Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.
Kolejny piłkarz wzmocnił Arkę Gdynia, tym razem mowa o starym-dobrym znajomym wszystkich sympatyków naszej Ekstraklasy. Siergiej Kriwiec od teraz będzie reprezentował barwy zdobywcy Pucharu Polski z poprzedniego sezonu. Gdy do któregoś z zespołów przychodzi gość, który w przeszłości błyszczał na krajowych boiskach, to więcej jak pewne, że będzie się działo. Arka, której wiele osób po

Kolejny piłkarz wzmocnił Arkę Gdynia, tym razem mowa o starym-dobrym znajomym wszystkich sympatyków naszej Ekstraklasy. Siergiej Kriwiec od teraz będzie reprezentował barwy zdobywcy Pucharu Polski z poprzedniego sezonu.

Gdy do któregoś z zespołów przychodzi gość, który w przeszłości błyszczał na krajowych boiskach, to więcej jak pewne, że będzie się działo. Arka, której wiele osób po poprzednim sezonie nie wieszczyło świetlanej przyszłości (odejście między innymi Szwocha i Formelli) zaczęła robić wszystko, by przynajmniej powtórzyć osiągnięcia z poprzedniej kampanii. Cel numer jeden, jakim było utrzymanie w Ekstraklasie, udało się osiągnąć, a zdobycie Pucharu Polski na Stadionie Narodowym i tym samym zakwalifikowanie się do europejskich pucharów pokazało, że żółto-niebiescy są w dobrym momencie budowy klubu. Gdy w pierwszym starciu sezonu 2017/2018 udało się zdobyć Superpuchar Polski pokonując Legię Warszawa przy ulicy Łazienkowskiej, zaczęto poprzedni rok oceniać pozytywnie. Teraz, po 4 zdobytych punktach w dwóch pierwszych meczach ligowych, do Gdyni przychodzi piłkarz z dobrym jak na nasze realia CV.

Siergieja Kriwca przedstawiać nie trzeba, bo to piłkarz, który w 2010 roku został mistrzem Polski w barwach Lecha Poznań. Łącznie w barwach Kolejorza Białorusin rozegrał 88 spotkań, w których zdobył 8 goli i zanotował 14 asyst. Stał się pewnym punktem w ekipie z Wielkopolski i dzięki swoim dobrym występom zapracował sobie na transfer do chińskiego JS Sainty. Lech, który w styczniu 2010 roku zapłacił za piłkarza BATE Borysów 700 tysięcy euro, dwa i pół roku później zarobił na nim 1,6 miliona w europejskiej walucie. Kriwiec nie tylko pomógł sportowo Lechowi, ale i przyczynił się w dużej mierze do poprawy finansów klubu z Wielkopolski.

W Chinach Kriwiec świata nie zwojował i po rozegraniu 21 meczów, strzeleniu 2 goli i zanotowaniu 1 asysty wrócił znowu do BATE Borysów. Tam się odbudował i przez ponad rok wrócił na poziom, który prezentował w czasach świetności w Lechu. Do 12 bramek dołożył aż 17 asyst i był jedną z najjaśniejszych postaci w całej lidze. Dzięki tym liczbom zapracował sobie na transfer do francuskiego Metz, a BATE znowu na nim zarobiło. W 2015 roku Białorusini musieli wyłożyć za niego 350 tysięcy euro, by klubową kasę 12 miesięcy później zasiliły aż 2 miliony. Kriwiec do Francji odszedł jako doświadczony piłkarz w dobrym momencie swojej kariery.

Niestety, we Francji lekko nie było, a dwa sezony spędzone w Metz szybko zweyfikowały umiejętności Białorusina. Kontuzje, problemy z aklimatyzacją, rywalizacja o miejsce w składzie – to powody, dla których Kriwiec nie poradził sobie w ekipie z północy. Mimo że rozegrał aż 39 meczów, to zdobył tylko 2 gole. Asysty, które w BATE były jego znakiem rozpoznawczym, również przestały przychodzić z taką lekkością, jak miało to miejsce w Białorusi. Włodarze klubu z Francji wpadli na pomysł, by Kriwca sprzedać, a zainteresowanie wyraziła Wisła Płock. Nafciarze stwierdzili, że piłkarz o takiej charakterystyce może pomóc im w pierwszym sezonie w Ekstraklasie.

Z tym że Kriwiec zawiódł, choć gdybyśmy spojrzęli tylko na jego liczby (1418 minut, 3 gole, 6 asyst) to pewnie znaleźlibyśmy gorszych środkowych pomocników od niego. Wysoka pensja, którą w Płocku Kriwiec otrzymywał oraz status gwiazdy, zobowiązywał go do zademonstrowania czegoś więcej. Gdybyśmy mieli z ręką na sercu podsumować jego epizod w Wiśle, to nie moglibyśmy powiedzieć o nim zbyt wiele pozytywnego. Oczekiwania były po prostu większe niż w przypadku innych, nowych graczy w drużynie Nafciarzy.

Dziś wiemy na pewno, że przynajmniej przez rok Kriwiec będzie reprezentował barwy Arki Gdynia, z którą związał się z umową do 30 czerwca 2018 roku, ale obie strony zastrzegły sobie, że kontrakt może zostać przedłużony o kolejne 12 miesięcy. Oczekiwania wobec piłkarza są spore, a Leszek Ojrzyński, który kilkukrotnie w wywiadach podkreślał, że jego celem jest wzmocnienie środka pola, w końcu ma to, co chciał – gościa z ostatnim podaniem, strzałem z dystansu, wizją gry i zdrowiem do biegania. To właśnie w tym ostatnim elemencie wielu sceptyków pomysłu ściągnięcia Kriwca do Arki, widzi najwięcej znaków zapytania. Czy gość, który zobaczył kawałek świata, grał w Lidze Mistrzów i zarobił trochę pieniędzy będzie w stanie harować na całym boisku przez pełne 90 minut. Leszek Ojrzyński słynie bowiem z tego, że u niego każdy piłkarz jest równy, a status „gwiazdy” nie obowiązuje nikogo. To trochę – zachowując oczywiście odpowiednie proporcje – taki Diego Simeone, który swój zespół zbudował na przygotowaniu fizycznym, agresji, sile oraz ambicji. Jeżeli Kriwcowi tego zabraknie, to już w przerwie zimowej będzie mógł zastanawiać się, gdzie spędzi sezon 2018/2019. Gdy dostosuje się do panujących w Gdyni reguł, prawdopodobnie znowu zostanie gwiazdą ligi, która wnosi na krajowe podwórko jakość oraz finezję, której próżno szukać wśród naszych rodzimych piłkarzy.

Tak się to wszystko dziwnie ułożyło, że pierwszym ligowym spotkaniem Krivca w barwach Arki może być… potyczka z Wisłą Płock. Na te spotkanie oraz rywalizację w ramach eliminacji do Ligi Europy przeciwko FC Midtjylland LV BET przygotował specjalne kursy. Pełna oferta znajduje się TUTAJ.

 

Jakub Borowicz