Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.
"Coś drgnęło" - napisał jeden z portali po wygranym meczu Pogoni Szczecin z Lechią Gdańsk. Mało kto się spodziewał, że czerwona latarnia ligi pokona biało-zielonych na ich ziemi, a jednak - stało się. Z racji anormalnych wydarzeń w naszej lidze należy sobie zadać proste pytanie: czy był to tylko jednorazowy wybryk, czy może Portowcy dopiero wskakują na właściwe tory?

„Coś drgnęło” – napisał jeden z portali po wygranym meczu Pogoni Szczecin z Lechią Gdańsk. Mało kto się spodziewał, że czerwona latarnia ligi pokona biało-zielonych na ich ziemi, a jednak – stało się. Z racji anormalnych wydarzeń w naszej lidze należy sobie zadać proste pytanie: czy był to tylko jednorazowy wybryk, czy może Portowcy właśnie wskakują na właściwe tory?

Jedna jaskółka wiosny nie czyni i dalecy jesteśmy od tego, żeby wieszczyć Pogoni powrót do tego, co reprezentowała chociażby przed rokiem, gdy po 30 rozegranych spotkaniach plasowała się w grupie mistrzowskiej. Od tamtego czasu minęły jednak lata świetlne, przez Szczecin przeszedł huragan, potem powódź, na środek murawy spadł meteoryt, a synoptycy zapowiadali wszystkie plagi egipskie. Pogoń długo zawodziła, ale w ostatnich pięciu meczach jakby minimalnie wychodziła na prostą. Co prawda w tym przedziale udawało się wygrać tylko raz, ale minimalne wyjazdowe porażki 0:1 – z Wisłą Kraków i Jagiellonią oraz remisy z Piastem i Zagłębiem powodowały, że pojawiało się w długim i ciemnym tunelu minimalne światełko. Już w konfrontacji z Miedziowymi było blisko zgarnięcia pełnej puli, gdyż gospodarze po trzech kwadransach zdobyli aż trz bramki i prowadzili 3:1. Podział punktów gościom zapewnił znakomity w ostatnich tygodniach Świerczok, ale przekaz i tak był w miarę pozytywny – w końcu zaczyna to jakoś wyglądać.

Jak się przełamywać, to w Gdańsku – ci, co chodzili na mecze Lechii od początku jej występów na nowym stadionie wiedzą, o czym mowa. Gdy szło dobrze, drużyna zaczęła regularnie punktować w trudnych meczach, a piłkarze unosili nieco wyżej czoło, to przyjeżdżała czerwona latarnia ligi, która nagle przełamywała się na niewygodnym terenie i zgarniała pełną pulę. Nie inaczej było kilka dni temu, gdy po raz pierwszy od 19 sierpnia udało się Pogoni zwyciężyć. Wtedy udało się pokonać bezradny zespół Arki, który bez żadnego oporu uległ 0:3 przed własnymi kibicami.

Po tamtym spotkaniu wydawało się, że Pogoń stać na wiele, a drużyna dowodzona przez Macieja Skorżę jest w stanie w lidze sporo namieszać. Guzik prawda. 13 kolejnych spotkań bez zwycięstwa, w tym aż 9 porażek – nie ma się czym chwalić. W międzyczasie afera wewnątrz zespołu, bezsensowne wypowiedzi prezesa, zmiana trenera i libacja na odreagowanie w jednym ze szczecińskich barów – działo się sporo. Te ostatnie wybryki Pogoni jednak, przy kieliszku czystej, najwyraźniej musiały pomóc, bo Portowcy po raz drugi w tym roku przyjechali nad morze i po raz drugi do domu wracali pijąc w pełni zasłużone piwko w geście triumfu.

Arka wygrała cztery z ostatnich pięciu spotka / PressFocus

Tym razem, na ostatniej prostej piłkarskiej jesieni, Pogoń na swoim boisku podejmie  Arkę. Żółto-niebiescy już podczas pierwszego starcia pomiędzy tymi ekipami byli mocni, gdyż nieźle rozpoczęli sezon na ligowych boiskach, zgarnęli Superpuchar Polski i zapisali swoją fajną historię na polu europejskim. To na pewno jest czynnik, który w ekipę dzisiejszych gospodarzy wlewa sporo pozytywnej energii, gdyż wtedy udało się wygrać. Mniej korzystne dla Portowców jest jednak to, że dziś Arka wydaje się jeszcze mocniejsza, a maszyna sterowana przez Leszka Ojrzyńskiego nie myśli o byciu w czołówce, a naprawdę się w niej znajduje. Po 2/3 sezonu zasadniczego Arka plasuje się na 5. miejscu w ligowej tabeli i ma aspirację, by końcówkę 2017 roku jeszcze zaakcentować. Spośród pięciu ostatnich meczów Szwoch i spółka wygrali cztery, w tym w ostatnim spotkaniu pokonali rzutem na taśmę rewelacyjnego beniaminka z Zabrze. Kilka dni wcześniej rozprawili się 3:0 z Koroną w Kielcach.

Jeżeli mielibyśmy kierować się logiką i to na tej podstawie prorokować, kto okaże się lepszy w spotkaniu tych drużyn, to pewnie więcej stoi po stronie Arki, która powinna przyjechać jak po swoje i udanie zakończyć najlepszy w klubowej historii rok. Gdy jednak patrzymy na wszystkie cuda, która oferuje nam w ostatnim czasie nasza liga, to nie wiemy tak naprawdę nic i… to również ma swój urok. Outsider, który był dla wielu osób pośmiewiskiem przez lato, jesień i początek zimy może wygrać z solidnie prosperującą drużyną, która wydaje się, że nie powiedziała jeszcze w tym sezonie ostatniego słowa.

16 grudnia o godzinie 15:30 mecz Pogoń Szczecin – Arka Gdynia.

Zwycięstwo Pogoni: 2,06

Remis: 3,3

Zwycięstwo Arki: 3,6