Dlaczego Icardi nie jedzie na mundial? Historia pewnej zdrady…

- Jego czas na adaptację może nie być zbyt krótki, a czasu akurat dużo nie mamy. Nie skreślam go, ale jako selekcjoner muszę wybierać z myślą o naszej dyspozycji na boisku – powiedział selekcjoner reprezentacji Argentyny Jorge Sampaoli, który nie powołał najlepszego strzelca Interu Mediolan na tegoroczne Mistrzostwa Świata w Rosji.

Podobnie Sampaoli wypowiadał się o Paulo Dybali, ale dla niego znalazł miejsce w samolocie lecącym na mundial. Icardi, choć ma za sobą fantastyczny sezon w Serie A, na przychylne oko liczyć już nie mógł. Choć w 34 spotkaniach trafił do siatki aż 29-krotnie – czyli o 20 razy więcej niż Dybala, 13 niż Higain i 12 od Sergio Aguero – mistrzostwa obejrzy w domu. Na papierze to skandaliczna decyzja selekcjonera, ale wielu się tego spodziewało.  To żadna niespodzianka, a jedyny skandal w tej sprawie to ten, który Mauro wywołał sam.

Wszystko przez odbicie żony i matki trójki dzieci swojego kolegi z drużyny, Maxiego Lopeza, który wprowadzał młodego rodaka do drużyny Sampdorii. Wanda Nara była siedem lat starsza.

– Zanim pojechaliśmy na tournée do USA, otrzymałem od niej wiadomość. Byłem zdziwiony, bo zwykle rozmawiałem z Maxim. Zapytała, czy nie kupiłbym jej iPada, bo we Włoszech jeszcze ich nie było. Zastanawiałem się, czy chciała tablet, czy może szukała powodu do kontaktu? (…) Później zaprosiła mnie na Wyspy Liparyjskie z przyjaciółmi. Kiedy już na łodzi byłem sam na drugim piętrze, leżąc na kanapie i słuchając reggae, Wanda nagle przyszła i usiadła obok mnie, bez żadnego skrępowania. W tym czasie jej relacja z Maxi Lopezem się kończyła – napisał w swojej autobiografii Icardi.

Romans zaczął kwitnąć, aż wreszcie ujrzał światło dzienne. Skandal obyczajowy urósł do wielkich, nawet jak na włoskie realia, rozmiarów. W mediach pisało się nawet o częstotliwości zbliżeń Wandy i Maxiego Lopeza w ostatnich miesiącach. Mecz Sampdorii z Interem, kiedy byli koledzy spotkali się przeciwko sobie, określano mianem „derbów Wandy”. Przed meczem Maxi Lopez nie podał ręki temu, który odebrał mu żonę i matkę trójki dzieci. Sytuacja powtórzyła się dwa lata później przed starciem Interu z Torino.

Wanda rozwiodła się z Lopezem pod koniec 2013 roku, a już w maju 2014 została żoną Icardiego. Obecnie jest również jego agentką, a także urodziła mu dwie córki. – Wanda chciała zaistnieć w piłce i została jego menedżerką, a on gra w piłkę z dziećmi Maxiego. Dobrze znam tę historię – skomentował Diego Armando Maradona, który niejednokrotnie dawał do zrozumienia, co sądzi o całej sprawie.

Napastnik lubił wywoływać skandale. Krytykował ofensywny styl Barcelony, miał problemy osobiste, lubił wbić szpilkę. W wydanej cztery lata temu autobiografii jednak przegiął. Kibice Interu, którzy przymykali dotychczas oczy na głupoty, stanęli przeciwko swojemu kapitanowi. Wydali oświadczenie, nie przebierając w słowach.

„W naszych oczach jesteś skończony. Dlaczego kłamiesz?! Coś jest nie tak w twojej głowie. Jedyne czego oczekujemy, to szczerość i uczciwość, a ty przedstawiasz nas jako zagrożenie, które kręci się wokół klubu. Ktoś taki nie zasługuje na opaskę kapitańską. Icardi mówi o pomaganiu małym dzieciom, po czym wymyśla incydent, który nigdy nie miał miejsca, aby zrobić z siebie lepszego od nas. On nie ma prawa nosić opaski kapitana Interu. Nie chodzi tu o nas, ale Inter po prostu na to nie zasługuje. Dla nas jesteś skończony. Zdejmij opaskę, klaunie!”, napisali kibice z Curva Nord w oświadczeniu.

Sytuacja wymknęła się spod kontroli. Icardi w swojej książce dodał, że jest gotowy nawet walczyć z fanami. – Mogę mierzyć się z nimi jeden po drugim. Ilu ich jest? 50, 100, 200? Ok, nagrajcie te słowa i odtwórzcie im. Sprowadzę 100 kryminalistów z Argentyny, którzy zabiją ich tak jak stoją, wtedy zobaczymy – napisał. Około 40 kibiców zgromadziło się więc pod jego domem z banerem: „Jesteśmy tutaj. Kiedy przybędą twoi argentyńscy przyjaciele? Ostrzeżesz nas czy zrobisz to jak tchórz?”. Argentyńczyk poruszał się w obecności uzbrojonej ochrony, a fani próbowali między innymi zmasakrować jego auto.

Doszło nawet do tego, że w całą sprawę wmieszała się… sycylijska mafia, która dodała dwa do dwóch i wyszło jej, że z niesfornym piłkarzem trzeba zrobić porządek. Do słów o stu argentyńskich kryminalistach dołączyli zdradę przyjaciela z przeszłości, Maxiego Lopeza, któremu zaoferowali… połamanie nóg Icardiego. Dziennikarz Carlos Monti przekonywał, że taka oferta została złożona temu, któremu Icardi odebrał matkę swoich dzieci. Akcja z połamaniem nóg, która miała zakończyć karierę kapitanowi Interu, byłaby swoistą vendettą.

Do absurdalnej sytuacji doszło, kiedy w jednym z meczów ligowych podszedł do rzutu karnego, a wszyscy fani Interu zaczęli przeraźliwie gwizdać. Gdy Icardi nie trafił z jedenastu metrów, publika przyjęła to brawami. Wreszcie piłkarz pokajał się w wystosowanym oświadczeniu, przyjął z pokorą karę finansową i przeprosił kibiców. Wycofał także wspomniane strony z nowych wydań autobiografii, która – jak sam przyznał – powinna w niektórych sprawach być bardziej stonowana. – W rodzinie – a zawsze byłem uczony, że Inter jest wielką rodziną – nieporozumienia się zdarzają. Jest mi bardzo przykro, że uraziłem fanów Interu. Dlatego chcę przeprosić – napisał Icardi.

Kibiców Interu udało się tym samym jakoś udobruchać. Przeprosił nie tylko słowami, ale także tam, gdzie sprawy piłkarskie załatwia się najlepiej: na boisku. Fantastyczna forma imponowała mediolańczykom, ale Argentyńczycy pozostali obojętni na wybryki strzeleckie Icardiego. Dużo mówiło się także o tym, że to przez Messiego – przyjaciela Maxiego Lopeza – snajper Interu nie był powoływany do reprezentacji Argentyny.

Niewiele się w tej kwestii nie zmieniło. Co prawda dostał we wrześniu i październiku powołania od Sampaoliego na mecze eliminacji do Mistrzostw Świata w Rosji, ale nie zachwycił. Jego reprezentacyjny licznik, choć bije od 2013 roku, zatrzymał się na czterech występach. Fani nie żałują, Messi również. Może strzelać jak na zawołanie, może trafić do Realu Madryt, ale mistrzostwa obejrzy w domu.