Ciszej jedziesz, dalej zajedziesz, Jago

Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że zawartym w tytule rosyjskim przysłowiem kieruje się w tym sezonie Ireneusz Mamrot, jego podopieczni oraz cała Jagiellonia Białystok. Z zespołów czołówki tabeli Ekstraklasy o, jak by nie było, wicemistrzu Polski mówi się stosunkowo najmniej, tymczasem na Podlasiu robią swoje nie oglądając się na resztę stawki. A przy odrobinie szczęścia Jaga ma szanse rok 2017 zakończyć jako lider rozgrywek!

 

Jest życie po Probierzu

Wydawało się, że kiedy Białystok opuścił Michał Probierz, klub powróci „do szeregu”, czyli stanie się ligowym średniakiem, walczącym co najwyżej o górną połówkę tabeli i udział w rozgrywkach grupy mistrzowskiej. Drużynę wicemistrza kraju przejął Ireneusz Mamrot, czyli szkoleniowiec, który ponad 6 sezonów przepracował w Chrobrym Głogów, awansując z nim z III do I ligi. W polskich warunkach, gdzie trenerzy zwalniani są na lewo i prawo, historia niesamowita, bez precedensu wręcz. Obawiano się jednak, że Mamrot, bez doświadczenia na najwyższym poziomie rozgrywek, nie zdoła wejść w buty poprzednika.

Trener Jagiellonii Ireneusz Mamrot jak na razie legitymuje się więcej niż przyzwoitym bilansem na poziomie Ekstraklasy / fot. Cyfrasport

Początki były jednak całkiem obiecujące, Jagiellonia po 3 kolejkach ligowych z kompletem zwycięstw otwierała ligową tabelę i mimo przedwczesnego odpadnięcia z eliminacji do Ligi Europy z FK Gabalą, nie robiono z tego powodu tragedii. Dodatkowo drużyna straciła jednego ze swoich liderów, ponieważ Jacek Góralski odszedł do bułgarskiego Łudogorca. Kolejnym zimnym prysznicem była porażka 1:3 z Sandecją Nowy Sącz przed własną publicznością w czwartek serii gier. Od tego momentu zespół zaczął grać w kratkę, przeplatać dobre mecze słabymi. Przytrafiały się nieoczekiwane porażki, jak chociażby domowe 0:1 z Piastem, ale także cenne zwycięstwa, jak chociażby z Legią u siebie. Po 13. kolejce białostoczanie spadli na siódme, najniższe w tym sezonie miejsce w ligowej tabeli. Dziś, niespełna 2 miesiące później ponownie mają szansę, chociażby na jeden dzień, zasiąść na fotelu lidera.

Najlepsza ekipa wyjazdowa

Pięć zwycięstw, 3 remisy i tylko 2 porażki to na tę chwilę wyjazdowy bilans Jagielloni w bieżących rozgrywkach. To najlepszy wynik w całej Ekstraklasie i to głównie dzięki świetnej postawie w delegacji zespół Ireneusza Mamrota tak wysoko stoi w tabeli. Co prawda drużynie z Białegostoku zdarzały się przykre wpadki, jak chociażby 1:4 w Gdyni czy 1:3 w Zabrzu, jednak biorąc pod uwagę, że zespół tą samą liczbę punktów zdobył u siebie i na wyjeździe, należy jego postawę na obcych stadionach docenić. Dlatego raczej nikt nie zamierza rozpaczać, że piłkarską jesień Jaga kończyć będzie we Wrocławiu, grając z będącym w dołku Śląskiem, który po tym meczu pożegna się z trenerem Janem Urbanem. Kiedy, jak nie teraz, po serii trzech zwycięstw z rzędu, po rozgromieniu Korony 5:1? Rywal też wydaje się być idealny, żeby zwycięstwem pożegnać się z 2017 rokiem, wskoczyć na pierwsze miejsce w klasyfikacji rozgrywek Ekstraklasy, a potem spokojnie nasłuchiwać wieści płynących z Warszawy i Zabrza. A jeśli się nie uda? Trudno, Jagiellonia pokazuje, że dobrze czuje się atakując z drugiego szeregu, nie będąc na świeczniku, wówczas, gdy oczekiwania nie są zbyt wysokie. Czyli…cicho jedziesz, dalej zajedziesz…

W ostatnich meczach Jagiellonia pokazała zwyżkę formy, czego udokumentowaniem było zwycięstwo 5:1 nad Koroną / fot. PressFocus

Wschodni zaciąg

Kto w bieżących rozgrywkach decyduje o wynikach białostoczan? Tutaj trudno o jednoznaczną odpowiedź, ponieważ drużynie brakuje jednego lidera, który ciągnąłby za uszy pozostałych kolegów. Jest natomiast kolektyw. Chociaż nie można nie wyróżnić skrzydłowego, Litwina Arvydasa Novikovasa, który we wszystkich rozgrywkach zaliczył już 6 trafień i 7 asyst, wciąż pewnym punktem zespołu jest jego rodak Fedor Cernych, który ostatnio może mniej strzela (4 gole), ale za to notuje więcej ostatnich podań (8). W drugiej linii po odejściu Jacka Góralskiego liderem jest Ukrainiec Taras Romanchuk, swoje robią także powołany ostatnio do pierwszej reprezentacji Polski Przemysław Frankowski, czy chociażby notujący ostatnio zwyżkę formy Łukasz Sekulski. Poza pojedynczymi wpadkami, trudno mieć też pretensje do formacji obronnej, która spisuje się co najmniej przyzwoicie. Na pewno więcej spodziewano się po Cillianie Sheridanie, który w pewnym momencie sezonu strzelecko zaciął się na dobre. No i Martin Pospisil z pewnością nie zdołał wypełnić luki po Konstantinie Vassiljevie. Jeśli w zimowej przerwie działacze zdołają uzupełnić luki w zespole na kilku newralgicznych pozycjach, Jaga ponownie może powalczyć o medale. W tak słabej Ekstraklasie solidność jest przeogromną cnotą, której białostoczanom z pewnością odmówić nie można. Ciszej jedziesz, dalej zajedziesz…

*

Stawki LV BET na piątkowe mecze Ekstraklasy:

Korona Kielce – Piast Gliwice

Zwycięstwo Korony – 1.82

Remis – 3.65

Zwycięstwo Piasta – 4.05

 

Śląsk Wrocław – Jagiellonia Białystok

Zwycięstwo Śląska – 2.85

Remis – 3.25

Zwycięstwo Jagiellonii – 2.4

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Komentarze