Carlitos na dłużej w Wiśle – (prawie) wszyscy się cieszą!

Dawno nie było w naszej Ekstraklasie piłkarza takiego jak Carlitos. Byli gracze skuteczni, nie brakowało też takich, których oglądało się z przyjemnością, znaleźliby się też tacy, którzy stanowili jednoosobową armię w swoich drużynach. Chyba żaden jednak nie łączył wszystkich tych cech w jednej osobie. Aż pojawił się Carlos Lopez!

Na tę chwilę trudno co prawda powiedzieć, czy 27-letni Hiszpan rzeczywiście wypełni nowy, obowiązujący do czerwca 2019 roku kontrakt, ale możemy być pewni, że z jego podpisania cieszą się prawie wszyscy. Kto mianowicie?

Wisła Kraków

20 bramek oraz 5 asyst w 28 spotkaniach ligowych w tym sezonie zanotował Carlos Lopez. Jeśli dodamy do tego fakt, że drużyna Białej Gwiazdy zdobyła w Ekstraklasie 40 goli, wychodzi z tego, że połowę strzelił Hiszpan, a globalnie „maczał palce” w ponad 60 % wszystkich trafień! W tym sezonie Wisła to Carlitos, a Carlitos to Wisła i takie są fakty. Przeważnie gdy lider zespołu gra dobrze, ta zdobywa ligowe punkty. Gdy rywalom udaje się zneutralizować napastnika – zaczynają się schody. Bardzo ciekawi nas, jak 27-letni piłkarz poradzi sobie na finiszu rozgrywek, w meczach grupy mistrzowskiej.

20 goli, 5 asyst w 28 meczach to dorobek Carlitosa w Wiśle / fot. PressFocus

Nie ulega wątpliwości, że nawet jeśli władze Białej Gwiazdy zdecydują się jednak sprzedać piłkarza przed upłynięciem terminu umowy, zarobią na nim okrągłą sumę. Zawodnik może nie jest młodzieniaszkiem, ale też jeszcze dużo lat grania przed nim, wchodzi w najlepszy dla napastnika wiek. A kolejne zdobywane bramki tylko zwiększają cenę dla potencjalnego nabywcy.

Joan Carrillo

Już w debiucie hiszpańskiego szkoleniowca za sterami Wisły jego rodak trafił do siatki, dzięki czemu Biała Gwiazda wywiozła cenny punkt z Gdańska. Potem celownik snajpera na chwilę się zaciął, więc o punkty do ligowej tabeli także było trudniej. Carlitos szybko udowodnił jednak, że pogłoski o kryzysie są przedwczesne. Poprowadził drużynę do zwycięstw ze Śląskiem i Legią, a tym samym – do rozgrywek grupy mistrzowskiej. Trener do końca sezonu może więc spać spokojnie i mieć nadzieję, że zespół na przyszły sezon też będzie mógł budować w oparciu o swojego krajana. Ewentualnie, ma czas przystosować drużynę do systemu gry bez najlepszego strzelca. Jednym słowem – poszukać planu B i C.

Joan Carrillo z pewnością ma nadzieję, że będzie miał do dyspozycji swojego rodaka także w następnym sezonie / fot. PressFocus

W meczu z Legią Carrillo pokazał, że coraz lepiej zaczyna poznawać naszą ligę i jakim jest wytrawnym taktykiem. Co prawda wciąż pierwsze skrzypce w jego ekipie grał Carlitos, ale pojawiła się uzasadniona nadzieja, że także pozostałym Wiślakom szkoleniowiec pomoże osiągnąć wyższy poziom.

Kibice Ekstraklasy

Oczywiście mamy na myśli postronnych obserwatorów. W rozgrywkach, w których część zawodników notorycznie kopie się po czole miło zobaczyć dla odmiany kogoś, komu piłka przy nodze nie przeszkadza, kto ma fantazję, kto lubi piłkarzy przeciwnej wrzucić na karuzelę niekonwencjonalnym dryblingiem, kto potrafi „zrobić coś z niczego”, wziąć ciężar gry na siebie i jeszcze na końcu trafić do siatki. Dla takich piłkarzy jak Carlitos na stadionach i przed telewizorami zasiadają nie tylko kibice Białej Gwiazdy, ale i sympatycy futbolu w krajowym wydaniu z całej Polski. Nie trzeba być kibicem Wisły, żeby docenić piłkarski kunszt i nieszablonowe zagrania 27-latka. W bieżącym sezonie to bezdyskusyjnie najlepszy gracz biegający po ligowych boiskach i chcielibyśmy go oglądać jak najdłużej.

Sam Carlitos

Piłkarz przez ponad pół roku zachwycał i w nagrodę dostał zasłużoną podwyżkę. Nie chciał na siłę odchodzić z klubu, w którym otrzymał życiową szansę i którą w najlepszy możliwy sposób wykorzystuje. Kolejne, strzelone wiosną dla Białej Gwiazdy bramki sprawiają, że po pierwsze pokazuje, że nie jest piłkarzem jednej rundy, a formę potrafi utrzymać w dłuższym okresie czasu, a ponadto będą kartą przetargową przy ustalaniu wysokości kontraktu w innym klubie, w innej lidze, w przyszłości. To, że Hiszpan prędzej czy później spróbuje swoich sił tam, gdzie gra się w piłkę na wyższym poziomie jest pewne.

Carlitos zasłużył na podwyżkę jak mało kto…/fot. Cyfrasport

Póki co spłaca dług wdzięczności zaciągnięty pod Wawelem, korzysta z tego, że kochają go kibice, a lepsze warunki kontraktu sprawiają, że jego dalszy pobyt w Wiśle jest jeszcze przyjemniejszy.

Kto się nie cieszy?

Na pewno wszyscy bramkarze i obrońcy klubów, z którymi przyjdzie się zmierzyć Białej Gwieździe. Podobnie zresztą jak sympatycy tych drużyn, z którymi rywalizować będzie krakowska Wisła. Niby wiadomo, jak gra Carlitos, niby gole zdobywa jedynie prawą nogą, podczas gdy lewa służy mu głównie do wchodzenia po schodach, a głowa – do szybkiego myślenia. Niby nie może już nikogo niczym nowym zaskoczyć, ale wciąż w warunkach Ekstraklasy jest napastnikiem prawie nie do zatrzymania. Wyłączenie z gry tego piłkarza to główne zadanie, przed jakim stają rywale przed każdym starciem z Wisłą. A że jest to misja wyjątkowo trudna i niewdzięczna – fakt przedłużenia kontraktu Hiszpana z Białą Gwiazdą nie wszystkim daje powód do radości…

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem