Być jak Lewy, a nie Kapustka i cała ferajna

Odetchnąłem po wczorajszym oficjalnym komunikacie na temat transferu Jana Bednarka z Lecha Poznań do Southampton. Informacja o przejściu młodego polskiego obrońcy do ósmej drużyny byłego sezonu Premier League specjalnie mnie nie zdziwiła, bo o przenosinach mówiło się już od dłuższego czasu. Brakowało tylko oficjalnego podpisania kontraktu, żeby móc z czystym sumieniem obwieszczać światu, że mamy kolejnego rodaka w angielskiej ekstraklasie.

Ciśnienie już trochę zeszło, euforia po mału przemija, więc zaczyna się chłodna kalkulacja i ocena słuszności decyzji. Bądź co bądź, mówimy o transferze młodego polskiego piłkarza nie byle gdzie, bo do elitarnej Premier League, w której w piłkę się gra i to nie na żarty. Gdzie nie ma miejsca na odpuszczanie, w której próżno szukać chwili na odpoczynek między meczami. Gdzie intensywność jest duża, margines błędu wąski, a szans na wymówki nie ma.

Transfer Bednarka wisiał w powietrzu już od dłuższego czasu. Nie mówię o okresie ostatnich kilku tygodni, kiedy to faktycznie łączono go z Southampton wielokrotnie. Przeglądając wczoraj Twittera napotkałem się na osoby, które już kilka miesięcy temu były przekonane, że reprezentant naszej młodzieżówki opuści poznańskie gniazdo tego lata i poszybuje wysoko. Odnoszę jednak wrażenie, że mało kto przypuszczał, że lot będzie aż tak okazały.

 

Jan Bednarek – po prostu dobry chłopak

Na temat młodych piłkarzy w naszej lidze krążą różne opinie. Bartosz Bereszyński dla przykładu, gdy jeszcze występował w Legii, lubił zabalować i rozwalał pieniądze na prawo i lewo. O Dawidzie Kownackim swego czasu chodziły słuchy, że nie przykłada się należycie do swoich obowiązków na treningach i bazuje tylko na talencie, którego ma więcej od swoich rówieśników. Tajemnicą nie jest, że stereotyp młodego gościa biegającego za piłką w naszym kraju nie jest zbyt pozytywny. Nie każdy ojciec chciałby, żeby jego córka spotykała się z piłkarzem, nie każda matka spałaby spokojnie, gdyby jej pociecha wyjechała z naszym ligowcem na weekend na Mazury. Tymczasem wydaje się, że Bednarek to naprawdę dobry chłopak, który piłkę mimo młodego wieku traktuje na serio, a szybkie tempo kariery, grę w Lechu Poznań i występy w młodzieżowej reprezentacji Polski zawdzięcza swojej ciężkiej pracy, a nie układom i układzikom, których w profesjonalnym sporcie jest co nie miara. Po podpisaniu kontraktu przez piłkarza z Southampton na jego temat wypowiedział się Piotr Rutkowski, wiceprezes Kolejorza: – Bednarek na transfer do Southampton zapracował bardzo ciężką pracą. Po powrocie z Łęcznej błyskawicznie wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie Lecha. Jesteśmy dumni, że wychowanek naszej akademii trafił do Premier League. 

Rutkowski zauważa rolę klubowej akademii, ale i upór w dążeniu do celu Bednarka, który jest sfokusowany na spektakularny sukces.

My name is Jan, czyli wstydu nie ma

Pamiętacie transfer Wojciecha Pawłowskiego do Udinese Calcio, prawda? Najedliśmy się wszyscy wstydu, bo nasz rodak poleciał na Półwysep Apeniński i zapomniał języka w gębie. Na krajowym podwórku był największym kozaczkiem, ale w wywiadzie dla włoskich mediów te jego cwaniactwo nie przyniosło wiele dobrego. Tu  – pełen profesjonalizm. Składny, płynny angielski, trochę banałów, jak marzenie o graniu właśnie w Southampton (ciekawe, który młody chłopak z Polski chce grać w Southampton) i wszystko to, co POWINIEN zrobić młody człowiek chcący zobaczyć kawał wielkiej piłki. Nie dukanie i głowa spuszczona w ziemię, a pewność siebie, spokój i wyczuwalna z odległości kilku kilometrów charyzma. Niby tak niewiele, a cieszy.

Chcesz grać? Musisz być dwa razy lepszy

Tomasz Hajto powtarzał te stwierdzenie prawdopodobnie z trzy miliony razy. Jeżeli chcesz grać za granicą, występować w pierwszym składzie i nie masz zamiaru sprawdzać przepustowości drzwi wyjściowych przeznaczonych dla VIP-ów, a codziennie wchodzisz do szatni z uśmiechem na ustach, to musisz być dobry. Lepszy, niż gość występujący na twojej pozycji. To już nie będzie polska liga, gdzie ktoś szepnie, ktoś podsłyszy, zarekomenduje, postawi ultimatum, zasugeruje, a potem odwdzięczy się przy najbliższej okazji. Nie, w Anglii będzie liczyło się tylko tu i teraz. Czyli jeżeli Bednarek będzie chciał grać, a strzelam, że taki jest jego zamiar, to musi pokazać, że na to zasługuje. Przypadek Bartosza Kapustki pokazał, że nawet mocno trenując i będąc w dobrej dyspozycji (Kapustka wielokrotnie powtarzał w ciągu ostatniego roku, że był w formie) nie można być pewnym pierwszego składu. Trochę to trudne, pewnie niejednokrotnie niezrozumiałe, ale zawodnik, który już w klubie jest i rozumie filozofię klubu, ma zdecydowanie łatwiej utrzymać miejsce w składzie, niż nowy piłkarz, który dopiero chce je wywalczyć. Chyba że ktoś przychodzi ze statusem gwiazdy (Bednarka nie dotyczy) i jest traktowany na innych warunkach. W innym wypadku – tyrka, tyrka, tyrka, a i tak efektów często nie będzie widać.

Konkurencja – nie będzie zmiłuj

Bednarek łatwo o pierwszy skład “Świętych” miał nie będzie. Oto lista środkowych obrońców Southampton z poprzedniego sezonu i liczby, którymi się mogą pochwalić:

  • Virgil van Dijk – 25 lat, 30 meczów, 4 gole, wartość rynkowa (Transfermarkt.pl) – 30 milionów euro,
  • Jose Fonte – 33 lata, 35 meczów, 0 goli, wartość rynkowa (Transfermarkt.pl) – 7 milionów euro,
  • Maya Yoshida – 28 lat, 37 meczów, 2 gole, 1 asysta, wartość rynkowa (Transfermarkt.pl) – 5 milionów euro,
  • Jack Stephens – 23 lata, 28 meczów, 2 gole, 1 asysta, wartość rynkowa (Transfermarkt.pl) – 3,5 miliona euro,
  • Florin Gordos – 28 lat, 11 meczów, 0 goli, wartość rynkowa (Transfermarkt.pl) – 2,5 miliona euro,

Claude Puel, który w poprzednim sezonie prowadził ekipę Southampton, dawał zatem szanse na grę aż pięciu środkowym obrońcom. Co ciekawe, najmłodszy z nich, Stephens, w styczniu skończył 23 lata. Reszta – 25, 33, 28, 28. Jeżeli faktycznie Francuz patrzył swoim stoperom w metrykę, to wolał bazować na piłkarzach bardziej doświadczonych.

Bednarek to nie chłopak znikąd

Bednarek już od najmłodszych lat reprezentował Polskę w drużynach juniorskich. Łącznie w zespołach młodzieżowych wystąpił w 40 spotkaniach i przeszedł przez każdą kategorię wiekową – U-17, U-18, U-19, U-20 i U-21. Z orzełkiem na piersi zadebiutował w drużynie U-17, kiedy to trenerem kadry był Robert Wójcik. Jego pierwszy mecz to konfrontacja z Cyprem 29 sierpnia 2012 roku. Potem zauważali go kolejno Marcin Sasal, Miłosz Stępiński oraz Marcin Dorna. Jak do tej pory Bednarek nie ma za sobą ani jednego meczu w seniorskiej reprezentacji Polski.

Bednarek – to nie jest typ goleadora

Środkowych obrońców możemy podzielić na tych, którzy tylko bronią dostępu do własnej bramki, ale i takich, którzy potrafią zdobyć gola. Przykłady najlepszych na świecie, jak Ramosa czy Terry’ego pokazują, że trafienia stoperów bardzo często przesądzają o wyniku spotkania.

Bednarek w ciągu ostatnich dwóch sezonach zagrał w polskiej ekstraklasie łącznie w 52 meczach. Zdobył w nich zaledwie 1 gola i dorzucił do tego 1 asystę. Jeżeli warunki w Anglii będą takie, że od środkowego obrońcy również będą wymagane konkretne liczby, to Polak może mieć ciężko. Przy takich regułach wyjścia będą dwa – albo to poprawić, albo postarać się nadrabiać w inny sposób, czyli tak jak ta druga grupa obrońców – skutecznie bronić dostępu do własnej bramki. Carles Puyol w całej swojej karierze zdobył zaledwie 22 gole, a jest uważany przez wielu za jednego z najlepszych środkowych obrońców w historii hiszpańskiego futbolu.

Mały krok w tył, by potem zrobić duże dwa do przodu

Bednarek jest najlepszym przykładem na to, że czasami warto zrobić krok w tył, który w przyszłości może pomóc. Jest lipiec 2015 roku. Klubowi włodarze Kolejorza sugerują piłkarzowi, by ten odszedł na wypożyczenie w celu łapania rytmu meczowego. Niejeden zawodnik byłby się w stanie o taki ruch obrazić, bo jasne jak słońce, że po przygodzie w drużynie Lecha lepiej byłoby zrobić kolejny krok do przodu, a nie przeprowadzać się do Łęcznej i występować w tamtejszym Górniku. Bednarek jednak tamten rok przepracował bardzo sumiennie i już 12 miesięcy później wrócił do stolicy Wielkopolski. W Górniku rozegrał w całym sezonie 18 spotkań, rok później wynik ten prawie podwoił i zaliczył aż 34 mecze. Lipiec 2017 – piłkarz przechodzi za ponad 6 milionów euro do Southampton.

Mauricio Pellegrino stawia na młodych

Argentyński szkoleniowiec w poprzednim sezonie prowadził Deportivo Alaves i śmiało można stwierdzić, że odniósł sukces z ubiegłorocznym beniaminkiem La Liga. 9. miejsce na koniec sezonu i dotarcie do finału Pucharu Króla to rezultaty, które z całą pewnością zasługują na pochwały.

Pellegrino nie bał się stawiać na piłkarzy młodych, a wiek sześciu środkowych obrońców z kadry Deportivo w poprzednim sezonie, to: 24, 22, 31, 26, 26, 22 (średnia 25,2). Średnia wieku całego zespołu ekipy z Alaves to 24,3 lata.

21 lat – i mało, i dużo

21 lat to wiek, w którym polskiemu piłkarzowi jest jeszcze wiele wybaczane. A to bo młody, a to bo jeszcze ma czas. Tegoroczne Euro U-21 pokazało, że młodzi zawodnicy potrafią już grać w piłkę, a świadczy o tym chociażby ich przynależność klubowa. Hiszpanie czy Niemcy, którzy na polskich boiskach błyszczeli najbardziej, na co dzień występują w czołowych zespołach świata.

Ale:

  • Rafał Wolski przechodził z Legii Warszawa do Fiorentiny w wieku 21 lat i tam przepadł
  • Dominik Furman przechodził z Legii Warszawa do Tuluzy w wieku 22 lat i tam przepadł
  • Dawid Janczyk przechodził z Legii Warszawa do CSKA Moskwa w wieku 20 lat i tam przepadł

Przykłady te, choć pierwsze z brzegu, pokazują, że młodych-zdolnych piłkarzy w naszym kraju urodziło się w ostatnich latach wielu. Spora część z nich wyjechała za granicę, posiedziała kilka lat na ławce i wróciła z podkulonym ogonem do naszej ligi, by odbudowywać się i “wrócić do gry”. Pytanie, czy tak samo będzie z przypadkiem Bednarka.

Southampton pamięta Polaków

Łącznie w ekipie “Świętych” występowało ich aż sześciu. Mowa o Bartoszu Białkowskim, Arturze Borucu, Tomku Hajto, Kamilu Kosowskim, Grzegorzu Rasiaku i Marku Saganowskim. Najlepiej z nich radził sobie Rasiak, który łącznie w angielskim klubie rozegrał 87 meczów i zdobył 33 gole. Nieco słabszym bilansem może się pochwalić Saganowski, który meldował się na boisku 73 razy i strzelił 10 bramek. Ponadto dobre notowania mieli również bramkarze, Białkowski i Boruc, którzy w koszulce Southampton rozegrali kolejno 50 i 40 spotkań.

Czy Bednarkowi się uda? Czy przyjeżdżając na święta Bożego Narodzenia do rodzinnego Słupca będzie miał uśmiech na ustach? Czy pójdzie drogą swoich poprzedników, którzy o międzynarodowych włojażach chcą jak najszybciej zapomnieć? Na pewno w naszym kraju urodził się 21 lat temu chłopak, który ma papiery na wielkie granie. Wydaje się, że podejście do tego trudnego zawodu ma znakomite. Jeżeli wszystko zagra jak należy, to już niedługo powinniśmy mieć z niego spory pożytek. Pytanie, jak zareaguje na krytykę i problemy na swojej drodze. Pytanie, jak poradzi sobie z presją. Czy skuli ogon i wróci do naszej ligi, czy podniesie czoło i stawi temu wszystkiemu wyzwanie.

Jakub Borowicz

Komentarze