Chory plan UEFA na Euro 2020. Grupa A to przekleństwo!

Baku - Rzym - Amsterdam - Baku - Londyn: w taki oto sposób może ułożyć się ścieżka którejś z reprezentacji do półfinału mistrzostw Europy 2020. Na usta cisną się proste pytania: kogo na to stać? Kto to jest w stanie wytrzymać fizycznie? I gdzie są granice, których nie będą w stanie już przesunąć działacze UEFA? Zanosi się na mistrzostwa Europy w podróżach.

Od kiedy europejska federacja ogłosiła, że przyszłoroczne mistrzostwa odbędą się niestandardowo – nie w jednym, dwóch krajach, lecz na stadionach rozsianych po całej Europie plus w Baku, było wiadomo, że zanosi się na turniej inny niż wszystkie. Wymagający dla kibica, którego nie będzie się dało poczuć w pełni, w całej rozciągłości, przyjeżdżając w jedno konkretne miejsce rozgrywania imprezy. Turniej trudny logistycznie, kosztowny, wymagający wielu podróży.

Te same albo i większe logistyczne problemy dotkną też samych uczestników imprezy, a plan rozgrywania spotkań opublikowany właśnie na Twitterze przez Zbigniewa Bońka uświadamia je w pełni.

Największe niedogodności spotkają zespoły, których mecze grupowe będą rozgrywać się w Baku. Logistycznie, trzeba powiedzieć wprost, będzie to zupełna katorga. Fruwanie w oparach absurdu. Jedna z drużyn na przestrzeni kilku dni rozegra w Baku dwa spotkania fazy grupowej, a w międzyczasie na jeszcze jeden mecz będzie musiała polecieć z Azerbejdżanu do Rzymu. Gdy wyjdzie z grupy, 1/16 finału zagra w Amsterdamie albo w Londynie, a na ćwierćfinał… wróci do Baku. Zakładając, że przejdzie do 1/2 finału, jeszcze raz będzie musiała się przemieścić do Anglii. Łatwo policzyć, że przy każdym transferze pomiędzy Europą Środkową a Azerbejdżanem, wspomniana drużyna straci pół dnia na zmianę miejsca pobytu. I to przy idealnie dopiętej organizacji!

Niewesoło wygląda również układ dla grupy B, dzielony pomiędzy Kopenhagę oraz St. Petersburg, zwłaszcza, gdy po zakończeniu fazy grupowej będzie się trzeba przemieścić z Rosji daleko na Zachód. Widzimy sporą różnicę pomiędzy ulokowaniem się w centrum Europy i rozegraniem całej fazy grupowej w Monachium i Budapeszcie, a krążeniem po świecie z miejsca na miejsce. Niestety, zestaw par miast – gospodarzy został przez UEFA rozlosowany.

Grupa A: Rzym – Baku
Grupa B: St. Petersburg – Kopenhaga
Grupa C: Amsterdam – Bukareszt
Grupa D: Londyn – Glasgow
Grupa E: Bilbao – Dublin
Grupa F: Monachium – Budapeszt

Nie chcąc być złym prorokiem, spodziewamy się, że po losowaniu grup finałowych w środowisku rozgorzeje gigantyczna dyskusja i licytacje kto ma gorzej, kto lepiej. Dochodzimy bowiem do momentu, w którym logistyka reprezentacyjna nie ogranicza się z grubsza do wyboru odpowiedniego ośrodka i bazy treningowej w kraju rozgrywania turnieju. Tu może mieć ona konkretne przełożenie na dyspozycję zespołów, ich regenerację i komfort uczestnictwa w całych mistrzostwach.