Mianem tytułowych desperackich derbów określiła mecz pomiędzy Atletico a Realem na swojej okładce hiszpańska Marca. Jest w tym określeniu wiele prawdy, ponieważ obie drużyny ze stolicy w tym sezonie grają poniżej oczekiwań, do prowadzącej Barcelony tracą już 8 punktów, a w klasyfikacji La Liga wyprzedza je także Valencia. Ewentualna porażka postawi jedną z ekip w niezwykle trudnym położeniu, natomiast zwycięstwo pozwoli nabrać tak potrzebnego obu drużynom oddechu.

Atletico nie strzela i nie wygrywa

Każda z madryckich ekip zawodzi w inny sposób. Gospodarze sobotniego meczu niedawno przeprowadzili się na inny obiekt i najwyraźniej nie czują się na nim do końca komfortowo. W dodatku mają ogromny problem ze zdobywaniem bramek, bo 16 goli w 11 meczach ligowych to znacznie poniżej potencjału strzeleckiego ekipy, która w pierwszej linii ma takich piłkarzy jak chociażby Antonie Griezmann. Francuzowi już zaczyna się wyliczać minuty bez trafienia do siatki rywali. Na dzień dzisiejszy na liczniku jest 596 minut we wszystkich rozgrywkach… Wydaje się, że Los Colchoneros jak zbawienia wyczekują momentu, kiedy w koncu do gry uprawniony zostanie Diego Costa. Mimo, że brazylijski Hiszpan już trenuje z ekipą Diego Simeone, musi czekać aż do 1 stycznia, kiedy otworzy się okno transferowe. Bez goli nie ma natomiast zwycięstw – Atletico aż pięciokrotnie dzieliło się punktami z rywalami. Do problemów w Primera Division dochodzą też kłopoty w Lidze Mistrzów, w której piłkarze Atletico nie potrafili dwukrotnie pokonać azerskiego Qarabachu i już w zasadzie tylko cud może uchronić ich od odpadnięcia z tych rozgrywek. Argentyński szkoleniowiec, świadomy tego, że jego podopiecznym przyjdzie dziś rywalizować z obrońcami pokroju Sergio Ramosa, a nie Jakuba Rzeźniczaka, jak tylko może próbuje zmotywować swoich piłkarzy.

– Moim zdaniem takim klasykom w każdym miejscu na świecie towarzyszą napięcie, motywacja i entuzjazm. Ważne są ambicja i świadomość wagi tych spotkań. Od kiedy jestem w tym klubie, wszystkie derby były podobne, a oba kluby zawsze po prostu zmuszone były, żeby wygrać. Nie potrafię sobie wyobrazić, żeby tym razem miało być inaczej – zapewnia Diego Simeone.

Licznik minut bez strzelonego gola Antoine Griezmanna bije. Pokazuje już 596 minut…

Nie strzela Griezmann, nie strzela też CR7

Podobnie jak 26-letni Francuz, strzelecka niemoc dopadła też największą gwiazdę Realu, Cristino Ronaldo. 1 gol w 7 meczach ligowych to fatalny bilans kiedy mówimy o piłkarzu, który w La Liga nigdy nie zdobył mniej niż 22 bramki w sezonie (ten wynik uzyskał w zaledwie 24 meczach), a w szczycie formy zaliczył aż 48 trafień (w 35 występach). Zresztą nie tylko CR7 ma kłopoty ze strzelaniem, wystarczy wspomnieć, że najskuteczniejszymi piłkarzami Królewskich w tym sezonie są pomocnicy: Isco i Marco Asensio. W Champions League też nie jest kolorowo, chociaż Real w przeciwieństwie do derbowego rywala przynajmniej powinien wyjść z grupy, mimo, że raczej na drugim miejscu, oglądając plecy Tottenhamu, z którym przegrał przed dwoma tygodniami 1:3. Cały czas nie wiadomo, jak z zarządzaniem drużyną w sytuacjach kryzysowych poradzi sobie Zidane. Szkoleniowiec potrafił zmobilizować zespół, gdy trzeba było pokonać  Borussię Dortmund. Teraz czeka go kolejny, trudny test.

– W derbach musimy zagrać na pełnym gazie przez całe 90 minut. Jesteśmy w dobrej formie i doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, co mamy do zrobienia. Nie będę mówił, że wygramy. To będzie gorące widowisko, jak zawsze w przypadku derbów. Gramy na zupełnie nowym dla nas obiekcie. Mam nadzieję, że kibice obejrzą wspaniałe piłkarskie widowisko – przyznał francuski szkoleniowiec Realu.

1 gol w 7 ligowych występach Cristiano Ronaldo to bardzo słaby wynik…Czy poprawi go w derbach Madrytu?

Cała reszta nieistotna

Historia i wszelkie statystyki przemawiają za Realem, który ma zdecydowanie lepszy bilans jeśli chodzi o historię derbowych spotkań, nawet poza Santiago Bernabeu wygrywał częściej niż lokalny rywal. Można przywoływać listę nieobecnych, ponieważ Atletico wystąpi bez Koke i Carrasco, a Królewscy bez Bale’a, Navasa, Kovacicia i Carvajala. Można przywoływać setki mniej lub bardziej pikantnych historii, zahaczyć o temat braterskiego pojedynku Lucasa i Theo Hernandeza czy pisać o wzajemnej niechęci sympatyków obu drużyn. Nie zmienia to faktu, że o godzinie 20,45 to wszystko przestanie być ważne, a liczyć się będzie jedynie to co w nogach i głowach piłkarzy, a na samym końcu to, co w sieci. Niech więc wygra lepszy, a my, cytując Zinedine Zidane’a, czekamy po prostu na wspaniałe piłkarskie widowisko.

*

Stawki LV BET na derby Madrytu

 Atletico  –  Real

1           X            2

3.3      3.4          2.2