Czy Liga Europy ma sens?

Puchar Miast Targowych, Puchar Zdobywców Pucharów, Puchar Intertoto, Puchar UEFA. Pamiętacie te rozgrywki? Kilka dekad zmian, ewolucji i rewolucji w futbolu na Starym Kontynencie doprowadziło do utworzenia, w sezonie 2009/2010 Ligi Europejskiej, drugich po Lidze Mistrzów najważniejszych rozgrywek klubowych, w których występują federacje zrzeszone w UEFA. Dziś zaczyna się runda rewanżowa fazy grupowej bieżącej edycji Europa League, a my się zastanawiamy –  czy ta rywalizacja, w takiej właśnie formie co obecnie, ma rację bytu?

 

Kogo to interesuje?

Gdy spojrzymy na dzisiejszy zestaw par, a jest ich aż 24, zastanawiamy się: czy jest tu jakiś szlagier? Czy wśród tej, niemałej przecież liczby spotkań, jest jakieś, które zainteresuje całą Europę, dla których ktoś zarwie nockę za Oceanem, albo zwolni się z pracy w Azji?

Czy takie spotkania jak:

Ludogorets – Braga

Maccabi Tel-Aviv – FC Astana

Partizan – Skenderbeu

FC Steaua Bukareszt – Hapoel Beer Sheva

Pilzno – Lugano

Salzburg – Konyaspor

interesują kogokolwiek więcej, niż kibiców tych właśnie drużyn? W niektórych wypadkach być może wywołują nieco większe emocje w krajach, z których pochodzą te drużyny i…to w zasadzie wszystko. Czyż nie?

Giganci na zesłaniu

Czy w trwającej Lidze Europy występują wielkie firmy? Tak, bo za takie z pewnością należy uznać AC Milan czy Arsenal, które mają swoich wiernych kibiców na całym świecie, czy w dalszej kolejności Everton, Lyon, Lazio bądź Zenit Sankt Petersburg. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że występując w rozgrywkach drugiej kategorii czują się jak na zesłaniu, a jedyne na co liczą, to wygranie całej rywalizacji, która daje prawo startu w Lidze Mistrzów w kolejnym sezonie.

Dla zespołów takich jak AC Milan występy w Lidze Europejskiej to zesłanie…

Sama Europa League to dla największych z największych zbyt małe gratyfikacje finansowe, żeby stały się celem samym w sobie. Taki Arsenal wolałby już pewnie skupić się na rozgrywkach Premiership, a Milan – Serie A, ponieważ tam każde miejsce wyżej w klasyfikacji końcowej gwarantuje więcej pieniędzy. A celem i tak pozostaje Champions League, najbardziej elitarna i najbogatsza. Co ciekawe, na chwilę obecną głównym faworytem do końcowego zwycięstwa w Lidze Europy wydaje się…Atletico Madryt, które lada chwila ostatecznie odpadnie z rywalizacji o szczebel wyżej. Los Colchoneros, mimo, że w tym sezonie na arenie międzynarodowej ewidentnie zawodzą, z miejsca powinni stać się głównym pretendentem do trofeum.

Kogo w Europie interesują mecze Legii Warszawa bądź Sheriffa Tyraspol? Praktycznie nikogo…

Za dużo tego wszystkiego?

48 zespołów w fazie grupowej, 24 awansujące do pucharowej części rywalizacji plus ośmiu spadkowiczów z Ligi Mistrzów. Strasznie dużo tych drużyn, biorących udział w Lidze Europy, a jak wiadomo – ilość rzadko kiedy przechodzi w jakość. Tym większy wstyd, że w rozgrywkach, do których dostały się zespoły z Mołdawii, Kazachstanu czy Albanii brakuje choćby jednego przedstawiciela Ekstraklasy, ale to temat wielokrotnie już wałkowany i nadający się na inne rozważania. Nie trudno jednak ulec wrażeniu, że w Europa League ciekawie robi się dopiero wtedy, gdy dołączają ekipy z Champions League, odpadną już drużyny egzotyczne i przeciętne, a w grze pozostanie tych ośmiu, względnie szesnastu najlepszych, zapewniających spotkania na w miarę zadowalającym poziomie. Wychodzi jednak na to, że 3/4 całych zmagań pozbawionych jest sensu i mało kogo obchodzi. Sito eliminacji i tak najczęściej odsiewa tych, którzy w fazie grupowej znaleźli się przypadkiem, a głównym celem i tak było jedynie uszczknięcie trochę grosza z kasy europejskiej centrali…

Kiedy reforma?

Głośno się o niej co prawda nie mówi, ale prawdopodobnie w UEFA w nie jednej decyzyjnej głowie zaświtała myśl, że w obecnej formule rozgrywki Ligi Europy są po prostu mało atrakcyjnym, a co za tym idzie, mało komercyjnym towarem. Z drugiej strony zarówno światowa jak i europejska centrala stale dążą ku temu, żeby w imprezach rangi mistrzowskiej brało udział coraz więcej drużyn. W zeszłym roku mieliśmy pierwsze, powiększone do 24 zespołów Euro, doczekamy się też Mundialu z 48 uczestnikami. Czy idea ta rozprzestrzeni się także na rozgrywki klubowe? Oby nie. We wszystkim tym zaczyna powoli brakować elitarności, jakości. Jeszcze trochę, a zaczniemy hołdować stwierdzeniu, że „liczy się udział”. A ja zawsze myślałem, że w sporcie trzeba dążyć do tego, żeby być najlepszym…

*

Póki co, jaka Liga Europejska jest, każdy widzi. Ciekawe mecze też się zdarzają, dziś także będzie na czym oko zawiesić, LV BET poleca (wraz ze stawkami):

AEK Ateny 3.15, remis 3.2, AC Milan 2.4

Olympique Lyon 1.41, remis 5, Everton 7.2

Slavia Praga 3.1, remis 3.3, Villareal 2.35

Hertha Berlin 1.91, remis 3.5, Zorya Ługańsk 4.2

Rosenborg Trondheim 3.65 remis 3.55, Zenit Sankt Petersburg 2.03

Lazio Rzym 1.51, remis 4.4, OGC Nice 6.4

 

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Komentarze