Dlaczego Demjan będzie strzałem w 10?

Widzew z okazji 6 grudnia i Dnia Mikołaja na placu przed stadionem ustawił choinkę, by o symbolicznej godzinie 19:10 odpalić wspólnie z kibicami fajerwerki, a także światełka na 10-metrowym drzewie świątecznym. O prezent pod choinką działacze klubu zadbali wcześniej, podpisując kontrakt z królem strzelców ekstraklasy sprzed kilku lat, Robertem Demjanem. Wielu kibiców ma spore wątpliwości, przywołując niemal z miejsca przykład nie najlepszego wejścia w trzecioligowe realia innych ex-ekstraklasowiczów, Aleksandra Kwieka i Daniela Gołębiewskiego.

– Często problem z zawodnikami znanymi z występów w ekstraklasie jest w trzeciej lidze taki, że nie zawsze traktują to miejsce poważnie, a raczej służy im do odcinania kuponów i zarabiania pieniędzy. Z Demjanem tak nie będzie, bo Robert ma fantastyczną mentalność. To profesjonalista. Pracowity, skromny gość, który nie ma gwiazdorskich manier. Nie jestem pewien, czy taką samą mentalność miał Aleksander Kwiek, z którego przyjściem porównuje się transfer Demjana – ocenia Michał Trela, dziennikarz „Przeglądu Sportowego”.

– Nie spodziewam się, że strzeli 15 goli wiosną. Ludzie często mówią, że to był zawodnik jednego sezonu – tego, w którym strzelił 14 bramek i został królem strzelców. Zgadzam się, że jeśli chodzi o gole, to był jednorazowy wyskok. Przez te lata grał jednak na takim samym albo bardzo podobnym poziomie. Czy strzelał trzy gole w rundzie, czy dziesięć – to był zawsze najlepszy piłkarz Podbeskidzia. To na nim oparta była cała gra zespołu z Bielsko-Białej – dodaje Trela.

Demjan niejednokrotnie rywalizował z Widzewem. Teraz będzie bronił jego barw.

Demjan to 35-latek, który ostatnią rundę spędził w trzeciej lidze w rodzinnej Słowacji. Postanowił jednak wrócić, by jeszcze raz poczuć klimat wielkiej piłki, jaki bez wątpienia – mimo trzecioligowego poziomu rozgrywek – wytwarza się w Sercu Łodzi dzięki 17-tysięcznej publiczności. Z Podbeskidzia odszedł zimą, gdzie nie został potraktowany do końca sprawiedliwie. Brakowało mu niewiele minut do tego, by automatycznie przedłużony został jego kontrakt. Klub nie chciał doprowadzić do wydłużenia umowy, a sam zawodnik rywalizację przegrywał w gabinetach dyrektorskich, poza boiskiem. Gdy wchodził na końcówki, pokazywał się z dobrej strony.

Na Słowacji zdobył 15 bramek w 17 spotkaniach, ale wielu kibiców Widzewa przy jego nazwisku postawiło spory znak zapytania. Nie dość, że pół roku wcześniej Demjan nie dogadał się z czerwono-biało-czerwonymi finansowo, to jeszcze po rundzie jesiennej złe wrażenie pozostawili po sobie na boisku Aleksander Kwiek i Daniel Gołębiewski, którzy na papierze też byli wielkimi wzmocnieniami, ale zawiedli. Dlaczego z Demjanem będzie inaczej?

– Widzew potrzebuje egzekutora, a takim jest Demjan bez wątpienia. Umie się zastawić, wie, jak się odnaleźć w polu karnym. Jeszcze przez dwa lata może pograć z powodzeniem. Nie zapomniał, jak się strzela bramki, a takiego doświadczonego i spokojnego snajpera przy Piłsudskiego brakuje. Nie można opierać jednak drużyny na samych takich doświadczonych zawodników, dlatego trzeba obudować Demjana zawodnikami, którzy będą mu stwarzali sytuacje. On będzie potrafił je wykorzystać – powiedział Rafał Pawlak, który swego czasu sam został przesunięty z obrony do ataku przed zakończeniem swojej kariery i był to dobry ruch zarówno dla Pawlaka, jak i Widzewa – mówi Trela.

– Jeśli napastnik kiedyś strzelał bramki, to teraz też będzie strzelał. Na jego pozycji, typowego lisa pola karnego, przygotowanie fizycznie nie jest aż tak istotne. To nie jest zawodnik typu Michała Millera, który lubi zejść do boku i musi mieć gaz. To nie jest też gość, który okiwa pięciu i strzeli bramkę, dlatego trzeba mu dostarczyć piłkę. Więcej prostopadłych podań i celnych dośrodkowań, a wtedy ten transfer się spłaci – ocenia Andrzej Grębosz, który w sezonie 1982/83 z Widzewem grał w półfinale ówczesnej Ligi Mistrzów, czyli 1/2 finału Pucharu Europy.

Demjan podpisał półtoraroczny kontrakt. W lipcu 2010 roku parafował identyczną umowę z Podbeskidziem Bielsko-Biała, ale został pod Klimczokiem – z przerwą na występy w belgijskim Waasland-Bereven (23 mecze, dwie bramki i dwie asysty) – do 2017 roku.

– Nigdy nie bazował na szybkości, a z wiekiem ma też jej coraz mniej, więc może nie strzelić mnóstwa bramek. Nie stracił jednak tego, na czym zawsze bazował – siły. Przez wiele lat, czy to w pierwszej lidze, czy ekstraklasie – trenerzy mieli jedną taktykę: piłka na Demjana, a on albo się odwróci, albo odegra, albo wywalczy faul, albo strzeli bramkę. Zawsze coś z tego było i tego atutu nie stracił. Jestem dziwnie spokojny, że już niebawem taktyka Widzewa będzie uzależniona od niego.

Wiele będzie zależało od tego, jak Słowak zacznie przygodę z Widzewem. W Podbeskidziu przywitał się z kibicami dwiema bramkami, które pozwoliły zwyciężyć Górnik Polkowice 2:1 w pierwszoligowych rozgrywkach. W Łodzi fani klubu tak, jak mają wątpliwości dotyczące transferu, to z pewnością nie mają nic przeciwko, by ten wyczyn powtórzył. I to nie tylko na inaugurację.

Komentarze