Coraz lepsza drużyna Rockets. Czy to już ekipa na mistrzostwo?

Po kilku sezonach dominacji w swoich konferencjach Golden State Warriors oraz Cleveland Cavaliers, teraz mamy chyba największą szansę, by którejś z tych drużyn zabrakło w Finałach NBA. Podczas, gdy Cavaliers na drodze do czwartego kolejnego pojedynku o mistrzostwo ligi będą musieli pokonać w playoffach prawdopodobnie i Toronto Raptors i Boston Celtics, broniący tytułu Wojownicy również staną przed największym do tej pory wyzwaniem.

Houston Rockets wzmocnili się przed sezonem, dodając do składu nie tylko Chrisa Paula, ale także P.J.’a Tuckera oraz Luka Mbah a Moute, którzy pomogli im wydatnie wzmocnić swoją defensywę, nie zmniejszając ich siły ognia zza łuku. Dodatkowo Clint Capela stał się jednym z najbardziej wszechstronnych środkowych w lidze i dziś jest już kandydatem do otrzymania solidnego kontraktu tego lata. Rakiety są najsilniejszym rywalem, z jakim przyszło walczyć Warriors i bardzo możliwe, że w playoffach będą jeszcze silniejsi.

Jeszcze przed All-Star Weekendem, do zespołu Rakiet dołączył zwolniony z Sacramento Kings Joe Johnson. Jest on kolejnym wzmocnieniem ataku Houston i choć jego styl gry nie do końca pasuje do systemu gry Mike’a D’Antoniego, to w pierwszym meczu w barwach nowego klubu pokazał, że może dostosować swoją grę dla dobra drużyny. Tak samo, jak zrobił to Chris Paul, który lubuje się w kontrolowaniu tempa gry, a w Rockets natychmiast dostosował się do szybkiej ofensywy Houston. Wszyscy zjednoczeni są w jednym celu – pokonać Golden State Warriors.

Choć Rockets wygrali 2 z 3 spotkań przeciwko Warriors, to w żadnym z tych meczów obie ekipy nie były w pełnych składach. Trudno jest więc oceniać rzetelnie te spotkania. Jest jednak pewne, że Rockets są dużo lepiej przygotowani na starcie z supeteamem Wojowników niż przed rokiem, gdy niespodziewanie nie dotarli nawet do Finałów Konferencji, przegrywając niespodziewanie w szóstym meczu z pozbawionymi Kawhi’a Leonarda San Antonio Spurs.

Dokładnie każde letnie wzmocnienie było robione z myślą o pojedynku z Warriors i przede wszystkim z ich najsilniejszymi, niskimi ustawieniami. Z Tuckerem, czy Mbah a Moute, Rockets mogą pozwolić sobie na grę bez środkowego (choć Capela jest w tym sezonie na tyle dobry w defensywie, że równie dobrze to on mógłby w nich grać), wystawiając na parkiet Paula, Hardena oraz trzech dobrych w obronie skrzydłowych, którzy potrafią także trafić za 3 punkty. Mogą też grać Paulem lub Hardenem przez pełne 48 minut, dzięki czemu nie mają już takich problemów z lineupami rezerwowymi.

To jednak w grze rezerwowych będzie prawdopodobnie największa dysproporcja pomiędzy mistrzami a pretendentami. Tym bardziej, jeśli Warriors wzmocnią jeszcze swój skład którymś ze zwolnionych w niedalekiej przyszłości graczy, a bardzo prawdopodobne, że tak właśnie się stanie. Dodatkowo, kontuzjowany jest obecnie Jordan Bell, który z miejsca stał się ważną częścią rotacji Steve’a Kerra.

Rockets pokazali już jednak, że potrafią dominować spotkania w podobnym stylu do Warriors, głównie swoją siłą ofensywną. Zdobywali do All-Star Game 113,2 punktu na 100 posiadań, co jest wynikiem gorszym o zaledwie 0,5 punktu gorszym od liderujących w tym ofensywnym wskaźniku graczy z Kalifornii. Ich strzelby mogą odpalić absolutnie w każdym momencie, a kiedy kilka z nich odpali w jednym momencie – przegrywasz.

Rockets nie są jeszcze w mojej opinii na poziomie Golden State Warriors i absolutnie nie będą faworytem w starciu z nimi, jeśli ci będą cieszyć się w playoffach pełnym zdrowiem i będą krążyć od zwycięstwa do zwycięstwa. Daryl Morey, Mike D’Antoni i reszta organizacji z Houston odwaliła jednak kawał dobrej roboty, by stać się drugą najlepszą drużyną w NBA i teraz kolejny krok może być już tylko jeden. Mistrzostwo ligi.

Pełna oferta LV BET na spotkania NBA po kliknięciu w baner.

Paweł Mocek, NBA Labs

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem