w delegacji. Na obcych stadionach nie potrafią przechylić szali zwycięstwa na własną stronę. Wyjazdowy bilans 2-6-3 w trwających rozgrywkach nie wygląda jak bilans przyszłego mistrza kraju. Trzeba go zasadniczo podreperować, żeby móc myśleć o najwyższych celach.

Lech ma najlepszą obronę w lidze. Sęk w tym, że także najczęściej z całej stawki remisuje / fot. Cyfrasport

Dość dotkliwa wydaje się także strata będącego w życiowej formie Macieja Makuszewskiego. Reprezentant Polski szybko wraca do zdrowia, już trenuje na wysokich obrotach, ale do dyspozycji trenera Bjelicy będzie prawdopodobnie nie prędzej, niż na zmagania w grupie mistrzowskiej. „Maki” wciąż jeszcze wierzy w wyjazd na Mundial, a w takich warunkach często zdrowy rozsądek schodzi na dalszy plan. Wracając do gry zbyt wcześnie może nie tylko nie pomóc drużynie, ale i zaszkodzić samemu sobie. Niemniej – jesienią skrzydłowy dawał dużo jakości ekipie Kolejorza i przekładało się to także na konkretne liczby: gole i asysty. Czy znajdzie się ktoś, kto go w tym wyręczy ?

Czy to są wystarczające argumenty, żeby kategorycznie stwierdzić, że Lech nie zdobędzie mistrzostwa Polski? Nie, ale czy jest osoba, która zaryzykowałaby swoją pensję, żeby na to postawić? Na dzień dzisiejszy LV BET każdą postawioną kwotę mnoży razy sześć…

A może Lech wyrżnie się już na pierwszej przeszkodzie w drodze do celu? W Gdyni w tym sezonie nikomu nie gra się łatwo…

*

Stawki LV BET na niedzielne spotkania Ekstraklasy:

Arka Gdynia – Lech Poznań | Niedziela, 11.02.2018 | 18.00

Wygra Arka: 3.55

Remis: 3.05

Wygra Lech: 2.17

Lech Poznań mistrzem Polski: 6

Arka Gdynia mistrzem Polski: 26

Termalica Nieciecza – Korona Kielce | Niedziela, 11.02.2018 | 15.30

Wygra Termalica: 2.55

Remis: 3.25

Wygra Korona: 2.65

Pełna oferta LV BET na mecze Ekstraklasy po wciśnięciu w baner

Bonus do 3333PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem