Na tytułowe pytanie próbowaliśmy odpowiedzieć już wczoraj i wydaje nam się, że odpowiedź na nie brzmi „tak”. Najlepsza drużyna sezonu zasadniczego meczem z Koroną Kielce zainauguruje rundę finałową rozgrywek Ekstraklasy. I jeśli wygra, wywrze presję na goniących ją zespołach Jagiellonii i Legii, odskakując na cztery punkty.

Najlepszy terminarz finałowej rundy to nagroda za pierwsze miejsce po 30 rozegranych spotkaniach. I biorąc pod uwagę fakt, że na wyjazdach Lech traci co najmniej połowę swojej sportowej jakości, rozegranie spotkań z najgroźniejszymi rywalami właśnie przed własną publiczności powinno stanowić niebagatelny atut. Ale nie tylko to.

Korona bez motywacji

12 zwycięstw, 3 remisy, 0 porażek to bilans spotkań Lecha w Poznaniu w bieżącym sezonie. Koronę we wrześniu Kolejorz pokonał skromnie, bo 1:0, a dziś z pewnością postara się uczynić to bardziej spektakularnie, chociaż najważniejsze będą po prostu trzy punkty.

We wrześniu w Poznaniu Lech pokonał Koronę 1:0 / fot. Cyfrasport

Gospodarze zrobią wszystko, żeby z wysokiego C rozpocząć zmagania grupy mistrzowskiej. Dla nich to spotkanie o życie, o złoto, jeden z siedmiu wielkich finałów. Zupełnie inaczej natomiast podejdą do niego goście, dla których wyżej na liście priorytetów leży z pewnością miejsce w finale Pucharu Polski. To dla podopiecznych Gino Litteriego na tę chwilę najkrótsza droga do europejskich pucharów, więc można podejrzewać, że szkoleniowiec da odpocząć niektórym czołowym zawodnikom. Dla Koroniarzy najważniejszy jest wtorkowy, wyjazdowy, półfinałowy mecz z Arką Gdynia. W pierwszym spotkaniu kielczanie wygrali 2:1 i do Trójmiasta pojadą bronić skromnej zaliczki. Nikt więc w Poznaniu nie będzie umierał za punkty, które prawdopodobnie nic zespołowi nie dadzą. Z drugiej zaś strony – w poprzednim sezonie remis wywalczony w Gdańsku przez złocisto-krwistych w ostatecznym rozrachunku kosztował Lechię miejsca na podium. To jeden z tych zespołów, których nigdy nie należy lekceważyć.

Gytkjaer w gazie

Zbliżają się najważniejsze rozstrzygnięcia tego sezonu, a Lech bez wątpienia ma w swoich szeregach piłkarza, który będzie w stanie wziąć na swoje barki odpowiedzialność za zdobywanie goli. Christian Gytkjaer znajduje się ostatnio w wybornej formie, w 6 kolejkach zdobył 7 bramek, a łącznie ma w tym sezonie na koncie 17 ligowych trafień. To hattrick Duńczyka pomógł Lechowi przełamać swoją wyjazdową niemoc w najważniejszym momencie, bo w Poznaniu powoli tracono już nadzieję, że Kolejorz zdoła jeszcze kiedyś zdobyć komplet punktów na obcym boisku. Zdobył i to nie byle gdzie, bo w Krakowie przy Reymonta nikomu nie gra się łatwo. 27-latek to typowy lis pola karnego i o ile dostanie dobre podanie w szesnastkę, potrafi z niego zrobić użytek. Ostatnio koledzy dogrywali do niego dobre piłki, a on zamieniał je na trafienia.

Duńczyk znajduje się ostatnio w świetnej formie. Kolejorz potrzebuje jego goli, żeby sięgnąć po tytuł / fot. Cyfrasport

Jeśli Gytkjaer utrzyma skuteczność z ostatnich tygodni, to może nie tylko dać Lechowi tytuł, ale i sam pokusić się nawet o koronę króla strzelców. Do Carlitosa traci 4, a do Angulo 3 bramki.

Trener do zwolnienia

Trudno w to uwierzyć, ale Nenad Bjelica jest obecnie najdłużej nieprzerwanie pracującym trenerem Ekstraklasy. Ile razy już zwalniali go kibice, ile razy jego posada miała wisieć na włosku? Rzeczywiście, Lech słabo prezentuje się na wyjazdach, a jeśli wziąć pod uwagę, że to kandydat do mistrzostwa, to wręcz fatalnie. Taki mamy jednak klimat, że nasza liga jest w tym sezonie wyjątkowo wyrównana/słaba (skreślić według uznania), więc Kolejorz, przy całej swojej ułomności w grze w delegacji otwiera tabelę rozgrywek. W tym roku kalendarzowym to najlepiej grająca drużyna w Ekstraklasie, co potwierdza poniższa tabela formy.

Forma klubów Ekstraklasy w 2018 roku /źródło: 90minut.pl

Być może więc ten Bjelica wcale nie jest taki słaby, jak go malują. Warto zauważyć, że chociażby w Warszawie Lech rozegrał bardzo dobre spotkanie, a o porażce zadecydował kontrowersyjny (nie dla nas, ale dla ogółu) rzut karny. Po tamtej porażce były już tylko zwycięstwa, w czterech wygranych meczach poznaniacy wykręcili bilans bramkowy 14:3, a to musi robić wrażenie na rywalach. Podobnie jak styl, w jakim Kolejorz pokonał w ostatniej kolejce Górnika. Był zdecydowanie lepszy, ale gol na 1:1 z rzutu karnego dla zabrzan na kwadrans przed końcem spotkania każdemu mógłby podciąć skrzydła. Nie Bjelicy, który poczynił roszady w składzie i ostatecznie wygrał 3:1… Drużyna prowadzona przez Chorwata szczyt formy osiągnęła w najlepszym możliwym momencie, dokładnie wówczas, gdy Jaga złapała dół. Legia z kolei cały czas gra w kratkę. Jeśli zespół z Poznania w rundzie finałowej będzie prezentował się tak dobrze, jak ostatnio – osiągnie cel.

Klupś z rękawa

Niewykluczone, że losy mistrzostwa już dawno temu zostałyby przesądzone, a Lech ze spokojem czekał na koronację. Trzeba to powiedzieć wprost – poważna kontuzja Macieja Makuszewskiego była ogromną stratą dla drużyny ze stolicy wielkopolski. Skrzydłowy strzelał gole, asystował, napędzał ofensywną grę Kolejorza, jednym słowem znajdował się w życiowej formie. Do chwili zerwania więzadeł w kolanie wydawał się być także nowym wynalazkiem Adama Nawałki dla reprezentacji. Co było potem – wszyscy wiedzą.

MAciej Makuszewski powoli powinien zacząć wracać na boisko, ale Bjelica już znalazł zastępców – 18-letnich skrzydłowych: Klupsia i Jóźwiaka / fot. cyfrasport

Bjelica nie załamał rąk, tylko pracował dalej. Bardzo zaimponował nam ostatnio, w meczu wyjazdowym z Wisłą, kiedy w arcyważnym spotkaniu z Białą Gwiazdą wystawił w wyjściowym składzie nieopierzonego Tymoteusza Klupsia. Skrzydłowy, który dopiero w lutym wkroczył w pełnoletniość zagrał bez kompleksów, biegał po murawie przez pełne 90 minut, miał swój udział przy jednym z trafień Lecha, jednym słowem – okazał się strzałem w dziesiątkę. Tydzień później przeciwko Górnikowi po skrzydłach biegało dwóch 18-latków. Takich Klupsiów, Jóźwiaków, Gumnych, Moderów i Serafinów Chorwat ma w rękawie jeszcze więcej i nie zawaha się ich użyć. W przyszłości pożytek z nich może mieć nie tylko Lech, ale i reprezentacja Polski…

Uważamy, że Lech jest faworytem do mistrzostwa kraju. Tylko od piłkarzy Nenada Bjelicy i niego samego zależeć będzie, czy wykorzystają nadarzającą się szansę. Pierwszy z siedmiu finałów już dziś. Korona wydaje się na początek idealnym rywalem.

*

Stawki LV BET na piątkowe spotkania Ekstraklasy

Lech Poznań – Korona Kielce | Piątek, 13.04.2018 | 20.30
Wygra Lech: 1.33
Remis: 4.95
Wygra Korona: 8.7

Arka Gdynia – Lechia Gdańsk  | Piątek, 13.04.2018 | 18:00
Wygra Arka: 2.45
Remis: 3.2
Wygra Lechia: 2.85

Pełna oferta LV BET na mecze Ekstraklasy po kliknięciu w baner

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem