Imprezy, kobiety i… piłka nożna. Włoski król życia podpisał kontrakt na wakacjach

Marco Borrielo w lipcu rozwiązał kontrakt z włoskim SPAL. W tamtym sezonie nie poszło mu najlepiej. No OK, poszło mu beznadziejnie, bo zakończył go z jedną bramką. Spakował trochę ciuchów, kosmetyków i ruszył na wakacje na Ibizę, którymi pieczołowicie dzielił się na Instagramie ze swoim ponad milionem obserwujących. 

Kiedy dzwonili do niego dziennikarze, ciekawi, czy da sobie spokój z piłką (ma już 36 lat), czy jednak jeszcze powalczy, odpowiadał: jestem na wakacjach, trzymam formę i czekam na odpowiednią propozycję. Rzeczywiście – dziennikarze włoskiego kolorowego magazynu „Chi” znaleźli dowody na to, że formę Borriello ma znakomitą, a treningi – sami przyznacie – wyjątkowo urozmaicone.

Siedział na plaży niedaleko swojego domu, który na Ibizie kupił już dziesięć lat temu i odrzucał połączenia od prezesów klubów z włoskiej Serie B czy Emiratów Arabskich, czekając na złoty strzał. Na ofertę, dzięku której – jak to określił – „poczuje pozytywne wibracje”. No i się doczekał. Borriello już nie musi wyjeżdżać na wakacje. Wakacje same przyjechały do niego. Właśnie podpisał kontrakt z trzecioligowym hiszpańskim… UD Ibiza, któremu pomoże w walce o awans do Segunda Division.

Jeśli jakimś cudem nigdy nie słyszeliście o Marco Borriello – śpieszymy z krótką notką biograficzną. Nigdy nie był piłkarzem wybitnym, chociaż wiele lat temu w Milanie uznano go za spory talent. Nigdy nie był jakimś wybitnym goleadorem. Jego maksimum to 18 bramek w jednym sezonie w Serie A, które dziesięć lat temu wykręcił dla Genoi. Nie zmienia to jednak faktu, że wzbudzał zaufanie kolejnych klubów. Z reguły był po prostu solidny. W Serie A reprezentował aż dziesięć drużyn, w tym całą wielką trójkę – Milan, Romę i Juventus. Z tymi pierwszymi dwukrotnie wygrał Ligę Mistrzów, ale – jak się domyślacie – w sukcesie tym nie odegrał kluczowej roli. Dzielił szatnie z Francesco Tottim, Paolo Maldinim czy Alessandro Del Piero i tego nie zabierze mu nikt.

Estadi Municipal de Can Misses – stadion UD Ibiza. Może nie jest wyjątkowo imponujący, ale widzieliśmy gorsze miejsca do gry w piłkę.

– Ibiza to raj na ziemi. Po treningu będę mógł się poopalać, wykąpać w gorącym morzu… Żartuję, nie tylko to skłoniło mnie do podpisania tutaj kontraktu – powiedział.

Ibiza, która o ile na mapie imprezowych miejsc Europy gra w Lidze Mistrzów, na tej piłkarskiej jest czarną plamą. To jednak ma się zmienić, bo plany są bardzo ambitne. Budowa nowego stadionu, hotelu, nowoczesnego centrum treningowego i – co najważniejsze – szybki awans do Primera Division. W tym celu sprowadzono Borriello, który ma zagwarantować gole i szum wokół klubu. Drugi cel już został osiągnięty, a to ponoć jeszcze nie koniec. Mówi się o tym, że kolejnym Włochem na imprezowej wyspie ma być… Antonio Cassano, czyli jeden z największych świrów calcio, również nie stroniący od hulaszczego trybu życia.

Co by nie mówić – fajny projekt. A Borriello szczerze gratulujemy.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem