Najważniejszy mecz w sezonie. O coś więcej niż punkty, podium, TOP4. Wszystko schodzi na bok, bo kwestia tabeli i tak rozstrzygnie się w pozostałych 36 ligowych spotkaniach. W tych meczach znaczenie ma tylko zwycięstwo i spojrzenie z góry na kibica w sektorze rywali na trybunach. Którzy kibice będą mogli to zrobić w spotkaniu Tottenhamu z Arsenalem w Derbach Północnego Londynu? Większe prawdopodobieństwo od dywagacji będzie miał rzut monetą.

Obie drużyny są jedną, wielką niewiadomą. Możemy oczywiście przyjąć utarte opinie sprzed miesiąca czy dwóch, że Arsenal zawodzi i cieniuje, a Tottenham to jego wersja sprzed dziesięciu lat – czekająca na nowy stadion, grająca z polotem, werwą i rozmachem drużyna. Premier League ma jednak nie tylko wysokie tempo spotkań, ale także zmian formy poszczególnych zespołów. Powielanie przez ekspertów startych opinii to pociągnięcie za spust pistoletu i strzał w kierunku stóp.

O Arsenalu można było powiedzieć wiele złego i nie były to opinie przesadzone. WengerOut? Obecny nawet na konkursie skoków narciarskich w Zakopanem transparent to nie jednorazowy wybryk – takich kibice Kanonierów widzieli już mnóstwo i niemal każdy z nich choć raz wypowiedział te dwa słowa przynajmniej w myślach. Wielu ma dość ciągłej stagnacji (albo regresu, bo w tym sezonie po raz pierwszy zabrakło ich w Lidze Mistrzów), tłumaczeń, coraz to nowych alibi.


W ostatnich dniach okienka transferowego mocno zaskoczył, choć przecież ten rynek nigdy nie był jego najmocniejszą stroną. Albo inaczej: nie mógł być jego atutem, bo nad sobą nie miał człowieka o ciemnej karnacji i pierdyliardem petrodolarów na koncie, a księgową, która w ostatnich latach ogarniała spłatę kredytu za nowy, zbudowany za pieniądze klubu piękny stadion.

„W pamięci mam zawsze ogromną pasję i stan emocjonalny towarzyszące mi przed meczem. Kiedy tutaj przybyłem, przez wiele lat pracowałem z Patem Ricem, więc szybko zrozumiałem, na czym to wszystko polega. Te spotkania mają zawsze szczególny ładunek emocjonalny. Zawodnicy doskonale o tym wiedzą, ponieważ mamy wielu piłkarzy, którzy są tutaj od lat. Dobrą rzeczą w sporcie jest to, że musisz znaleźć odpowiednią równowagę między racjonalnością a emocjami. Z jednej strony musisz być naładowany emocjami, ponieważ w tak ważnym meczu potrzebujesz mnóstwa energii, zaś z drugiej, kiedy jesteś na murawie, musisz być spokojny, skoncentrowany, by podejmować właściwe decyzje. Dlatego nie możesz pozwolić sobie na to, by emocje przejęły kontrolę” – Arsene Wenger.

Trzeba francuskiemu szkoleniowcowi jednak przyznać, że wybrnął z tej sytuacji mistrzowsko. Było żenująco – kontrakty latem kończyły się Alexisowi Sanchezowi i Mesutowi Oezilowi. Nic nie wskazywało ani na to, że kogoś na tym poziomie uda się pozyskać, ani że tę dwójkę będzie można zatrzymać. Wenger zrobił majstersztyk – wymienił Sancheza, który już teraz mógł podpisać z kimś kontrakt i latem odejść za darmo, na pozyskanego niedawno za ponad 40 milionów euro Henricha Mchitarjana. Jak w reklamach niektórych banków: „bez zbędnych kosztów!”.

Ponadto rewoltę, jakkolwiek żenującą, zrobił w Borussii Dortmund Pierre-Emerick Aubameyang. Pozostawił po sobie spaloną ziemię i mnóstwo niesmaku, ale z perspektywy Wengera: udało się pozyskać genialnego napastnika. Małego człowieka, ale wielkiego piłkarza. Piekielnie szybkiego, mającego niebywały gaz i dość dużą skuteczność. Skrojonego idealnie na Premier League.

Spojrzymy na dwa ostatnie mecze wyjazdowe Arsenalu (Bournemouth 1:2 i Swansea 1:3), a na usta ciśnie się tylko jedno słowo: dramat. Pytanie, czy wraz z przybyciem Mchitarjana i Aubameyanga, a także podpisaniem nowego kontraktu Oezila nie nastała na Emirates nowa era? Twardy reset, nowa fala entuzjazmu. Na tej fali pochłonęli Everton (5:1) w ostatniej kolejce, a błyszczeli właśnie ci piłkarze. Auba strzelił bramkę, a Mchitarjan zaliczył aż trzy asysty.

„Mam świadomość tego, że każdy z moich podopiecznych jest dostępny. To naprawdę pozytywne informacje. Z drugiej strony wybór wyjściowej jedenastki na następne spotkanie będzie ciężki. Lucas Moura? Myślę, że będzie gotowy. Jest w dobrej dyspozycji i ciężko pracuje na swoją pozycję w zespole” – Mauricio Pochettino.

Co na to Tottenham? W odpowiedzi na transfery Arsenalu swój przeprowadził umiarkowanie cicho, nie ściągnął gwiazdy z najwyższej półki, ale śmiało to nazwisko można nazwać potencjalną wielką gwiazdą Premier League. Lucas Moura nie przebił się w Paris Saint-Germain, ale konkurencja w postaci Neymara i Mbappe kupionych za 400 milionów euro pozbawiła go złudzeń. W północnym Londynie nie spadnie na niego ogromna presja, a przecież to piłkarz o nieprawdopodobnych umiejętnościach technicznych, który ma wiele zalet bardzo przydatnych w angielskiej lidze.


Poza tym, wielu wzmocnień Spurs nie potrzebowali. Mauricio Pochettino zmontował bardzo ciekawą ekipę. Nie ma na świecie lepszego strzelca od Harry’ego Kane’a (najwięcej bramek w 2017 roku), ma bardzo ciekawych rozgrywających w postaci Dele Alliego i Christiana Eriksena, a najbardziej niedocenianym środkowym pomocnikiem świata jest ten, który ich ubezpiecza z tyłu i pomaga w ataku, czyli Moussa Dembele. Bardzo silny na nogach, świetny odbiór, wysoka celność podań, zmysł do gry kombinacyjnej. Tyleż świetny, co niezauważalny. Zwróćcie uwagę na tego zawodnika w dzisiejszym spotkaniu.

Problemem może być obrona Kogutów, ale to samo można powiedzieć o Arsenalu, w którym Petr Cech doznał urazu w ostatniej kolejce i będzie pauzował. Co to oznacza? Dużo emocji i jeszcze więcej bramek. Świetne ofensywy kontra nieco słabsze defensywy to coś, co futbolowe tygryski lubią najbardziej. Byłoby jeszcze ciekawiej, gdyby Wenger zaryzykował i wypuścił do boju nowe ustawienie z dwoma strzelbami: nie tylko Aubameyangiem, ale i Alexandrem Lacazettem. Nawet, jeśli zabraknie odwagi jemu, oby nie brakowało jej w tych Derbach Północnego Londynu piłkarzom obu drużyn. Stawiamy na solidny over.

10 lutego 2018 r. | godzina 13:30 | Tottenham Hotspur vs. Arsenal FC

Wygra Tottenham: 1.99
Remis: 3.75
Wygra Arsenal: 3.6
Typ ŁączyNasPasja.pl: Powyżej 3.5 goli – kurs: 2.18

 

 

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem