Borek odchodzi z Polsatu? Wreszcie zabrał głos! „Pierwsze dni były trudne, nerwowe…”

"Trochę inaczej się umawialiśmy z naszym szefem. Razem z Tomkiem Smokowskim uzyskaliśmy zgodę na funkcjonowanie w Kanale Sportowym. Kilkanaście dni później zostaliśmy wezwani na spotkanie i usłyszeliśmy "nie, bo nie". To są za poważne, za drogie rzeczy, żeby się bawić w ten sposób" - powiedział na antenie Weszlo FM Mateusz Borek, dziennikarz i komentator, po raz pierwszy szerzej komentując swoje ewentualne rozstanie z telewizją Polsat.

To prawdziwa rewolucja na sportowym rynku dziennikarskim i telewizyjnym. Z końcem stycznia rozstanie z Polsat Sport ogłosił jeden z najbardziej kojarzonych ze stacją reporterów – Roman Kołtoń. „RoKo” nadal będzie pojawiał się w transmisjach Polsatu, natomiast zawodowo przechodzi na swoje. Definitywny koniec ogłosił też Tomasz Smokowski, przyznając, że „stara się iść swoją drogą, inaczej się umawiali z pracodawcą, wodospadów łez nikt za sobą wylewać nie będzie”.

W efekcie, wtorkowe i środowe transmisje z Ligi Mistrzów obsługiwał w Polsacie znacznie osłabiony skład komentatorów: Bożydar Iwanow, Marcin Feddek, Cezary Kowalski oraz Tomasz Włodarczyk.

Nie da się ukryć, że największe emocje wywołuje pytanie: czy z Polsatu odchodzi także Mateusz Borek? Komentator od dwóch miesięcy przebywa na urlopie w Tajlandii i do tej pory jedynie zdawkowo komentował rozwój wypadków.

Mateusz Borek na antenie Weszlo FM:

„Pierwsze dni na pewno były dla mnie trudne, nerwowe. Mnóstwo myśli przewijało się przez głowę. Później porozmawiałem z moim ojcem, który jest człowiekiem doświadczonym i mądrym, i powiedział, że jeżeli mam komfort finansowy, powinienem robić rzeczy, które dają mi satysfakcję”.

Nie jest tajemnicą, że z końcem lutego w sieci ruszy Kanał Sportowy, będący głównym powodem tej personalnej zawieruchy. Projekt medialny, którego twórcami – obok Smokowskiego i Borka – są Michał Pol i Krzysztof Stanowski, wywołał spore niezadowolenie w Polsacie. Choć początkowo obaj dziennikarze otrzymali zgodę na budowę nowej platformy, w połowie grudnia nagle usłyszeli zdanie dokładnie przeciwne. Zakomunikowano im, że telewizji jednak nie jest z tym po drodze.

Borek nie przesądza, że oznacza to jego rozstanie ze stacją. 1 marca wraca z Tajlandii. Jest umówiony na spotkanie z prezesem – i do czasu tej rozmowy wstrzymuje się z jakimikolwiek ogłoszeniami.

Mateusz Borek dla Weszlo FM:

„(…) Jestem już człowiekiem doświadczonym i chcę pracować w miejscach, gdzie ktoś mnie chce i mnie ceni, z całym inwentarzem, który wnoszę. Jeśli zaczynam czuć truciznę albo brak akceptacji, albo ludzie, którym ufałem, mnie zawodzą, to się nad pewnymi rzeczami zastanawiam (….) Nie jestem uzależniony od telewizji. Mogę sobie wyobrazić życie bez telewizji czy duży turniej beze mnie w roli komentatora. Mamy się spotkać z prezesem Polsatu po moim powrocie. Znamy się od lat. Jest w pierwszej kolejności moim dobrym kumplem, spędziliśmy razem wiele czasu. Jeśli zaprosił mnie na rozmowę to powinienem go wysłuchać”.

 

Z wypowiedzi Borka przebija z jednej strony rozczarowanie, z drugiej – spokój, że sobie poradzi. Jak widać, na ogłoszenie ostatecznych decyzji przyjdzie jeszcze czas. Jedno co pewne, to że Borek nie wycofuje się z idei pod szyldem „Kanał Sportowy”, w którą wraz z pozostałą trójką zainwestował już znaczne środki i wierzy, że projekt mocno namiesza.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem