Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

„Diablo? Ja mogę walczyć. Nie wszystko jednak zależy ode mnie”

Jest obecnie jedną z największych nadziei w polskim boksie i pięściarzem, który w przyszłości ma zostać zawodowym mistrzem świata. Dopiero w 2017 roku pokazał się szerszej publiczności, a kolejne 12 miesięcy miało być dla niego przełomowe. Optymiści w 2018 roku widzieli na jego biodrach pas mistrzowski w kategorii junior ciężkiej, bardziej sceptyczni ten obrazek mieli przed oczami, ale dopiero w nieco dalszej przyszłości. Dzisiejsza "Waga ciężka" będzie w pełni poświęcona Adamowi Balskiemu.

18 listopada 2017 roku, Częstochowa. Adam Balski wychodzi do ringu podczas „Nocy Wojowników”. Za nim było już sześć znakomitych ringowych wojen, po nim między liny wszedł tylko Tomasz Adamek, z którym kaliszanin przez blisko osiem tygodni przygotowywał się wspólnie do walki. Chwilę wcześniej skończył współpracę z Piotrem Wilczewskim i został dodany pod skrzydła Gusa Currena, czyli trenera właśnie Adamka. Wizja na najbliższe kilka miesięcy? Zwycięstwo w Częstochowie i po nowym roku wyjazd na obóz do Ameryki, właśnie do Currena. Wiosenna gala Polsat Boxing Night to miał być kolejny dla niego przystanek. Problem w tym, że na Świętej Ziemi Balski złamał szczękę. Walkę wygrał zdecydowanie, ale wywiadu już nie udzielił. „Jadę do szpitala” – powiedział Mateuszowi Borkowi tuż po pojedynku i pojechał na badania.

Potem było kilka zdjęć na Facebook’u, jedzenie przez słomkę, spuchnięta i obolała twarz oraz już nie tak optymistyczna wizja kolejnych miesięcy. Zamiast Ameryki Kalisz, zamiast gymu sala gimnastyczna i treningi we własnym zakresie. Przygotowując się do pojedynku w Częstochowie Balski zrezygnował z pracy, bo nie dało się pogodzić i jednego, i drugiego. Po nowym roku pięściarz znowu zaczął w „normalny” sposób zarabiać na swoje utrzymanie.

Porozmawiałem z Adamem, bo mam wrażenie, że w jego przyszłość nie jest jasna i nie jest już tak kolorowa, jak miało to miejsce jeszcze kilka miesięcy temu. Co najważniejsze – Adam czuje się dobrze, ponownie waży 91 kilogramów, je wszystko i trenuje. Pracuje nad siłą i wierzy w to, że w pierwszej połowie 2018 roku wróci między liny. Niedługo ma zacząć sparingi.

Wizja pierwszej połowy 2018 roku nie byłaby najgorsza, tylko pytanie, czy tak faktycznie się stanie. Kolejna duża gala, mowa rzecz jasna  o PBN, ma się odbyć pewnie w kwietniu lub maju, więc dla Balskiego może być to za szybko. Wciąż nie wiadomo też, co z jego wyjazdem do Stanów.

Co do Stanów, to ja nie wiem. Jestem gotowy i mogę nawet lecieć jutro. Jeżeli będzie trzeba, to mogę pracować w USA i trenować byle bym się rozwijał. Bo wiem, że będąc w Kaliszu, dużych kroków do przodu nie robię. Trenuję na tyle, ile mogę. Ale co dokładnie mnie czeka, to sam nie wiem. Czekam na walkę i mam nadzieję, że zaboksuję niedługo.

Opcje są dwie – albo Balski jest tajemniczy i powiedzieć nic nie chce, albo naprawdę nie wie i tu sytuacja robi się już bardziej poważna.

Tak jak napisałem – Adam wrócił teraz do pracy, a trenuje po jej skończeniu, na własną rękę. Kiedy ta sytuacja się zmieni i jak pięściarz do tego podchodzi?

„Już nie raz rezygnowałem z pracy po to, by się dobrze przygotować do walki. Chcę coś osiągnąć i jak na razie boks jest dla mnie najważniejszy. Mogę rezygnować z pracy, żony itp., byle trenować i normalnie przygotować i czuć, że się rozwijam. Bo jak nie czuję tego, to jakoś mi się odechciewa. Dlatego potrzebuję trenera cały czas, sparingpartnerów i cały czas trenować.”

Wiadomo, że to są zawsze jakieś koszty i oczywiście o nic nie proszę, bo jak nie będzie z kim, to będę się przygotowywał sam, a sparował z kolegami.

Szczególnie zmartwiło mnie to ostatnie zdanie, że Balski nikogo o nic nie prosi. Albo niefortunnie ułożone zdanie, albo faktycznie niczego nie wie i nie ma prawa mieć żadnych oczekiwań. Sytuacja to zupełnie inna niż u zawodników prowadzonych przez Andrzeja Wasilewskiego, gdyż wielokrotnie za pomocą mediów społecznościowych wykazywali oni niezadowolenie z decyzji, które podejmował ich promotor.

Na całe szczęście Balski może liczyć pomoc życzliwych ludzi, dzięki czemu możliwe jest połączenie treningów i pracy. Dobrych druhem pięściarza jest Patryk Kieliszewski, przez co Adam nie musi pracować w pełnym wymiarze godzin. Jak sam podkreśla: „Nie żyję na nie wiadomo jak wysokim poziomie, ale na wszystko wystarczy. Dodatkowo dorabiam sobie prowadząc treningi bokserskie w Kaliszu”.

Ostatnio na swoim profilu na Facebook’u Balski udostępnił sondę utworzoną przez portal Ringblog.pl, w której jego fani mogli głosować, kto wygrałby potencjalny pojedynek jego z Krzysztofem Diablo Włodarczykiem. Zdecydowana większość postawiła na pięściarza z Kalisza.

Czy Balski zgodziłby się na pojedynek z byłym dwukrotnym mistrzem świata w kategorii cruiser?

Co do Diablo, to ja mogę walczyć. Ale to nie ode mnie tylko zależy. Są promotorzy, jakieś warunki i jakieś dogadania. Zawsze może coś wypaść, więc na się na nic nie nastawiam.

Póki co jednak nie czas na Diablo, a na powrót do pełni zdrowia i sprecyzowanie planów na najbliższą przyszłość. Jeżeli wszystko ze szczęką będzie okej, to wizja kolejnego pojedynku w pierwszej połowie 2018 roku nie wygląda aż tak bardzo odlegle. Póki co Balski po raz pierwszy w życiu znalazł się na małym zakręcie, z którego ma zamiar bardzo szybko wyjść. Jeżeli mu się to uda, to prawdopodobnie będzie lepszym pięściarzem. Gdzie? Kiedy? Z kim trenując? Tego dowiemy się prawdopodobnie niedługo. Miejmy nadzieję, że jego przyszłość szybko się wyjaśni, bo szkoda by było stracić z radarów tej klasy pięściarza.

27 stycznia 2018 r. | Walka Mairis Briedis – Oleksandr Usyk

Zwycięstwo Briedisa: 5,2

Remis: 29

Zwycięstwo Usyka: 1,12