Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Brzuch mu nie przeszkodził. Kownacki nokautuje w szóstej rundzie! [WIDEO]

Nieprofesjonalny. Nieprzygotowany. Niepoważny. Niedobrze wyglądający. Przymiotniki po zdjęciach z ważenia przed walką Adama Kownackiego z Iago Kiladze rosły jak grzyby po deszczu, ale były uzasadnione. Łomżanin wzniósł na wagę w Nowym Jorku nie tylko ciało z ogromnymi zwałami tłuszczu, ale przede wszystkim – osiem kilogramów więcej, niż przed „walką życia” z Arturem Szpilką.

To miało prawo się zemścić. O ile pięściarzy z nadwagą widzieliśmy już w akcji niejednokrotnie, tak powiedzmy sobie uczciwie: zwisający na spodenki „bebzol” nie pomaga w zadawaniu ciosów. Wraz z rosnącym procentem tkanki tłuszczowej nie rośnie siła, a już na pewno nie szybkość. Gdyby tak było, Deontay Wilder, Anthony Joshua, bracia Kliczko, Floyd Mayweather, Mike Tyson czy Lennox Lewis nie wyglądaliby jak Adonis, tylko wisiałby im nad łóżkiem służący za wzór plakat Ryszarda Kalisza.

Wiadomo było, że Kownacki nie wejdzie do ringu w Brooklynie w życiowej formie. Jeśli Polak wygrałby to starcie – to nie dzięki tej wadze, a pomimo niej. Pytanie przed walką nasuwało się samo: czy ta różnica kilogramów (osiemnaście!) w parze z mniejszym zasięgiem ramion i wzrostem od rywala nie będzie w tej walce za dużą wadą?

Spełniły się przewidywania Marcina Piechoty, który kilka dni temu na łamach naszego portalu pisał o walce tak, jakby znał jej przebieg i robił relację z gali w Barclays Center:

„Polak z amerykańskim obywatelstwem preferuje atak od pierwszej minuty. Wymusza wysokie tempo, nie daje rywalom odetchnąć, nie pozwala im złapać rytmu. Nawet jeśli są od niego szybsi, ale nie potrafią w porę odejść po skończonej akcji – karci ich. Składa kombinacje z 5-6 uderzeń, ma bardzo dobry czas reakcji w ataku, zmienia płaszczyzny i siłę zadawanych ciosów, samemu niewiele robiąc sobie z przyjmowanych uderzeń. Wie, jak sprawić, by rywalowi z każdą upływającą rundą ring malał w oczach.

Problem Kiladze polega na tym, że jego styl może się nie sprawdzić w walce z Polakiem. Gruzin wygląda najlepiej wtedy, gdy walka toczy się w spokojnym tempie, gdy jeden-dwa kroki w tył przy próbie zainicjowania ataku przez rywala wystarczają, by do tego ataku go zniechęcić. Można oczekiwać, że Kownacki nie będzie mu zostawiał dużo miejsca od pierwszej rundy. A styl, który prezentuje Kiladze, często kuleje w zetknięciu z wymęczającym atakiem oponenta. Zwłaszcza że kolega Kliczki fizycznie prezentuje się najwyżej przeciętnie jak na warunki wagi ciężkiej. Ciosy przyjmuje zaś na sztywno, nie amortyzuje ich, więc każde mocniejsze uderzenie Kownackiego może w sobotę zakończyć pojedynek. Warunek oczywisty: najpierw musi dojść do celu”.

W pierwszych dwóch rundach nie dochodziły, a lepsze wrażenie sprawiał rywal Polaka. Kiladzie niepotrzebnie chyba wdał się w intensywną wymianę ciosów od pierwszego gongu, tym samym wchodząc w świat Kownackiego. W takich warunkach Adam – niezbyt dobrze broniący się przed ciosami, popełniający błędy techniczne w poruszaniu się na nogach – czuje się jednak doskonale. Może się po prostu bić, a to – pomimo widocznych braków – wychodzi mu naprawdę dobrze.

Wreszcie po jednej z wielu szybkich wymian trafił Gruzina w trzeciej rundzie, co jednocześnie z utrzymywaniem od pierwszej sekundy pojedynku szaleńczego tempa kompletnie odebrało mu siły. Kownacki krwawił z nosa i łuku brwiowego, ale poczuł nie tylko swoją krew. Kiladze, który wygrał pierwsze dwie rundy, gasł w oczach i malał z każdą sekundą. Przewaga łomżanina rosła, a nokaut stał się kwestią czasu.

Kiladze szybko stracił siły, bo trudno zawodnikowi tak naprawdę z wagi junior ciężkiej toczyć fizyczną walkę z pięściarzem predestynowanym do kategorii ciężkiej. Po 3. rundzie już byłem spokojny o wynik. Kownacki bardzo dobrze znosił najlepsze ciosy Gruzina, a to zawsze jest bardzo frustrujące dla zawodnika, zwłaszcza wyraźnie podmęczonego. Polak wygrał więc nie tylko fizycznie, ale i mentalnie. Kiladze niepotrzebnie przyjął warunki Adama, wchodził w wymiany, przepychał się. Nie miał szans utrzymać takiego tempa przez dziesięć rund – powiedział tuż po walce Marcin Piechota.

Kownacki pokazał, że jego zwycięstwo z Arturem Szpilką nie było przypadkowe. Pomimo tego, że jego ręce nie wyglądają jak maczugi Herculesa – ma obie bardzo szybkie, choć ciosy zadaje czasem tylko z nich. Ma braki techniczne, jeśli chodzi o nogi, ale też nie jest na nich wolny. Tego po walce ze „Szpilą” nie mogliśmy stwierdzić, ale Adam świetnie wytrzymuje też ostre wymiany i przyjmowane ciosy. Trochę jak Rocky Balboa w serii filmów z Sylvestrem Stallonem.

Przydałby się jeszcze Kownackiemu taki obóz, jaki legendarny filmowy pięściarz miał np. w Rosji, bo bez zrzucenia zbędnego balastu wreszcie dobije do ściany, która nie pozwoli wejść mu na najwyższy poziom. Niezależnie jednak od tego, na jakim etapie zatrzyma się jego rozwój – łomżanin gwarantuje dobrą walkę, którą chce się oglądać i na będzie chciało się wstać nawet w środku nocy. Charakteru temu chłopakowi odmówić nie można, oby dopisał też metabolizm.

Bartłomiej Stańdo

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.