Bułka zastępcą Courtois?! Wyraźny sygnał nowego trenera Chelsea

"Rozkręcają się, chłopcy..." - chciałoby się zacytować klasyk z filmu "Chłopaki nie płaczą". Korespondencyjny pojedynek Kamila Grabary z Liverpoolu i Marcina Bułki z Chelsea trwa w najlepsze. Ten pierwszy najprawdopodobniej zadebiutuje w wieczornym klasyku z Manchesterem City. Drugi nie ma najmniejszego zamiaru zostać w tyle.

Willy Caballero. Reprezentant Argentyny, którego cały świat jeszcze niedawno oglądał na mistrzostwach świata. Ponad sto meczów w La Liga, kilkanaście w Lidze Mistrzów. Robert Green. Były reprezentant Anglii, 38-letni stary wyjadacz. Ponad 250 meczów na poziomie Premier League i 199 w Championship. Co ich łączy? Obaj są rezerwowymi Thibaut Courtois w Chelsea i obaj… przegrali rywalizację z Marcinem Bułką – przynajmniej na moment. Mimo tego, że jeden i drugi są gotowi do gry, w towarzyskim spotkaniu z Interem zagra właśnie 19-letni Polak.

Co prawda nie jest to jego debiut, bo kilka dni temu zagrał z australijskim Perth Glory, ale dopiero fakt, że trener Maurizio Sarri stawia na niego w tak prestiżowym sparingu, może dać do myślenia. Zastanawiają się sami kibice Chelsea. „Może to Bułka będzie numerem dwa, a my jeszcze nic o tym nie wiemy?” – napisał jeden z nich na Twitterze. Z Australijczykami był właściwie bezrobotny. Można przypuszczać, że Sarri zechciał sprawdzić go w boju z poważnym przeciwnikiem.

To tylko sparingi, nie ma się czym jarać? Być może, ale sam fakt, że młody Polak wybiega na boisko w towarzystwie takich zawodników jak Pedro, Morata czy Fabregas, jest już wyjątkowym osiągnięciem. Kibice Chelsea są w szoku. A za kilka godzin Grabara… Korespondencyjny pojedynek trwa.