Czego wszyscy najbardziej mogą zazdrościć Lewandowskiemu?

Wczoraj swój koncert w meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów dał Cristiano Ronaldo, dziś oczy całego piłkarskiego świata zwrócone będą w kierunku Roberta Lewandowskiego, który swoimi bramkami ma przeprowadzić Bayern za rączkę do ćwierćfinału. Czy mu się to uda?

Jest w bardzo dobrej formie, choć polscy kibice w pewnej części mogą tego nie dostrzegać, bo do goli Lewandowskiego po prostu się przyzwyczaili. „Robert strzelał, strzela i będzie strzelał”, myśli wielu z nas, nie do końca doceniając niebywałą regularność i bicie kolejnych rekordów. Ostatnio został najskuteczniejszym obcokrajowcem w historii Bundesligi, ale w lidze naszych zachodnich sąsiadów osiągnął już wszystko.

Celem numer jeden w piłce klubowej niezmiennie pozostaje Liga Mistrzów. Lewandowski chce się w niej piąć w górę zarówno indywidualnie, jak i drużynowo.

Wyeliminowanie Liverpoolu przybliży go do dotychczas nieosiągalnego, czyli sięgnięcia po trofeum Champions League. Najbliżej był kilka lat temu, gdy cztery bramki załadował Realowi Madryt w półfinale, a w finale na Wembley minimalnie lepszy od jego Borussii Dortmund okazał się obecny pracodawca byłego napastnika Lecha Poznań, Bayern Monachium.

„Nie możesz ich pokonać – dołącz do nich”. Zgodnie z tą maksymą Lewandowski przeniósł się do stolicy Bawarii, ale do tej pory barierą nie do przejścia okazywał się przedostatni szczebel na drabinie zakończonej „pucharem z wielkimi uszami”. Do finału ponownie dojść się nie udało, a i teraz nie będzie to zadanie łatwe. Przyjeżdża Liverpool, będący co prawda pod formą, ale wciąż bardzo groźny. Przy zdobytej przez The Reds bramce trzeba będzie z piłkarzami Kloppa wygrać, bramkowy remis premiuje gości.

Lewandowski spotka się z byłym szkoleniowcem, który – jak przyznał dziś polski napastnik w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” – w pewnym momencie był dla niego jak drugi ojciec. Przypomniała nam się opinia śp. Pawła Zarzecznego, który właśnie trenerów RL9 uważał za źródło jego sukcesu. Nawet jeśli do końca poważnie…

„Lewandowskiemu jednego można pozazdrościć. Nauczycieli! Popatrzcie tylko po kolei, eureka: Wójcik, Smuda, Klopp, Guardiola! Od dwóch pierwszych nauczył się czego nie robić, od trzeciego pracy, a czwartemu chciałby zaimponować i go prześcignąć, co zresztą więcej niż pewne. Pamiętajcie, bez świetnych nauczycieli nie nauczycie się niczego” – Paweł Zarzeczny

Teraz, pod wodzą Niko Kovaca, jako 30-letni piłkarz nauczyć się zbyt wiele już nie może. Szkoleniowiec Bayernu dał jednak polskiemu napastnikowi solidnego kopa motywacyjnego w postaci opaski kapitańskiej, którą już w bawarskiej drużynie Lewy nosił. Jest wicekapitanem, sam mówi, że wziął też większą odpowiedzialność za zespół. Czas to pokazać w najważniejszych meczach – właśnie takich, jak ten z Liverpoolem.

Wygra Bayern – kurs LV BET: 2.13
Remis: 3.45
Wygra Liverpool: 3.45

Bayern awansuje: 1.85
Liverpool awansuje: 1.85