Bunt w kadrze siatkarek. „Napady furii, obrażanie, niemoralne zachowania”

Gdy Polki zdobywały czwarte miejsce na niedawnych mistrzostwach Europy wydawało się, że po latach siatkówka kobiet w naszym kraju wreszcie wstaje z kolan. Niestety było to złudne wrażenie. Niedługo po zakończeniu turnieju w kadrze wybuchł bunt przeciwko trenerowi Jackowi Nawrockiemu, któremu zarzuca się m.in. napady furii, obrażanie zawodniczek czy bagatelizowanie ich stanu zdrowia. Jest też mowa o… romansie członka sztabu z jedną z siatkarek.

Problemy w tej kadrze to nie jest całkowicie nowy i świeży temat. O nieporozumieniach i konfliktach na linii trener – zawodniczki mówiło się już jakiś czas temu, ale wtedy żadna ze stron nie chciała tego publicznie potwierdzić. Reprezentacja Polski po latach kryzysu wreszcie wstała z kolan i zajęła czwarte miejsce na mistrzostwach Europy. Po co więc psuć ten pozytywny obraz drużyny, jaki pojawił się w głowach kibiców? Niestety, trupy zaczynają wypadać z szafy.

Zawodniczki domagały się zwolnienia trenera Nawrockiego, tymczasem związek przedłużył z nim kontrakt

Zaczęło się od wywiadu z prezesem PZPS Jackiem Kasprzykiem, który przyznał, że tuż po zakończeniu ME otrzymał od siatkarek list, w którym domagały się one zwolnienia trenera Jacka Nawrockiego. Pod listem podpisały się wszystkie zawodniczki biorące udział w mistrzostwach za wyjątkiem Marii Stenzel i Magdaleny Stysiak. Jakie były główne zarzuty wobec selekcjonera? Przede wszystkim zła komunikacja z podopiecznymi, z którymi nie chciał dyskutować na żaden temat. Ponadto nie przyjeżdżał też na mecze kadrowiczek grających m.in. we Włoszech. W niektórych mediach pojawiały się także informacje o tym, że faworyzował on młodsze zawodniczki, jak chociażby wspomniana Stysiak. Jaka była odpowiedź PZPS na te oskarżenia? Przedłużenie kontraktu ze szkoleniowcem do 2022 roku.

Wspomniany wywiad Kasprzyka oraz podpisanie nowej umowy z trenerem sprowokował siatkarki do opublikowania oświadczenia, w którym przedstawiają wszystkie zarzuty pod adresem Nawrockiego. Ich zdaniem ze szkoleniowcem nie było praktycznie żadnego kontaktu – gdy próbowały z nim rozmawiać na temat bieżących problemów, ten bagatelizował temat i nie podejmował dyskusji. Z niektórymi z zawodniczek przez cały sezon reprezentacyjny (5 miesięcy) nie porozmawiał ponoć ani razu. Nie inaczej było też w trakcie sezonu klubowego. Kadrowiczki zarzucały trenerowi, że nie miały z nim żadnego kontaktu, nawet telefonicznego. A o wszystkim – łącznie z powołaniami – dowiadywały się z mediów.

„Obniżał poczucie wartości zespołu i pewności siebie, nie reagował na zachowania członka swojego sztabu, który wdał się w romans z jedną z zawodniczek – brzmią oskarżenia siatkarek.

Nawrocki miał bagatelizować nie tylko problemy drużyny, ale też kłopoty zdrowotne poszczególnych zawodniczek. Ponadto rzekomo „obniżał poczucie wartości zespołu i pewności siebie” poszczególnych zawodniczek. Z oświadczenia wynika, że trener źle wypowiadał się o swoich podopiecznych, a w rozmowach z nimi samymi był nieszczery. Wreszcie zarzuca mu się złe prowadzenie zespołu pod kątem taktycznym czy psychologicznym: „Brak konstruktywnych wskazówek, napady furii, obraźliwe wypowiedzi świadczące o braku szacunku”. Jakby tego było mało, to w oświadczeniu siatkarki potwierdziły to, o czym mówiło się od dawna – romans członka sztabu z jedną z zawodniczek. Ich zdaniem Nawrocki w żaden sposób nie reagował na niemoralne zachowania swojego współpracownika, nie zwracał też uwagi na zgłaszanie tego problemu przez kadrowiczki.

Co na to sam zainteresowany? – Mam pełną świadomość, że w drużynie jaką tworzą zawodniczki i sztab Polskiej Reprezentacji – pracującej pod stałą presją, w stresie i baczną obserwacją mediów – mogą, i faktycznie pojawiają się różnego typu napięcia i konflikty. (…) Jest mi przykro, że tuż przed najważniejszym zadaniem, jakim jest dla nas turniej kwalifikacyjny do Igrzysk Olimpijskich, ukazują się materiały mediowe, które mają bardzo negatywny wpływ na atmosferę w reprezentacji Polski. (…)Teraz więc skupiam się na przygotowaniach do turnieju kwalifikacyjnego i zgodnie z dotychczasowym modelem będę rozmawiał z zawodniczkami, w tym o trudnych kwestiach. Wierzę, że siatkarkom zależy na tym samym – skoncentrowaniu się na kwalifikacjach i godnym reprezentowaniu barw narodowych. Dlatego proszę o zrozumienie, że w tej sytuacji nie będę tego tematu dalej komentować – brzmi oświadczenie Jacka Nawrockiego, które ukazało się na stronie Polskiego Związku Piłki Siatkowej.

Sytuacja wydaje się być patowa. Z jednej strony mamy głosy siatkarek, które twierdzą, że z tym selekcjonerem pracować się nie da i żądają jego zwolnienia. Z drugiej strony jest sam szkoleniowiec i PZPS, który udziela Nawrockiemu pełnego wsparcia i przedłuża z nim kontrakt. Co gorsza list z podpisami zawodniczek trafił do mediów – teraz trener doskonale wie, które podopieczne się zbuntowały i stanęły przeciwko niemu. I nawet, jeśli one same nie zrezygnują z występów w prowadzonej przez niego kadrze, to on może zrezygnować z nich. A wszystko to na kilka tygodni przed rozpoczęciem walki o igrzyska w Tokio. Gorszego momentu na otwarty konflikt chyba nie można było wybrać.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem