Dlaczego Barcelona nie umie w wychowywanie piłkarzy?

- FC Barcelona jak nikt na świecie potrafi wychowywać młodych piłkarzy. Oni nie kupują, oni stawiają na swoich - prawdopodobnie każdy kibic słyszał te zdania wielokrotnie. Duma Katalonii w słynnej La Masii kształtuje swoich zawodników i swego czasu stanowili oni o sile zespołu z Camp Nou. Jak radzą sobie w ostatnich latach piłkarze, którzy chodzili z plecakiem do szkoły w Barcelonie i później mieli podbijać świat?

Na pewno teza mówiąca o tym, że Barcelona potrafi wychowywać piłkarzy, nie wzięła się znikąd. Od kiedy zespół przejął Pep Guardiola, kolejni młodzi zawodnicy zaczęli zasilać szeregi Dumy Katalonii. Słynnym rocznikiem, który najbardziej dał o sobie znać w pierwszej dekadzie XXI wieku, był rocznik 1987. To właśnie w tym roku urodził się Leo Messi, Gerard Pique, Cesc Fabregas i Pedro Rodriguez. Trzech pierwszych chodziło nawet do jednej klasy w szkole i wspólnie przechodziło przez kolejne grupy młodzieżowe. Drogi chłopaków szybko się rozeszły – 16-letni Cesc odszedł do Anglii, by występować w Arsenalu, ale od najmłodszych lat było wiadomo, że to nieprawdopodobny talent. Zresztą – Fabregas w 2011 roku wrócił do Katalonii, a saga z jego transferem na Camp Nou to jedna z najdłuższych oper mydlanych w historii futbolu. Pique w 2004 roku zamienił Barcelonę na Manchester United, z którym wygrał nawet Ligę Mistrzów. Po epizodzie w Realu Saragossa wrócił na Camp Nou i do dziś jest filarem defensywy bordowo-granatowych.

Rok później niż Messi, Pique, Cesc i Pedro urodził się Sergio Busquets, dwa lata później Jordi Alba, trzy lata po nich Bojan Krkic. Dwóch pierwszych do dziś gra pierwsze skrzypce w Barcelonie, trzeci zapowiadał się najlepiej spośród wszystkich graczy „po Messim”, został nawet najmłodszym strzelcem gola w historii Barcelony, ale… w pewnym momencie przestał wytrzymywać napięcie związane z występami w tak wielkim klubie, jak Blaugrana. Tomasz Ćwiąkała przetłumaczył niedawno fragment wywiadu, którego Bojan udzielił „Marce”. Tu jego fragment:

Punkt kulminacyjny wychowywania przez Barcelonę piłkarzy miał miejsce 25 listopada 2012 roku, kiedy to podczas domowego spotkania z Levante przez godzinę na boisku przebywało jednocześnie 11 wychowanków Barcelony. Wtedy światowe media rozpisywały się o tym, w jak fantastyczny sposób klub z Katalonii potrafi uczyć młodych piłkarzy futbolu.

Skład Barcelony przeciwko Levante – 25 listopada 2012 rok:

Victor Valdes, Martin Montoya, Gerard Pique, Carles Puyol, Jordi Alba, Xavi Hernandez, Sergio Busquets, Cesc Fabregas, Andres Iniesta, Pedro Rodriguez i Lionel Messi.

Później natomiast wiele osób zaczęło zarzucać Barcelonie, że ta odchodzi od wartości, którymi imponowała na całym świecie. Podczas gdy największe kluby wydawały dziesiątki milionów na nowych piłkarzy, Duma Katalonii sięgała do zespołu rezerw i z nimi wygrywała najważniejsze trofea. W 2009 i 2011 roku pomysły Guardioli zapewniły sięgnięcie po triumf w Lidze Mistrzów. W ciągu czteroletniej pracy byłego szkoleniowca Barcy Messi i spółka trzykrotnie zdobyli również mistrzostwo Hiszpanii.

Młodych-zdolnych piłkarzy po sezonie 2012/2013 wychowało się niemniej, niż miało to miejsce w „złotych latach”. Żaden z nich jednak nie mógł na dłużej zagościć w pierwszym zespole i efektem tego jest dziś brak młodych graczy, którzy napierają na starszych i bardziej doświadczonych. Postanowiliśmy sprawdzić, jak radzą sobie dzisiaj pikarze, którzy kilka lat temu mieli przed sobą świetlaną przyszłość i wiele osób wróżyło im wielką karierę.

Marc Bartra

W 2013 roku miał 22 lata, czyli jak na środkowego obrońcę był cały czas młodym zawodnikiem. Zapowiadał się dobrze, wiele osób widziało w nim potencjał na duże granie, ale trafił na bardzo trudny okres do występów w Barcelonie. O miejsce w składzie walczył z Pique, Carlesem Puyolem i Javierem Mascherano. Swoje pograł, ale to nie spełniało jego ambicji. W 2016 roku odszedł do Borussii Dortmund, a zimą tego roku zasilił szeregi Betisu Sevilla.

Barta w Borussii spędził tylko półtora roku

Martin Montoya

Kolejny piłkarz z rocznika 1991. Nikt nie upatrywał w nim gwiazdy pokroju Daniego Alvesa, ale miał być solidnym jego zmiennikiem, a może i następcą. Z Barcelony odszedł do Interu, potem był chwilę w Betisie, a następnie z Blaugrany za groszę poszedł do Valencii. Tam gra regularnie, zbiera różne notowania, ale z pewnością reprezentowanie Nietoperzy nie jest kresem jego możliwości.

Rafinha

Młodszy z braci Alcantara miał papiery na wielkie granie, ale cały czas jego rozwój hamują kontuzje. Nie sposób zliczyć, ile ma już ich za sobą, ale w końcu tej zimy włodarze Barcelony stracili cierpliwość i postanowili oddać go na wypożyczenie do Interu. Jeżeli tam się spisze, to prawdopodobnie zasili szeregi ekipy z Mediolanu. Talentu odmówić mu nie można, ale w dłuższej perspektywie ciężko na nim budować zespół.

Cristian Tello

Idealny „wiatrak” na skrzydło, ale widać było gołym okiem, że może być za bardzo surowy, jak na granie w Barcelonie. Szybkość była jego mocnym atutem, ale jedyny zwód, który miał w swoim arsenale, czyli zejście do prawej nogi i oddanie strzału po długim słupku, bardzo szybko zostało rozszyfrowane przez obrońców rywali. Wielu kibiców chciało jego pozostania w Barcelonie, ale późniejsza kariera pokazała, że klub dobrze zrobił. Porto, Fiorentina, a teraz Betis – nie tak to miało wyglądać.

Tello w Barcelonie dobre miał tylko momenty

Gerard Deulofeu

Wielki talent, a równocześnie gość, który ma problem z własnym ego. Niestety dla Deulofeu – dopóki w Barcelonie gra Leo Messi, to nigdy taktyka nie będzie układa pod kogoś innego. Był moment, gdy wydawało się, że Geri zrozumiał, że nie jest pępkiem świata, ale dobry piłkarz na pewno nie występuje w Watfordzie, a tam własnie został w styczniu Deulofeu wypożyczony. Wcześniej Everton, Sevilla i słabiutki Milan. Czas, w którym wszyscy na niego chuchają i dmuchają w końcu minął – za kilka dni zdmuchnie świeczki po raz 24.

Isaac Cuenca

27-letni mistrz freestyl’u, którego w pierwszym składzie Barcelony widział Pep Guardiola. Wydawało się, że może coś z niego być, ale gdy nagle został wypożyczony do Ajaxu, to kompletnie się pogubił. Po reprezentowaniu różnych dziwnych klubów, teraz występuje w izraelskim Hapoelu Beer Sheva. Nie chcemy się nad nim pastwić, ale prawdopodobnie nic dobrego już z niego nie będzie.

Adama Traore

Adama ma dopiero 22 lata, więc całą przyszłość jeszcze przed sobą, ale najprawdopodobniej nie zrobi nigdy kariery w pierwszej drużynie Barcelony. Zapowiadał się ciekawie, miał papiery na granie, mimo niewielu szans do gry. Poszedł jednak do Aston Villi, tam nie zachwycił i teraz występuje w Middlesbrough. W 26 meczach zdobył 3 gole i zanotował 6 asyst, czyli liczbami nie powala. Szkoda, bo w jego wypadku poprzeczka zawieszona była bardzo wysoko.

Mało kto słyszał o Traore, a ten miał być „nowym Messim”

Edgar Ie

Chłopak, który miał być przymierzany jako partner na środku obrony Pique, ale niestety – coś poszło nie tak. Zaraz skończy 24 lata, czyli jest tylko o rok młodszy od podstawowego defensora dzisiaj, czyli Samuela Umtitiego. Gdzie jest dziś Umtiti, a gdzie Ie? Portugalczyk obecnie występuje w Lille, czyli tragedii nie ma, ale spodziewano się czegoś więcej. Czy wróci do grania w możliwie najpoważniejszą piłkę?

Sergi Samper

23-letni środkowy pomocnik, który musi zmierzyć się ze ścianą – wygryźć ze składu Sergio Busquetsa. Nie tacy jak on odbijali się od Busiego i wiele wskazuje, że to samo podzieli wychowanka Blaugrany. Zwiedził trochę Hiszpanii, ale nigdzie nie zachwycił. Jeżeli nie w najbliższej przyszłości, to być może już nigdy.

Sandro Ramirez

Też wciąż młody chłopak, któremu wieszczono wielką karierę, ale po odejściu z Barcelony przygasł. Zgoda – w Maladze dawał radę, ale później w Evertonie lub teraz w Sevilli jest już cieniem samego siebie. Sandro miał wszystko, żeby zaistnieć w poważnej piłce, ale martwił jego liczby – nie był typem golleadora. Ci najlepsi na bokach pomocy potrafią pochwalić się znakomitymi rezultatami jeżeli chodzi o gole i asysty.

Munir El Haddadi

Wiele osób widziało w nim piłkarza o talencie zbliżonym do Bojana – nawet charakterystykę mają bardzo podobną. Najlepszy piłkarz „mundialu dla młodych”, strzelił gola w ligowym debiucie – wszystko do pewnego momentu wyglądało znakomicie. Potem, gdy odszedł na wypożyczenie do Valencii w celu ogrania się, zademonstrował kilka razy swoje umiejętności, ale nikogo nie zachwycił. Efektem tego jest to, że dziś gra w Deportivo Alaves. Nie tak to miało wyglądać.

Munir miał być jednym z największych talentów w Barcelonie. Miał być…

Dlaczego tak się dzieje, że młodzi piłkarze Barcelony nie potrafią przebić się do pierwszego składu?

Piłkarze, którzy są „dostarczani” Barcelonie, przeważnie grają na pozycjach, które są mocno obsadzone w Dumie Katalonii. Mowa o środkowym pomocniku (Iniesta), defensywnym (Busquets), rozgrywający/ofensywny piłkarz (Messi) i środkowy obrońca (Pique). Skrzydłowy (Munir, Sandro, Tello, Cuenca) mieli problem z przebiciem się do pierwszego składu, gdyż za każdym razem na ich miejscu grał ktoś ze światowego topu. Po Henry’m na skrzydle grał Villa lub Pedro, potem Neymar, zaraz Dembele. Każdy z tych piłkarzy był pierwszym wyborem trenera, a młodzi poziomem znacznie im ustępowali.

Bojan nie zrobił w Barcelonie kariery na miarę swojego talentu

Barcelona „produkuje” mało bocznych obrońców, czyli nie obstawia pozycji, którego byłyby „do wygryzienia”. Po Danim Alvesie nastapiła luka i skutecznie wypełnił ją Sergi Roberto, któremu już kilkukrotnie wieszczono zakończenie kariery w Barcelonie. Ponadto od dawien dawna szkółka Blaugrany nie miała w swoich szeregach ani środowego napastnika z prawdziwego zdarzenia, ani porządnego bramkarza. W przypadku tych pozycji za każdym razem trzeba było rozglądać się na giełdzie transferowej.

Barcelona odchodzi zatem od tego, z czego była znana na całym świecie jeszcze dekadę temu. Za kilka lat nikt nie będzie miał prawa nazwać klubu z Camp Nou takim, którzy znakomicie wychowuje młodzież i daje im szansę na grę w pierwszym zespole Barcelony.

4 marca 2018 | FC Barcelona – Atletico Madryt

Zwycięstwo Barcelony: 1,75

Remis: 3,7

Zwycięstwo Atletico: 4,95

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem