Cel na wieczór? Walnąć pięćdziesiatkę!

Gdybyśmy w skrócie mieli podsumować wszystko to, co wydarzyło się w Champions League wczoraj, to Piotrek Zieliński strzelił gola, a jego Napoli pewnie ograło Szachtar, a Kamil Glik i Łukasz Piszczek mogą już planować sobie wtorki i środy wiosną 2018 roku i nie muszą sobie zaprzątać głowy graniem w Lidze Mistrzów. Borussia uległa Tottenhamowi, a Monaco zostało rozjechane przez RB Lipsk.

Gdybyśmy w skrócie mieli podsumować wszystko to, co wydarzyło się w Champions League wczoraj, to Piotrek Zieliński strzelił gola, jego Napoli pewnie ograło Szachtar, a Kamil Glik i Łukasz Piszczek mogą już planować sobie wtorki i środy wiosną 2018 roku i nie muszą sobie zaprzątać głowy graniem w Lidze Mistrzów. Borussia uległa Tottenhamowi, a Monaco zostało rozjechane przez RB Lipsk.

To tyle na temat meczów wczorajszych, a będąc bardziej precyzyjnym – na temat losów drużyn Polaków. Dziś będzie się działo sporo, bo w akcji zobaczymy Roberta Lewandowskiego. Bayern skonfrontuje się z Anderlechtem w spotkaniu wyjazdowym, a Polak myśli o tym, żeby już dziś… walnąć pięćdziesiątkę. O co chodzi? Służymy pomocą:

Lewy wpisując się dzisiaj na listę strzelców będzie miał już w tym roku kalendarzowym 50 zdobytych bramek, co – umówmy się – wygląda całkiem całkiem. Niby nie jest to żadne oficjalne zestawienie, niby to tylko sprawa dziennikarzy, którzy liczą takie w sumie mało istotne liczby i tak naprawdę nikt nie wręczy nawet okolicznościowego dyplomu za to, że ten wyścig się wygrało, ale mimo wszystko miło by było go wygrać i pokonać parę tuzów Messi-Ronaldo.

Wieści dla Lewego przed pierwszym gwizdkiem są bardzo optymistyczne. Po pierwsze, Bayern musi wygrać, jeżeli za dwa tygodnie chce stoczyć z PSG spotkanie, które przesądzi o wyjściu z grupy z pierwszego miejsca. Po drugie, Lewy może nastrzelać, bo Anderlecht w tej edycji Ligi Mistrzów tylko dostarcza punkty i zawodzi na całej linii. Po trzecie, po odpoczynku w meczach reprezentacji Polak nabrał jeszcze bardziej wiatru w żagle i w weekend zdobył dwie bramki, czym tylko potwierdził, jak fundamentalną jest postacią w swoim zespole. Dziś pewne jest, że kapitan biało-czerwonych od pierwszej minuty na boisku się pojawi i gdybyśmy mieli kogoś wskazywać do strzelania Belgom, to z pewnością wybór padłby właśnie na Lewandowskiego.

Zdecydowanie ciekawiej będzie dziś w Turynie, gdzie Juventus podejmie Barcelonę. W pierwszym meczu pomiędzy tymi zespołami Messi i spółka z palcem w nosie wygrali 3:0, co było dla wielu osób szokiem. Wszyscy po prostu pamiętają, co Stara Dama zrobiła z Katalończykami w ćwierćfinale Ligi Mistrzów przed rokiem, kiedy to na Półwyspie Apenińskim było 3:0 i rewanż mógł się tak naprawdę w ogóle nie odbyć.

Mamy wrażenie, że coś niedobrego dzieje się w ostatnim czasie z ekipą Juventusu. Jeszcze niedawno skorzy byliśmy powiedzieć: – Obudźcie nas, jak w Serie A Juve zacznie przegrywać, a teraz musimy przerwać drzemkę, bo dzieje się naprawdę sporo. W ostatni weekend Higuain z kolegami ulegli Sampdorii 2:3, mimo że przegrywali już w pewnym momencie 0:3 i tylko dwa gole zdobyte w doliczonym czasie gry nieco ten kiepski obraz mistrzów Włoch maskują. Strata do pierwszego w Napoli wynosi co prawda tylko 4 punkty, ale plecy lidera Stara Dama ogląda dopiero z trzeciego rzędu, gdyż pomiędzy znajduje się jeszcze Inter. To coś, czego prawdę mówiąc się na starcie rozgrywek nie spodziewaliśmy.

Remis da Barcelonie awans z pierwszego miejsca, gdyż po wygranym starciu bezpośrednim były jeszcze trzy kolejki, a tej ostatniej Barca potknęła się i tylko zremisowała z Olympiakosem. Co na to Juve? Również podział punktów, tym razem ze Sportingiem.

W tym wspomnianym przed sekundą przegranym meczu z Sampdorią w bramce Juventusu pojawił się Wojciech Szczęsny, ale trudno w jakikolwiek ciepły sposób wypowiedzieć się na jego temat. Trzy stracone gole przez tę ekipę to nie jest dobra laurka dla żadnego golkipera. Wątpliwie, by dziś znowu Polak wybiegł na murawę od pierwszej minuty, gdyż do łask powinien wrócić Gianluigi Buffon. Po odpadnięciu z baraży na mundial i wtopie z Sampdorią jego serce krwawi, ale… taki jest los piłkarza. Raz z wiatrem, raz pod wiatr.

Kursy na dziś zaproponowane przez LV Bet:

Anderlecht     Remis     Bayern

11                 5,7           1,28

Juventus         Remis     Barcelona

2,95                3,2           2,5

Bonus do 3333PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem