Boks: Życiowa szansa?

    Czekaliśmy, czekaliśmy, aż w końcu jest – przyszedł ten dzień. Wielka chwila dla Izu Ugonoha, który staje – kto wie – być może przed życiową szansą. Może trochę się zagalopowaliśmy, bo w przeciwnym narożniku nie będzie ani Anthony Joshua, ani Deontay Wilder, ale z pewnością ciężar gatunkowy tego starcia jest podobny. Do ringu wejdzie Ugonoh, który – zdaniem wielu – ma być pierwszym polskim mistrzem świata w kategorii ciężkiej. Ma być kimś wyjątkowym, nietuzinkowym. Lepszym niż Gołota, Adamek, Wawrzyk, Sosnowski, Wach i Szpilka.

    Nie Artur Szpilka, jak pierwotnie mówiono, a Izu Ugonoh przestestuje bokserskie umiejętności Dominica Breazeale. Pięściarza, który kilka miesięcy temu mierzył się z wschodzącą gwiazdą światowej szermierki na pięści, czyli z Anthonym Joshuą. Tamten pojedynek Amerykanin przegrał, ale pozostałe 17 już pewnie wygrywał. Wielu widziało w nim kolejnego pięściarza, który pod flagą USA będzie świętował swoje kolejne sukcesy.

    Tak naprawdę Ugonoh to bokser, o którym przeciętny kibic zdecydowanie więcej słyszał, niż miał okazję obejrzeć w akcji. Co jest tego powodem? A no droga, którą pięściarz pochodzenia nigeryjskiego podążał w drodze na bokserski tron. Walki w Nowej Zelandii, z dala od pięściarskiego zgiełku i lokalnego splendoru. Izu stwierdził, że to będzie najlepsza dla niego ścieżka po mistrzowski pas. Bo nie zważając na to, co ludzie gadają, on na uboczu pracował na swoją szansę.

    Ta przyszła niespodziewanie szybko, bo już kilka miesięcy po tym, jak pięściarz rozpoczął współpracę z Al Haymonem, czyli prężnie działającym na amerykańskim ringu promotorem. Wielu ekspertów uważało, że ten krok może być najważniejszy w sportowej karierze Izu. To dzięki niemu w najbliższej przyszłości pięściarz dostanie szanse na wielkie walki. Już w pierwszej takiej próbie Polak dostanie możliwość przetestowania szczęki byłego challengera do mistrzowskiego tytułu.

    W samych superlatywach na temat Ugonoha wypowiada się jego trener, Kevin Barry:

    “Żaden jego nokaut nie jest po prostu nokautem. One zawsze są szalenie efektowne. To bardzo atletyczny, wybuchowy bokser, obdarzony bardzo mocnym ciosem. Chcemy więc dla niego walk, które sprawią, że będzie o nim głośno.”

    Siła, agresja, konsekwencja i ambicja, by pokazać się na nowym terytorium – to wszystko mają być atuty Ugonoha w tym arcyważnym pojedynku. Doświadczenie, opanowanie i własna publiczność – to wszystko będzie miał po swojej stronie Breazeale.

    Udało nam się kilka tygodni temu zamienić kilka słów w rozmowie telefonicznej z Izu, który nie wiedząc jeszcze, z kim przyjdzie mu się zmierzyć w Alabamie, był bardzo pewny siebie i podkreślał, że przyszłość należy do niego. Dzięki ciężkiej pracy w końcu wkracza w towarzystwo, w którym w niedalekiej przyszłości zamierza w pojedynkę rozdawać karty.

    Barry potwierdza, że tak dobrego swojego podopiecznego jeszcze nie widział: “Mamy za sobą świetny obóz, jeszcze nigdy nie pracował tak dobrze. To znakomity atleta, bardzo inteligentny zawodnik, niezwykle wybuchowy. I to wszystko musi pokazać w ringu. Jak to zrobi, to znajdziemy się na krótkiej liście życzeń Deontaya Wildera, nie mam co do tego wątpliwości.”

    Coraz głośniej mówi się o pojedynku Ugonoha z Wilderem. Jeśli podczas tej samej gali Deontay wygra swój pojedynek, to będzie czekał na kolejnego oponenta, który będzie chciał odebrać mu pas. Jeżeli Izu wygra, to wielce prawdopodobne, że to on będzie kolejnym przeciwnikiem amerykańskiego mistrza.

    Napisaliśmy, że walka z Breazeale będzie życiową szansą. Trochę się musimy poprawić – będzie egzaminem dojrzałości. Jeśli Izu go zda, bedzie już tylko o krok od bokserskiego Mount Everestu.

    Komentarze