Carlitos w pojedynkę ośmieszył Koronę. Biała Gwiazda po raz kolejny wygrywa na wyjeździe

Wisła Kraków pokonała 3:0 Koronę Kielce w meczu 34. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy. Dwa gole dla Białej Gwiazdy zdobył niezawodny Carlitos, jedno trafienie dołożył Imaz. Piłkarze ze stolicy Małopolski zajmują obecnie 6. miejsce w tabeli.

Korona nie przystępowała do tego meczu w najlepszych nastrojach. Dwie porażki z rzędu – z Jagiellonią i Legią, spowodowały, że złocisto-krwiści podeszli do konfrontacji z Wisłą z ostatniego miejsca w grupie mistrzowskiej. Biała Gwiazda natomiast przed tygodniem dosyć niespodziewanie pokonała na wyjeździe Jagiellonię, czym być może pozbawiła ją szansę na wywalczenie mistrzostwa Polski.

Ależ w ten mecz znakomicie weszli Wiślacy, ależ naładowany na boisko już od pierwszego gwizdka wyszedł Carlitos. Była 5. minuta, gdy niezdecydowanie piłkarzy Korony w środkowej części boiska wykorzystał Arsenic. Prawy defensor Białej Gwiazdy zszedł do środka pola i długo nie mógł znaleźć żadnego z lepiej ustawionych kolegów w formacji ofensywnej. Prostopadłe podanie trafiło w końcu pod nogi Carlitosa, który zabawił się jak z juniorem z Keckesem, minął w pełnym biegu jeszcze Gardawskiego i sprytną podcinką przelobował Alomerovica, który wpadającą do siatki futbolówkę mógł tylko odprowadzić wzrokiem. Czas leci, sezon wchodzi w decydującą fazę, ale jedno się nie zmienia – Carlitos nie przestaje zadziwiać wszystkich sympatyków Ekstraklasy.

Korona odpowiedzieć próbowała w 22. minucie, gdy po stałym fragmencie gry szczęścia po strzale głową próbował Kovacevic. Zgoda, to defensorzy Wisły zaspali w tej sytuacji i mogli zachować się zdecydowanie lepiej, ale fakty są takie, że po akcji, która teoretycznie była bardzo prosta do przeczytania, pod bramką gości zrobiło się groźnie. Warto zauważyć, że po raz drugi między słupkami Białej Gwiazdy nie najlepiej zachował się Julian, który najpierw do piłki zrobił dwa kroki do przodu, by potem wykonać jeden do tyłu.

Trzy minuty później sędzia chciał wskazać na rzut karny dla Korony. Na to się przynajmniej zapowiadało, gdyż Velez wydawał się blokować dostęp do bramki ręką. Sędzia początkowo miał pewne wątpliwości, posłużył się pomocą VAR-u, ale w zwolnieniu zobaczył całą sytuację jeszcze raz i zdecydował się podyktować, ale tylko rzut rożny dla gospodarzy. To oczywiście nie podobało się kibicom zgromadzonym na Korporter Arenie, który domagali się jedenastki.

Gospodarze wyrównali chwilę później, ale… sędzia znowu skorzystał z pomocy VAR i gola nie uznał. Znakomite podanie w stylu „no look pass” ze środka pola otrzymał Możdżeń, który zagrał do Katcharavy, a ten skierował futbolówkę do pustej bramki. Powtórki pokazał jednak słusznie, że technologia jest niezawodna – minimalnie, bo minimalnie, ale były pomocnik min. Lecha Poznań w momencie otrzymania piłki był bliżej bramkarza niż ostatni defensor Wisły. Cały czas mieliśmy 1:0 dla krakowian.

Niesamowicie zakończyła się pierwsza połowa dla Wisły. To gospodarze mieli przewagę i częściej zagrażali bramce Białej Gwiazdy. Znak ostrzegawczy defensywie złocisto-krwistym najpierw dał Boguski, który urwał się lewym skrzydłem, później kilkukrotnie zagotowało się pod bramką po stałych fragmentach gry. Koronkowa akcja z pierwszej piłki w wykonaniu przyjezdnych z 43. minuty gry zasługuje jednak na to, by pokazywać ją piłkarskim adeptom z akademii w każdym polskim klubie. Znakomite podanie Lloncha, piękne obrócenie się z piłką Imaza i było 2:0. Wow, ale końcówka w wykonaniu Wisły.

Po zmianie stron znowu to Korona była częściej przy piłce i raz za razem próbowała zagrozić bramce gości. W polu karnym jak długi padł Katcharava i wydawało się, że sędzia ma wątpliwości – dać rzut karny czy też nie? Ostatecznie jednak nie zdecydował się na taki krok i chyba dobrze, bo powtórki pokazały jednoznacznie, że napastnik gospodarzy chciał nabrać arbitra. Jak to się mówi w żargonie piłkarskim – klasyczna, piłkarska jaskółka. Gramy dalej.

Dziwny to był mecz, naprawdę. Cały czas gospodarze naciskali, ale jeden, fatalny błąd przy rozegraniu piłki Kecskesa wykorzystał Carlitos, który pognał sam na bramkę i pewnym technicznym strzałem po raz drugi wpisał się na listę strzelców. Znakomicie wychodziło tego dnia szybkie przenoszenie akcji spod swojego pola karnego pod bramkę gości – chwila moment i już w tarapatach byli koroniarze.

Potem obraz gry nie zmienił się. Korona w dalszym ciągu próbowała zagrozić bramce Wisły, ale za każdym razem czegoś brakowało – precyzji, chłodnej głowy lub po prostu umiejętności. Krakowianie zaliczają drugie wyjazdowe zwycięstwo z rzędu, dzięki czemu plasują się obecnie na 6. miejscu w tabeli.


Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem