Co za walka, co za emocje, co za mecz! Polscy koszykarze bohaterami!

Nieprawdopodobną dawkę emocji zafundowali nam polscy koszykarze na mistrzostwach świata! Biało-czerwoni toczyli wyrównany bój z gospodarzami turnieju, Chińczykami. Co najważniejsze: zwycięski! 

Jeśli ktoś zastanawiał się, czy zacząć oglądać koszykarskie mistrzostwa świata w Chinach i czy ściskać kciuki za reprezentację Polski – spotkanie z gospodarzami turnieju powinno rozwiać wszelkie wątpliwości. Biało-czerwone orły, niczym na siatkarskim mundialu w 2005 roku czy kilka lat później polscy szczypiorniści, znów dali wiele radości. Do medalu, jak w wymienionych wyżej przypadkach, jeszcze daleko.

Zwycięstwo Polski z Chinami, po ponad 40 latach nieobecności na MŚ w koszykówce, można jednak śmiało wymieniać wśród tych historycznych.

Polska wykonała nieprawdopodobną pracę i przede wszystkim utarli nosa wszystkim, którzy w nich zwątpili. Wśród nich choćby Marcin Gortat, który nie pojechał na ten turniej z powodu zakończenia kariery reprezentacyjnej. Wciąż jednak czynny koszykarz NBA powiedział przed turniejem, że w zwycięstwo z gospodarzami nie wierzy.

– Chiny? Nie wierzę, że przy pełnej sali w Pekinie wygramy z gospodarzami. Nie sądzę, żeby oni u siebie robili mistrzostwa świata, po to, żeby przegrać w Pekinie z Polską, której na tej rangi imprezie nie było od pół wieku. Nie powinniśmy zaklinać rzeczywistości, tylko się pogodzić z takim obrotem sprawy – powiedział dla sportowychfaktów.wp.pl Marcin Gortat.

Polacy utarli nosa Gortatowi, Chińczykom i skandalicznie sędziującym arbitrom tego spotkania. Wygrali po thrillerze i awansowali do najlepszej szesnastki mistrzostw.

Różnica oczywiście jest taka, że Gortat – w przeciwieństwie do Chińczyków i po rozstrzygnięciu niektórych sytuacji można z przymrużeniem oka powiedzieć, że również sędziów – z sukcesu reprezentacji Polski się cieszy. Choć próbował bronić swych słów: – Cieszę się z wygranej ale Chiny nam ten mecz oddały !! Bez kitu od 5min Chiny nie umieją wznowić akcji z autu!!!😅😅 na takim turnieju jest to niedopuszczalne – napisał na Twitterze MG13 (pis. oryg.). – To jest o wiele lepsze zwyciestwo niż z Wenezuela!! Brawo dla chlopakow !!! – dodał.

Cieszymy się, bo nie byliśmy faworytami. Bo byliśmy właściwie skazywani na pożarcie. Bo zobaczyliśmy kawał charakteru, woli walki, ambicji, zaangażowania, no i co tu dużo mówić: jaj. Zdobywanie punktów w niektórych bardzo newralgicznych momentach wymagało odwagi i wielkich cojones. Charakteru wymagało też zagryzienie zębów i wytrzymanie w spokoju fatalnych decyzji sędziów. Tych było wiele…

Na szczęście wytrzymali ciśnienie. Wygrali z sędziami, wygrali z chińskimi kibicami i koszykarzami, którzy byli gospodarzem i wielkim faworytem, któremu ściany pomagały nawet w skandalicznych okolicznościach. Mnogość bezczelnych błędów (pomimo wideo-powtórek!) przypominała piłkarski mundial w Korei Południowej i Japonii, gdzie na oczach całego świata jeden sędziowski skandal pogadał następny. O nich nie będzie mówiło się tak wiele, bo ostatecznie nasi biało-czerwoni zwyciężyli.

Wygrali dzięki niesamowitemu Mateuszowi Ponitce, który wyłuskał najważniejszą piłkę meczu i pomimo błędów z rzutów wolnych, punktował niesamowicie. 25 punktów, dziewięć zbiórek, trzy asysty, cztery bloki, kluczowe „osobiste” na wagę dogrywki. Wygrali, chociaż w pierwszej kwarcie zostali zaskoczeni rzutami za trzy. Zmiażdżyli jednak rywali w drugiej i nie poddawali się do ostatnich sekund meczu i dogrywki. Wygrali pomimo przeciwności losu – z wielkim serduchem i umiejętnościami, które zapiszą ich w historii polskiej koszykówki. Szacunek, panowie! Dziękujemy!

https://twitter.com/sport_tvppl/status/1168533893772976129

Bonus do 1500PLN na start
Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.