Dariusz Mioduski zdradza, za jakiego piłkarza był skłonny zapłacić rekordowo! I za ile odejdzie Karbownik…

Właściciel Legii Warszawa Dariusz Mioduski jest spokojny o to, że zagraniczny transfer Michała Karbownika przebije pod względem wysokości zarobku sprzedaż Radosława Majeckiego do AS Monaco. Przy okazji zdradza, za kogo sam był skłonny zapłacić rekordowo dużo!

Dariusz Mioduski udzielił wywiadu Super Expressowi, w którym precyzuje najbardziej palące kwestie transferowe ostatnich dni i tygodni. Potwierdza to, co mówił już agent Karbownika – Mariusz Piekarski. Pandemia koronawirusa sprawiła, że młody legionista może nie przebić magicznej granicy 10 mln euro z transferu. „Przy sprzyjających okolicznościach, bez kryzysu i gdyby dobrze pokazał się w reprezentacji – o co jestem spokojny – dwucyfrówka byłaby możliwa – mówił niedawno „Piekarz”. W obecnej sytuacji dużo bardziej realną kwotą jest 8 – 9 milionów euro. Lista chętnych jest długa i zacna.

Dariusz Mioduski: o pobicie rekordu jestem spokojny

„Być może nie będzie pobity o tyle, o ile mógłby być, bo zmieniła się sytuacja rynkowa. Jednak o samo pobicie rekordu jestem spokojny” – deklaruje właściciel Legii w rozmowie z Super Expressem. Jednocześnie komentuje doniesienia mówiące o tym, że Rumun Denis Alibec wciąż chciałby grać dla Legii Warszawa. Do momentu zawieszenia rozgrywek, był liderem i najlepszym strzelcem swojej drużyny. Strzelił 11 goli, miał aż 10 asyst, co stanowi statystycznie najlepszy dorobek w jego dotychczasowej karierze. Jednocześnie już zimą był bardzo otwarty na wyjazd do Polski.

Alibec? Zimą byliśmy dogadani

Łukasz Gikiewicz, który dobrze orientuje się w rumuńskich klimatach i sam krótko był piłkarzem Steauy Bukareszt, podsumowuje go krótko: Pan Piłkarz. Za takich jednak się płaci. Mioduski twierdzi, że był skłonny wyłożyć na ten cel rekordowe pieniądze. Ile? Nieoficjalnie, minimum półtora miliona euro. Na tyle Alibec wciąż wyceniany jest przez Rumunów.

Mioduski o Alibecu w Super Expressie:

Zimą byliśmy dogadani, Alibec miał przyjść za Niezgodę. I był zawiedziony, że nie trafił do nas. W grę wchodził nasz rekord transferowy. Ale nie dostał zgody od szefa klubu.

Co się od tamtej pory zmieniło? Wiele. I raczej na niekorzyść Legii. Nawet jeśli dziś właściciel Astry Giurgiu byłby już skłonny przyjąć pieniądze za swojego piłkarza, to wyraźnie pokomplikowało się przy Łazienkowskiej. Mioduski w każdym wywiadzie powtarza, że w czasie pandemii klub praktycznie nie zarabia. Stracił ponad 90 procent przychodów. Dodatkowo, Alibec miał być następcą Jarosława Niezgody, a tym został już Tomas Pekhart. „W tym momencie nie jest to więc dla nas tak bardzo priorytetowe” – puentuje Mioduski.

Najbardziej wpływowi ludzie polskiej piłki. Zaskoczenie. Lewandowski poza podium!

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem