Dla kogo Superpuchar Hiszpanii? Real bliżej od Barcy

Dziś wieczorem rozstrzygną się losy Superpucharu Hiszpanii. W drugim spotkaniu, tym razem w Madrycie, po raz kolejny zmierzą się Real i Barcelona. Królewscy już jedną rękę trzymają na trofeum, ale nie oznacza to, że druga w tym sezonie odsłona Gran Derbi nie będzie emocjonująca.

 

O Realu można powiedzieć wiele, z wyjątkiem tego, że błyszczał formą w przedsezonowych sparingach. Podopieczni Zinedine Zidane’a prezentowali mocno wakacyjną formę, ale pokazali też, że kiedy zaczyna się gra na poważnie (albo – jak to bywa w przypadku wszelkiego rodzaju starć o superpuchary – półpoważnie) , to potrafią wrzucić wyższy bieg. Tak było w starciu z Manchesterem United w meczu o Superpuchar Europy, tak było w minioną sobotę na Camp Nou.

Dwa tygodnie wcześniej zespoły w ramach International Champions Cup zmierzyły się w Miami i górą, 3:2, była Barcelona. I to Duma Katalonii lepiej rozpoczęła spotkanie na własnym stadionie. Przeważała i mimo, że stuprocentowych sytuacji może i nie stwarzała, to mogła, a nawet powinna otworzyć wynik. Tym czasem przy pierwszej nadarzającej się okazji, tuż po przerwie Pique załadował piłkę do…własnej bramki. Gospodarze zmarnowali kilka kolejnych okazji, po czym w końcu zdobyli wyrównującego gola po problematycznym rzucie karnym, którego pewnie wyegzekwował Messi.

Nieco ponad kwadrans wcześniej na boisku pojawił się Cristino Ronaldo i właśnie Portugalczyk chwilę po trafieniu swojego wielkiego rywala wyprowadził Real na ponowne prowadzenie. Po raz kolejny nie popisał się Pique, którego napastnik Realu wkręcił w ziemię, a następnie z linii pola karnego uderzył po długim słupku nie do obrony. Kilkadziesiąt sekund później już go nie było na murawie, bo za próbę wymuszenia rzutu karnego obejrzał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Czy wyrzucenie Ronaldo z boiska było słuszne? Można się kłócić, natomiast chwilę później CR7 popchnął arbitra, za co został ukarany 5 meczami zawieszenia. Tutaj polemizować już nie zamierzamy…

I gdy wydawało się, że w końcówce to raczej Barcelona szybciej wyrówna niż Real strzeli kolejnego gola, prawdziwą rakietę odpalił Asensio. Z ostrzejszego kąta niż Ronaldo, lewą nogą, przy bliższym słupku bramki strzeżonej przez ter Stegena. Golaço! Na tę chwilę wydaje się, że to trafienie przesądziło losy rywalizacji o Superpuchar Hiszpanii. Zinedine Zidane wie jednak, że jego drużynę czeka bardzo trudne zadanie.

– Wszystko jest jeszcze możliwe. W futbolu niczego nie można być pewnym. Będziemy musieli zaprezentować się z najlepszej strony, bo Barcelona jest groźna w każdym momencie. W pierwszym meczu mieli swoje szanse, więc trzeba uważać. Zagraliśmy dobrze na wyjeździe, ale trzeba zagrać równo cały dwumecz. Jak Barcelona zamierza zastąpić Neymara? Nie interesuje mnie to, bo staram się koncentrować tylko na swoim zespole – podkreślał na konferencji prasowej szkoleniowiec Królewskich.

Walkę oraz wiarę w końcowy sukces zapowiada z kolei trener Barcelony, Ernesto Valverde.

– Wciąż uważamy, że możemy pojechać, wygrać i zgarnąć tytuł. Nie czujemy się przegrani. Oczywiście nie będzie łatwo, ale wierzymy w swoją szansę i zamierzamy ją wykorzystać. Musimy zaatakować, ale także uważać na kontry. Real jest w tym elemencie bardzo groźny – zauważa Valverde.

Real przed dzisiejszym rewanżem znajduje się w bardzo uprzywilejowanej sytuacji. Rywale muszą zdobyć co najmniej trzy gole, a na Santiago Bernabeu nikomu nie przychodzi to łatwo. Ale jeśli ktoś ma tego dokonać, to chyba tylko Barcelona. Bukmacherzy z LV BET  faworyta tego meczu upatrują w gospodarzach ( stawki na Real 2.3, remis 3.9, Barcelona 2.8) Jak będzie? Dowiemy się dopiero w nocy ze środy na czwartek. Zapowiadają się fantastyczne emocje !!

Pełna oferta LV BET na wszystkie rozgrywki piłkarskie w Hiszpanii dostępna TUTAJ!

Komentarze