Być albo nie być – Polki grają dziś z Węgierkami

Polak – Węgier, dwa bratanki, i do szabli i do szklanki – mówi stare przysłowie (po węgiersku – Lengyel, magyar – két jó barát, együtt harcol, s issza borát). Dziś na parkiecie zamiast uprzejmości będzie raczej walka na śmierć i życie, natomiast po ostatniej syrenie być może rzeczywiście obie drużyny pójdą na piwo – jedna świętować awans do fazy pucharowej, druga (dotyczy to tylko Polski) w przysłowiowej szklance utopić smutki po odpadnięciu z turnieju…

 

Podteksty

Tych w dzisiejszej konfrontacji nie zabraknie. Na początek cofnijmy się o 2 lata, do Mistrzostw Świata w 2015 roku. Polki, po sensacyjnym zajęciu 4 miejsca na poprzedniej imprezie ten rangi nie były już drużyną anonimową, ale wciąż nie należały nawet do szerokiego grona faworytek do zajęcia miejsca na podium. W przeciwieństwie do swoich rywalek w 1/8 finału, Węgierek, które do fazy pucharowej awansowały z grupy śmierci na drugim miejscu, między innymi przed Danią i Serbią. Zwycięstwo Biało-czerwonych w meczu o ćwierćfinał było wówczas nie mniejszą sensacją, niż dwa lata wcześniej wyeliminowanie Rumunii na tym samym etapie turnieju. Fantastycznie zagrała wówczas nasza druga linia, z Karoliną Kudłacz-Gloc (8 bramek) na czele. Równie świetnie spisała się nasza obrona, kierowana przez Iwonę Niedźwiedź  i Monikę Stachowską. Polki po raz kolejny pokazały wówczas, że są drużyną turniejową. Oby dziś było podobnie…

Twórca sukcesów polskiej reprezentacji, Kim Rasmussen, tym razem po drugiej stronie barykady… /fot. PressFocus

Naszą reprezentację do największych sukcesów, w tym do wspomnianego zwycięstwa poprowadził Duńczyk Kim Rasmussen, dziś…selekcjoner reprezentacji Węgier. Paradoksalnie, wcale nie musi działać to na korzyść rywalek. Z zespołu, który na Mistrzostwach Świata wystąpił dwa lata temu w naszej kadrze pozostało zaledwie 6 z 16 zawodniczek, mamy więc do czynienia z zupełnie nową selekcją. Nie inaczej jest w drużynie Madziarek, u których nie zmieniło się tylko 7 nazwisk. Natomiast kluczowa może okazać się znajomość taktyki, zagrywek i asów w rękawie, jakimi dysponuje trener naszych rywalek. Tak doświadczone zawodniczki jak Karolina Kudłacz-Gloc czy Kinga Achruk z pewnością były dla Leszka Krowickiego świetnym źródłem informacji na temat tego, czym Węgierki będą mogły nas dziś zaskoczyć. I chociaż w takiej sytuacji Duńczyk może okazać się bronią obosieczną, chyba większe profity z zaistniałej sytuacji mogą czerpać jednak Biało-czerwone.

Bez szału

Tak można określić dotychczasową postawę podopiecznych Rasmussena na trwającym turnieju w Niemczech. Rozpoczęło się od planowej, ośmiobramkowej porażki z Norwegią, następnie Madziarkom przyszło się zmierzyć z podrażnionymi przegraną z Polską Szwedkami i z nimi również poległy. Wtorkowe zwycięstwo z Argentyną było równie wkalkulowane w bilans jak brak punktów w meczu z obrończyniami tytułu. W zasadzie teraz Węgierki czeka nie jeden, ale dwa mecze o wszystko: dzisiejszy z naszymi dziewczynami oraz piątkowy z Czeszkami. Sytuacja w tej grupie wciąż jest otwarta i praktycznie wszystko może się zdarzyć, chociaż na dzień dzisiejszy najlepszą sytuację z grona zespołów walczących o miejsca 2-4, czyli Szwecja, Czechy, Węgry i Polska ma ta pierwsza, a najgorszą, niestety, nasza drużyna. To wszystko może się jednak zmienić, jeśli dziś wygramy. Ten mecz to nasza przepustka do dalszej części turnieju!

Czy trener Leszek Krowicki dzień przerwy wykorzystał na uszczelnienie obrony? Powinien… / fot. PressFocus

Wiadomo, co trzeba poprawić

Będziemy się z pewnością powtarzać, podobnie jak robią to wszyscy, którzy chociaż trochę znają się na piłce ręcznej, a takich osób w naszym kraju przez ostatnią dekadę z pewnością przybyło. Defensywa. Słowo klucz. Nasza drużyna musi bronić lepiej, jeśli marzy o zwycięstwie w dzisiejszym meczu. Nie można tracić ponad 30 goli w jednym meczu, jeśli chce się wygrywać na imprezie rangi Mistrzostw Świata. Jak robić to skutecznie, pokazały naszym paniom przedwczoraj Norweżki. Szybkość powrotu i ustawiania się na linii 6 metra przed własną bramką była wzorowa i imponująca. Polska z kontry rzuciła w tym meczu zaledwie jednego gola, a straciła aż osiem. A to nie tylko najłatwiejsze z możliwych do zaliczenia trafień, ale i najbardziej deprymujące, podcinające skrzydła rywalkom. Dalej. Agresja. Dojście do zawodniczki z piłką, gra faul na granicy przekroczenia przepisów, interwencje, które odbierały Biało-czerwonym ochotę do gry. A w konsekwencji tylko jedna kara dwuminutowa. Fantastyczna obrona. Zagrajmy chociaż w zbliżonym stopniu z Madziarkami. A potem w kolejnych meczach. Wówczas o wyniki powinniśmy być spokojni…

*

Stawki LV Bet na mecz Polska – Węgry na Mistrzostwach Świata w piłce ręcznej:

Wygrana Polski – 2.75

Remis – 8.3

Wygrana Węgier – 1.65

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Komentarze