Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.
Niedziela to szczególny i co tu dużo mówić - bardzo trudny dzień dla Jakub Błaszczykowskiego. Były kapitan reprezentacji Polski w 2018 rok wejdzie od bardzo mocnego uderzenia, gdyż jego VfL Wolfsburg podejmie w meczu wyjazdowym Borussię Dortmund. Polak tym samym wróci do swojego drugiego domu, czyli Signal Iduna Park.

Przed rokiem wyglądało to tak:

Kuba nie krył wzruszenia i nie ma się czemu dziwić – jako jeden z pierwszych polskich piłkarzy poszedł do Bundesligi i odniósł tam naprawdę duży sukces. To on był pierwszym z „wielkiej trójki” w barwach Borussii, który dał radę i zrobił spektakularną karierę. Przychodził do Dortmundu, gdy klub był niemieckim słabeuszem, z żółto-czarnymi zawędrował aż do finału Ligi Mistrzów i  sięgnął po mistrzostwo kraju.

Od kiedy Błaszczykowski występuje w Wolfsburgu, z Borussią mierzył się w Bundeslidze trzykrotnie. Jak do tej pory wszystkie trzy spotkania przegrał, a jego były klub za każdym razem wyraźnie udowadniał swoją dominację. W pierwszej konfrontacji było 1:5, potem dwukrotnie po 3:0.

Gdy Kuba grał w Dortmundzie, to z Wolfsburgiem w Bundeslidze mierzył się 11 razy. Cztery z tych spotkań wygrał, trzy zremisował i cztery przegrał. Sam zdobył tylko jedną bramkę i zanotował jedną asystę.

Dziś Kuba stanie przed szansą wystąpienia od pierwszej minuty, choć to może nie być takie proste, gdyż Polak miał w ostatnim czasie kontuzje i nie grał w swoim zespole. Emocje jednak na pewno będą towarzyszyły mu ogromne, ale… nie on pierwszy. W historii piłki wielokrotnie zdarzało się, że piłkarze, którzy przez długi czas byli związani z jednym klubem, potem grali przeciwko swoim kolegom. Stan emocjonalny każdego z nich za każdym razem był taki sam – był lekki stres, podniecenie, nostalgia – na pewno było to inne spotkanie niż każdy kolejny mecz ligowy.

Ronaldinho 

W Katalonii kibice żartują, że Brazylijczyk był człowiekiem, który przywrócił Barcelonie uśmiech. Cóż się dziwić – gdy zerkniemy na to, jak prezentowała się Duma Katalonii przed jego przybyciem na Camp Nou i po dołączeniu do zespołu, to nie sposób się z tym nie zgodzić. Ronaldinho doprowadził Blaugranę do zwycięstwa w Lidze Mistrzów oraz pomógł zdobyć mistrzostwo Hiszpanii. Gdy wracał na Camp Nou jako piłkarz Milanu… uśmiechał się, a co!

David Beckham

Symbol Manchesteru United przełomu wieków i jeden z piłkarzy, który w 1999 roku przyczynił się w wydatny sposób do wygrania przez Czerwone Diabły Ligi Mistrzów. Później grał w Realu, ale z perspektywy czasu śmiało możemy powiedzieć, że to nie był dobry pomysł na rozwój swojej kariery. Starszym kibicom zawsze Becks będzie kojarzył się tylko z Manchesterem, bo tam odnosił największe sukcesy i był najlepszym piłkarzem. Przy występie przed swoimi byłymi kibicami również uronił łezkę.

Thierry Henry

Tu sytuacja nieco inna, bo Henry odszedł z Arsenalu do Barcelony, wygrał w Katalonii wszystko, co było do wygrania i znowu zawitał na chwilę do Londynu, bo w Anglii jest taka możliwość. W drugiej połowie spotkania z Leeds kibice owacyjnie witali go na boisku, a kilkanaście minut później ten strzelił gola, który zapewnił im zwycięstwo. Zejście na prawą nogę i pasówka z bioderka po długim rogu, tuż przy słupku. Niesamowita historia.

Frank Lampard

Tu sytuacja była bardzo dziwna, bo Lampard 1 sierpnia 2014 roku odszedł do New York City, a dwa dni później… został wypożyczony do Manchesteru City. Już chwilę później jeden z symboli wielkiej Chelsea XXI wieku miał okazję wystąpić przeciwko swoim byłym kolegom w spotkaniu ligowym. Uczucie to dziwne, widzieć Franka w innej koszulce niż ta The Blues. Co najlepsze – w 78. minucie pojawił się na boisku, a w 85. strzelił gola na 1:1. Niesamowita sprawa.

Luis Figo

Polecieliśmy teraz po całości – wiemy, taki był tego zamiar. Jeszcze wiosną całowanie klubowego herbu i opaska kapitańska w Barcelonie, latem zmiana klubu na Real Madryt i deklaracje, że Figo znalazł się w możliwie najlepszym miejscu do kontynuowania swojej kariery sportowej – tak się nie robi. Możliwie największa nienawiść, jaka może wyjść z jednego człowieka, pomnożona przez 98 tysięcy kibiców – to wszystko miało miejsce podczas pierwszego El Clasico Figo w barwach Realu, Na boisku butelki, śmieci oraz… świński ryj. Oj, działo się.

Dziś żadnych nieprzyjmeności być nie powinno, bo Błaszczykowski jest w Dortmundzie kochany przez wszystkich. Miejmy nadzieję, że naszemu reprezentantowi będą podczas spokania towarzyszyły same pozytywne emocje.

W niedzielę 14 stycznia o godznie 18 mecz Borussia Dortmund – VfL Wolfsburg.

Zwycięstwo Borussii: 1,39

Remis: 5

Zwycięstwo Wolfsburga: 7,9

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.